Przesyłka polecana

Przesyłka polecana

dodano: 2019-10-02 19:30 przez: Maciej Wojszkun (komentarze: 1)

Obok znanego Wam już Loyle'a Carnera był jeszcze jeden występ na tegorocznym OFF Festivalu, którego nie chciałem przeoczyć. Prosto z Los Angeles do Katowic przyjechał bowiem jeden z najbardziej nietuzinkowych przedstawicieli tzw. "Los Angeles beats scene" - William Bensussen a.k.a. The Gaslamp Killer.

recenzja
dodano: 2019-09-13 17:45 przez: Maciej Wojszkun (komentarze: 0)

Tegoroczny OFF Festival na pewno zapamiętam na długo. To był fantastycznie wyważony muzyczny koktajl, gdzie każdy mógł znaleźć smak dla siebie. Nie zawiedli headlinerzy (Jarvis Cocker!), osobiści faworyci dali pamiętne występy (Shabaka Hutchings z ekipą The Comet is Coming... "Summon the Fire" na żywo to coś, czego się nie zapomina), nieznani dotąd szerszej publiczności artyści podbili serca wszystkich - tutaj shoutout wędruje do pochodzących z Tanzanii Bamby Pana i Makavelego, którzy dwukrotnie rozkręcili dziką wiksę... Hip-hop natomiast godnie reprezentowali m.in. Jan-rapowanie oraz pochodzący z UK Slowthai... A także koleś, na którego koncert czekałem najbardziej - Loyle Carner.

Tagi:
recenzja
dodano: 2019-07-15 19:00 przez: Marcin Natali (komentarze: 2)

Kiedy we wrześniu zeszłego roku spotkaliśmy się z Masta Ace'em i Marco Polo w Nowym Jorku, nie wiedzieliśmy, że już niedługo światło dzienne ujrzy jeden z najlepszych singli 2018 roku, esencjonalny hymn Brooklynu "Breukelen" z gościnnym udziałem Smif N Wessun. A kiedy kilka dni później wspomnieliśmy o tym General Steele'owi podczas spotkania z nim w centrum jego rodzinnego Brooklynu, nie wiedzieliśmy, że Tek i Steele po cichu szykują wielki powrót...

Podczas spaceru po ulicach Downtown Brooklyn Steele uchylił nam oczywiście rąbka tajemnicy, zdradzając nazwę krążka "The All" oraz producentów odpowiedzialnych za warstwę muzyczną. Tym razem zaszczyt skomponowania tła pod stylową, charyzmatyczną nawijkę duetu z Bucktown miał przypaść 9th Wonderowi i jego ekipie The Soul Council. Już sama zapowiedź brzmiała nieźle! Kilka miesięcy później oczekiwany od dawna, pierwszy od 8 lat wspólny album autorów "Dah Shinin'" (nie licząc EPki "Born and Raised" z 2013 roku) trafił do sklepów, a niedawno jedna sztuka na CD trafiła również do mojej osobistej płytoteki.

recenzja
dodano: 2019-04-15 20:00 przez: Marcin Natali (komentarze: 2)

Duża część wiedzy, którą się dzielę, była wpojona mi przez osoby starsze wiekiem albo duszą, mające wiedzę nie pochodzącą z książek, a z ulic. Moja mama zawsze starała się nakierować mnie w pozytywną stronę. Żyliśmy w "dżungli" a ona chciała, abym był tym pokojowym, dobrym chłopakiem i sam nie mogłem w to uwierzyć.

Mówiłem jej "Co chwilę kogoś tu odstrzeliwują, a Ty chcesz, żebym ja chodził i szerzył pokój? O co w tym chodzi, nie rozumiem". Ale teraz już rozumiem, Od kiedy byłem mały, naturalnie wpajana była mi pozytywna energia, dlatego pragnę zrobić to samo dla dzisiejszej młodzieży, następnego pokolenia, kolejnych raperów i tych, którzy już to robią. - tak tłumaczył korzenie swojego pozytywnego przesłania i świadomego podejścia do pisania tekstów niesłychanie wyluzowany, sympatyczny Dizzy Wright w naszym videowywiadzie, który ukazał się pod koniec zeszłego miesiąca. Również w marcu światło dzienne ujrzał najnowszy album rapera rodem z Las Vegas "Nobody Cares, Work Harder" a ja oczywiście nie omieszkałem zamówić wersji fizycznej ze strony Dizzy'ego.

Tagi:
dodano: 2019-04-04 19:05 przez: Marcin Natali (komentarze: 2)

W ostatnim tygodniu udało mi się uzupełnić moją kolekcję płyt Skyzoo o ostatni brakujący krążek - fizyczne wydanie jego projektu nagranego w duecie z producentem Antmanem Wonderem (samplowanym m.in. przez DJ'a Premiera przy okazji drugiej płyty PRhyme) w 2013 roku. Mowa o "An Ode To Reasonable Doubt", wyjątkowym konceptualnym albumie będącym odą, hołdem i reinterpretacją klasycznego debiutu Jay-Z z 1996 roku "Reasonable Doubt". Powszechnie uważane za jedną z najlepszych płyt Shawna Cartera LP wywarło ogromny wpływ na wiele osób, w tym 14-letniego w czasie premiery Skylera Taylora aka Skyzoo.

17 lat później brooklyński wyjadacz postanowił stworzyć własną interpretację debiutu Jaya, ale zamiast pójść na łatwiznę i w mixtejpowym stylu zarapować na oryginalnych instrumentalach, Sky połączył siły z multiinstrumentalistą i producentem Antmanem Wonderem, który skomponował, zagrał i zaaranżował wszystkie podkłady od nowa - bez użycia sampli. W rezultacie dostaliśmy projekt, który stanowi świetne dopełnienie kapitalnego "Elmatic" autorstwa Elzhi'a i Will Sessions z 2011 roku - w tamtym przypadku wersji "live" i nowych aranżacji doczekały się bity z Illmatica, tutaj nowe życie tchnięto w często zestawiany z debiutem Nasa pierwszy album w historii Roc-A-Fella Records. Czy duet Skyzoo & Antman sprostał jakże ambitnemu zadaniu?

Tagi:
dodano: 2019-03-14 20:00 przez: Marcin Natali (komentarze: 0)

Jakoś począwszy od startu tego cyklu, "Przesyłka Polecana" wyzwala we mnie wzmożoną chęć dzielenia się opowieśćmi i wspominkami - pora więc na kolejny "Story time"... Był rok 2008 i po raz pierwszy wybrałem się na słynny Hip Hop Kemp w Czechach. Rok wcześniej kempowy debiut jako jeszcze zwykły festiwalowicz zaliczył mój brat, przywożąc mi z powrotem m.in. koszulkę Kidz In The Hall i podpisy Naledge'a oraz Double O na uwielbianej przeze mnie płycie duetu z 2006 roku "School Was My Hustle". Płycie promowanej zresztą kapitalnym singlem "Wheelz Fall Off (06 Til)", nawiązującym bezbłędnie do klasycznego "93 Til Infinity" Souls of Mischief... Kidz In The Hall - Souls of Mischief - poprzednia "Przesyłka Polecona" i swoiste "05 til Infinity" - ależ pięknie mi się wszystko tu łączy i przeplata...

Ale wracając do tematu - jadąc po raz pierwszy na Kemp jako 18-letni, zajarany na maxa amerykańskim rapem chłopak, nie szykowałem się do szalonych melanży na polu namiotowym ani nie planowałem korzystać z innych czeskich używek. Najważniejszym celem i jedynym nałogiem dla mnie była muzyka: koncerty, koncerty i jeszcze raz koncerty - a przy ich okazji płyty CD! Z paroma przerwami dziennie na jedzenie, całe dni spędzałem na chodzeniu na występy live - jak wiele się dało, na ogół nie znając dobrze artystów, którzy przyfrunęli na czeskie ziemie na tamten sierpniowy weekend. Jednym z koncertów, na które wybrałem się "w ciemno" było show Zion I - ależ to była dobra decyzja!

Tagi:
recenzja
dodano: 2019-03-04 18:00 przez: Marcin Natali (komentarze: 0)

Przez wiele lat ekipę Souls of Mischief kojarzyłem jedynie z ich ultraklasycznego już singla "'93 'til Infinity" z debiutanckiej płyty o tym samym tytule, aż wreszcie dobrych kilka lat temu zakupiłem ów krążek, a w ostatnim roku zacząłem uzupełniać dyskografię rapowego kwartetu z Oakland i nadrabiać po kolei ich płyty. Na pierwszy ogień poszła znaleziona za 20-parę złotych druga płyta grupy o tytule "No Man's Land" z 1995 roku - zdaniem recenzentów i co bardziej wybrednych fanów płyta-rozczarowanie, ale cena była więcej niż zacna, więc postanowiłem dać jej szansę... Całe szczęście! Po kilku odsłuchach mocno wkręciłem się w ten album, a tłuste, niesione mocnym basem podkłady i efektowne flow gospodarzy porwały mnie i sprawiły, że na dobre wsiąkłem w świat SOM...

Zajawka rosła w siłę i dość sprawnie uzupełniłem wszystkie pozostałe krążki twórców "93 'til Infinity" - z wyjątkiem "Focus" z 1999 roku, które nigdy oficjalnie nie ukazało się na CD. W zeszłym tygodniu dotarła do mnie natomiast znaleziona w cenie kilku dolarów solowa płyta Opio - jednego z najbardziej wyrazistych członków Souls of Mischief, zatytułowana "Triangulation Station". Co na niej znalazłem?

recenzja
dodano: 2019-02-26 18:30 przez: Marcin Natali (komentarze: 1)

Pracujemy z Will Sessions nad nowym albumem. Jeśli słyszałeś "Motor City Booty", słyszałeś trio Dames Brown. Nagraliśmy z Dames Brown razem parę utworów, naprawdę dobrych. Zapowiada się konkretna porcja funku - jest na co czekać. I będzie to hardkorowy, tradycyjny funk z dozą old schoolu, kozacka rzecz - tak zapowiadał album "The One" sam Amp Fiddler w wywiadzie, który miałem przyjemność z nim przeprowadzić.

Wtedy jeszcze nieznany był tytuł ani data premiery krążka nagranego wspólnie z live bandem z Detroit o nazwie Will Sessions (fani rapu mogą kojarzyć ich z projektu "Elmatic", gdzie zagrali na nowo wszystkie bity z klasycznego debiutu Nasa "Illmatic", a Elzhi położył pod nie nowe zwrotki, oddając hołd płycie z 1994 roku), ale po samej zapowiedzi nie mogłem się doczekać! Legendarny wokalista, muzyk i producent z Motown City, 7-osobowy zespół oraz kobiece trio na chórkach - to nie mogło się nie udać!

dodano: 2019-02-18 21:30 przez: Mateusz Natali (komentarze: 1)

Powiedzieć, że na ten album czekała cała rapowa scena to nic nie powiedzieć. Po ponad 20 latach kariery Sokół zaserwował nam swój pierwszy solowy krążek, nazwany po prostu "Wojtek Sokół". Tytuł prosty i minimalistyczny - wydanie jednak niekoniecznie. Co otrzymali fani, którzy zdecydowali się zaufać członkowi ZIP Składu?

recenzja
dodano: 2019-02-11 15:30 przez: Marcin Natali (komentarze: 0)

Wywodząca się z Kentucky ekipa CunninLynguists od lat cieszy się szacunkiem wśród polskich słuchaczy, a grono ich fanów nad Wisłą może nie rośnie w szaleńczym tempie, ale mam wrażenie, że - co najważniejsze - wciąż trzyma się mocno. Ja osobiście wkręciłem się w ich muzykę dobrych kilka lat temu, kiedy na Hip Hop Kempie zakupiłem album "Dirty Acres" na CD. Pamiętam jednak, że jeszcze zanim nabyłem ich czwarty krążek z 2007 roku to słyszałem świetne single z płyty "Oneirology", także nie był to zakup zupełnie w ciemno. Podpisu ani zdjęcia niestety nie udało mi się dorwać, ale zdecydowanie były to dobrze wydane pieniądze, a w kolejnych latach do mojej kolekcji dołączyłem m.in. pierwszy solowy album Deacona The Villaina, kapitalne "Peace or Power" z 2015 roku.

Pod koniec zeszłego roku - zupełnym zresztą przypadkiem, na jednej z grup poświęconych płytowemu "diggingowi" - natrafiłem natomiast na zeszłoroczny projekt The Off Daze "Couple's Skate". Intrygująca nazwa i ciekawa, niestandardowa okładka od razu przykuły moją uwagę, a traf chciał, że dwie z trzech rysunkowych facjat na różowym tle okazały się facjatami dobrze mi znanych już reprezentantów CunninLynguists - Deacona The Villaina oraz Natti'ego! Trzeci dżentelmen współtworzący trio to wieloletni współpracowników obu panów, MC o ksywie Sheisty Khrist. Takim oto zbiegiem okoliczności projekt, który z pewnością umknął wielu hip-hopowym radarom a może nawet i zawziętym fanom Cunnin, trafił na mój osobisty radar. Nie potrwało długo, zanim fizyczny krążek wylądował w mojej płytotece.

dodano: 2019-02-04 15:30 przez: Marcin Natali (komentarze: 8)

W ostatni piątek światło dzienne ujrzała długo oczekiwana, finalna dwunasta płyta kalifornijskiego duetu People Under The Stairs zatytułowana "Sincerely, The P". W listopadzie 1/2 grupy - MC i producent Thes One - ogłosił zakończenie kariery muzycznej, zapowiadając również ostatni krążek w duecie ze swoim wieloletnim kompanem Double K. Panowie rozstają się w zgodzie, a powodem decyzji była wycieńczająca jednak przez lata droga, którą obrali PUTS - praktycznie pełna niezależność, z dala od dużych wytwórni, co z jednej strony pozwoliło im zachować esencję twórczości oraz szczerość w muzyce, ale z drugiej mocno odbiło się na życiu prywatnym obu Panów. Droga "DYI" (Do It Yourself) to bowiem nie tylko nagrania utworów, ale i wypuszczanie płyt, promocja, booking tras koncertowych, wysyłka płyt - pełen pakiet.

Tyle tematem wstępu do PUTS - ale nie o ich historii w dzisiejszym, premierowym odcinku "Przesyłki Polecanej". Ja osobiście na muzykę PUTS po raz pierwszy natrafiłem wiele lat temu przekopując amerykańskie blogi z podziemnym rapem i znajdując ich debiutancki krążek z 1998 roku "The Next Step". Pamiętam, że brzmienie przypadło mi do gustu, a płytki słuchało się bardzo przyjemnie, ale wtedy jeszcze zakupy internetowe nie były aż tak rozwinięte a płyty PUTS ciężko było znależć w Polsce, więc finalnie gdzieś tam po odsłuchu na słuchawkach o duecie zapomniałem... 

dodano: 2019-02-03 20:00 przez: Marcin Natali (komentarze: 14)

Moja muzyczna przygoda z hip-hopem zaczeła się w roku 2000 - erze, kiedy żeby poznać artystę i album, trzeba było nabyć fizyczny nośnik - na ogół po zachęcających singlach latających w radiu lub TV (pozdrówki MTVBase!). Raz była to kaseta, raz płyta CD (zdecydowanie droższe niż kasety także bywał to luksus), a raz lepszej lub gorszej jakości bootleg bądź płyta przegrana od znajomego. Wymienianie się płytami i przegrywanie na CD-r'ki też było na porządku dziennym, a "żywotność" albumów była zdecydowanie dłuższa niż obecnie. Płyty nie wychodziły codziennie, a kiedy już dorwało się nowe dzieło ulubione artysty, pozostawało ono w boomboxie/discmanie czy walkmanie przez długie tygodnie lub miesiące... No dobra, może brzmię trochę jak dinozaur z tymi wspominkami z kategorii "za moich czasów". Ale to były piękne lata!

Nie to, żeby teraz również nie było pięknie - pod wieloma względami obecnie fani muzyki mają lepiej - dostęp do niemal wszystkich płyt, jakich można sobie zażyczyć, jest w ogromnym stopniu ułatwiony a wiele klasyków i nowości mamy na wyciągnięcie ręki. Parę kliknięć i pełen album ląduje na Twojej playliście streamingowej, bądź od razu na telefonie do słuchania nawet w trybie offline - cudo technologii! Ale czy w tej pogoni za sprawdzaniem wszystkich nowych wydawnictw muzyka nie stała się dla nas swego rodzaju kulturalnym "fast foodem"? Szybki dostęp, szybka konsumpcja i po paru dniach - cytując Jay-Z - "on to the next one", bo nagłówki portali i tablice fejsbukowe zalewa już kolejny świeży album - no a przecież trzeba być na bieżąco, żeby móc udzielać się w dyskusjach, czyż nie?