Wielu fanów hardkorowego, boombapowego brzmienia z radością przyjęło tryumfalny powrót jednego z najbardziej kontrowersyjnych raperów w historii - R.A. the Rugged Mana. Wydany w kwietniu potężny album "All My Heroes Are Dead" to apoteoza muzyki Rugged Mana - wybitne umiejętności techniczne, korzenne, potężne boombapowe podkłady, oraz bezkompromisowe, zwichrowane, nic nie robiące sobie z granicy dobrego smaku teksty (posłuchajcie sobie choćby "Angelic Boy" czy "The Big Snatch" - ostrzegam, nie dla ludzi o słabych nerwach).... I w mojej skromnej opinii poważny kandydat do albumu roku.
Jako fan R.A. od czasów liceum (ach, te czasy zapętlania "Lessons" i zwrotki R.A. w legendarnym już "Uncommon Valor: A Vietnam Story" Jedi Mind Ticks) nie mogłem przepuścić okazji - i poprosiłem o wywiad, tym razem w formie wideokonferencji. Porozmawialiśmy sobie o kilku aspektach najnowszego albumu (od tytułu i okładki po niektóre utwory - choćby mocarny i niewiarygodnie obsadzony "The Slayers Club"), jak również o przeszłości - dowiecie się m.in., kto zainspirował Rugged Mana do rapowania, jak R.A. wspomina współpracę z Sokołem oraz jak wyglądała kultura hip-hopu w czasach złotej ery. Zapraszam!
Klasyka
Klasyka
Pokłosiem protestów i zamieszek w USA jest wzrost popularności zaangażowanych, antysystemowych utworów. "F*ck The Police" N.W.A. nie tylko znów wskoczył na rotacje w całych Stanach, ale też w bardzo niespodziewanym miejscu...
W zeszłym tygodniu okrągłe 20. urodziny obchodził "The Platform" - debiutancki album kultowej ekipy Dilated Peoples. Album ten (choć tak naprawdę nie był pierwszym albumem tercetu - szerzej o tym poniżej), lirycznie i muzycznie wciąż brzmiący świeżo, uważany jest za kamień milowy w kalifornijskim undergroundowym hip-hopie. Oraz, rzecz oczywista, stał się zaczątkiem wspaniałych karier członków Dilated Peoples - Evidence'a, Rakaa Iriscence'a i DJ'a Babu.
Dyskografię Dilated Peoples wieńczy na ten moment wydany w 2014 roku, świetny, esencjonalny album "Directors of Photography" (TUTAJ możecie poczytać jego popkillerową recenzję). W ramach trasy koncertowej promującej album panowie wpadli także do Warszawy, gdzie dali ognisty koncert na Polach Mokotowskich. Byliśmy tam i my - i po koncercie udało nam się przeprowadzić z przesympatycznymi chłopakami wywiad. Popytaliśmy co nieco o "Directors of Photography", zwłaszcza o wyprodukowany przez DJ'a Premiera singiel "Good As Gone" - jednak nie omieszkaliśmy też wypytać m.in. o iście mityczny wśród fanów pierwszy materiał Dilated "Imagery, Battle Hymns & Political Poetry", do dziś nie wydany..
Jeśli słyszeliście niedawny album Bernera i B-Reala to na pewno rzucił Wam się w uszy singiel "Candy" nagrany z Rickiem Rossem. Bit oparto tam na samplu z numeru "Trudno tak" Krzysztofa Krawczyka i Edyty Bartosiewicz. Ciekawostka i koniec historii? Nie tym razem.
Wojaże JWP/BC po świecie zawsze powiązane są z nagrywaniem, dzięki czemu ich tripy obserwować możemy potem w klipach. Tym razem video jest wyjątkowo wartościowe, bo nagrane w miejscu, które zniszczono mimo jego znaczenia dla całej kultury hip-hopowej.
Kawał historii odkopany w czeluściach YouTube'a. Znany Wam też z naszych łamów miłośnik oldschoolu Dziurawe Sample udostępnił na swoim FB materiał z kultowego klubu Alfa z 1998 roku, a Eldoka podał go dalej, dodając, że wynalazł "dobrą perełkę".
Dopiero co informowaliśmy Was o eleganckim wydaniu specjalnym "Scyzoryka" a teraz przed Liroyem kolejna wielka rocznica. Już za moment 25 lat od premiery "Alboomu" - krążka, który wstrząsnął Polską, w pierwszym miesiącu pokrył się Złotem a finalnie sprzedał się w 500 000 sztuk! Do dziś żaden raper nie doskoczył do tej poprzeczki.
W dzisiejszym Popkillerowym wywiadzie na niedzielę proponuję spotkanie z może nieco mniej znaną postacią - ale za to niesłychanie ważną. Ośmieliłbym się stwierdzić, że owa postać ma fundamentalne znaczenie dla hip-hopu, szczególnie tego z Zachodniego Wybrzeża... Pozwólcie, że zaprezentuję - oto Greg Broussard, a.k.a. The Egyptian Lover.
Zanim hip-hop na dobre zapuścił korzenie w Kalifornii, przed debiutami Ice-T, Too $horta czy eksplozją gangsta-rapu za sprawą Eazy-E i N.W.A. - Los Angeles tańczyło w rytm electro. Elektroniczne, funkujące brzmienia, od pierwszych taktów pobudzające do tańca, królowały na imprezach, a jednym z mistrzów takich brzmień był właśnie członek legendarnego kolektywu Uncle Jamm's Army - Greg Broussard. W 1984 roku, połączywszy elektroniczne beaty, inspirowany Prince'em (R.I.P.) "rap" oraz egzotyczny i romantyczny image lowelasa rodem z... tak jest, Egiptu - Greg zaprezentował światu Egyptian Lovera. Nieodłącznym atrybutem władzy Egipskiego Żigolo jest maszyna perkusyjna Roland-808, za pomocą której potrafi on rozkręcić niesamowitą imprezę - bez względu na dekadę. Ba, Greg wciąż koncertuje (i to z jakim efektem - kto nie był na jego występie, niech żałuje) i publikuje nowe materiały po brzegi wypełnione tym nieśmiertelnym brzmieniem, które kiedyś rozpalało kalifornijskie parkiety - oraz zainspirowało takich twórców jak Uncle Luke czy... Dr. Dre!
1,7 miliona płyt sprzedanych w 1 tydzień. 10 milionów płyt sprzedanych w USA (diament) oraz 25 milionów na całym świecie. "The Marshall Mathers LP" to nie tylko najważniejszy materiał w dorobku Eminema, ale też jedna z najgłośniejszych, najpopularniejszych i najszerzej komentowanych płyt w historii rapu. Dziś mija 20 lat od jej premiery!
"Music to be Quarantined By" to playlista Ema nawiązująca tytułem do jego ostatniego krążka, która ma umilić czas jego fanom podczas kwarantanny. Składa się przede wszystkim z rapowych klasyków lat 90 i końcówki lat 80. Raper podzielił się nią podczas audycji w swoim radiu Shade45.
No i kolejny mocarny powrót, który zawdzięczamy akcji H16C2 - tak jak Taco wywołał Taconafide, tak z nominacji Sokoła do gry wjechał ZIP Skład! Surowo, klasycznie, a swoje wersy rzucił nawet Deszczu.
Wydane we wrześniu 1993 roku "93 'Til Infinity" kalifornijskiej ekipy "Souls of Mischief" to bez wątpienia jeden z najwspanialszych utworów hip-hopowych, jakie zrodziła złota era lat 90. Nieśmiertelny klasyk, który wciąż do dziś brzmi świeżo i niesie upragniony chill prosto z Oakland aż do... wieczności. Promujący debiutancki album SOM o tym samym tytule track też od lat stanowi źródło inspiracji dla kolejnych pokoleń MC's.
W 2006 roku chicagowski duet Kidz In The Hall wjechał na scenę, robiąc furorę singlem "Wheelz Fall Off ('06 Til)", w 2013 roku nowojorscy The Underachievers wypuścili genialne "The Mahdi", a pod koniec marca za sampel i temat postanowił wziąć się przygotowujący się do wydania albumu "SOS" Jon Connor. O ile jednak wersja Kidz In The Hall utrzymana była w klasycznej, 90'sowej rytmice, raper z Michigan postanowił odświeżyć ten klasyk brzmieniowo, serwując liryczną kanonadę rymów i łącząc przepiękny sampel z twórczości Billy'ego Cobhama z nowoczesną perkusją.
Ras Kassa na scenie widziałem kilka razy - od występu na Hip Hop Kempie, przez support, który grał przed koncertem GZA w Warszawie, aż po show w ramach trasy West Coast Takeover z Xzibitem pod koniec zeszłego roku. Jedna rzecz, która się nie zmienia, to to, że niezmiennie ogień w wersji live robi wspólny numer weterana z Carson z DJ'em Premierem, pamiętne, można wręcz rzec klasyczne, "Goldyn Chyld".
W tym roku obaj artyści znów połączyli siły - i znów dostaliśmy kawał najlepszej jakości rapu z obu Wybrzeży!
Tydzień temu zabraliśmy Was na Zachodnie Wybrzeże przy okazji rozmowy z Jayo Felonym. Dziś pora na kolejny materiał zarejestrowany tego samego dnia - pogawędkę z Ras Kassem! Jak zażartował sam Razzy, to wywiad w wersji na szybko - w przeciwieństwie do naszej pierwszej rozmowy na Hip Hop Kempie 2014, która trwała aż 50 minut (wciąż mój osobisty rekord).
W 12-minutowej, treściwej rozmowie legendarny MC opowiedział m.in. o wydanym w zeszłym roku sequelu jego klasycznego debiutu - "Soul On Ice 2"; współpracy z O.S.T.R.'em i DJ'em Decksem i nagrywkach na "Mixtape 7" podczas poprzedniej wizyty w Polsce; a także o więzi z Nipsey Hussle'em i wspomnieniach z tworzenia z nim jednego z utworów. Artysta wyjaśnił też, jaki wpływ miała nagła śmierć Nipseya na wydanie "Soul On Ice 2", oraz wytłumaczył, co czuje świętując 20-lecie kariery.
Przybijająco smutne wieści z Wielkiej Brytanii - w wieku 47 lat zmarł Ty, jeden z najbardziej znanych i szanowanych artystów hip-hopowych w UK... Na początku kwietnia media brytyjskie obiegła informacja o tym, że Ty trafił do szpitala z komplikacjami związanymi z zarażeniem koronawirusem. Krótko po tym wprowadzony został w stan śpiączki farmakologicznej.
Ostatni update, jaki pojawił się 19 kwietnia na stronie ze zbiórką mającą wesprzeć finansowo artystę w tym trudnym czasie, informował, że Ty opuścił oddział intensywnej terapii i odpoczywa oraz dochodzi do siebie na normalnym oddziale. Miał się ponoć dużo lepiej, a zdanie "Pamiętajcie - brak informacji to dobra informacja" napawało optymizmem. Raptem kilka dni temu znów sprawdzałem tę stronę - nie widząc żadnego info, byłem przekonany, że Ty wraca do sił... Przyjaciółka rapera, zakładając ów fundraiser, nazwała go "latarnią dla społeczności" prosząc, aby tym razem to społeczność była latarnią, prowadzącą jego. Dzisiaj ta latarnia zgasła...





































