Raekwon ostro o kulisach filmu o Wu-Tangu - biografia już dostępna
Wczoraj do sklepów trafiło polskie wydanie autobiografii Raekwona. Dzięki uprzejmości Wydawnictwa SQN mamy dla Was mocny fragment książki, w której Rae bez ogródek opowiada o kulisach filmu o Wu-Tangu, którym miał zająć się Leonardo DiCaprio, wszystko miał jednak według rapera zasabotować RZA.
Członkowie grupy Wu-Tang Clan swoją muzyczną popularność próbowali zmonetyzować na różne sposoby. Jednym z pomysłów było sprzedanie praw do ich historii producentom filmowym. Jak zdradza Raekwon w autobiografii „Z ulicy na scenę. Moje życie i Wu-Tang Clan” doprowadził on do zaawansowanych rozmów z Leonardo DiCaprio, który miał nie tylko wyreżyserować film, ale również zagrać w nim jedną z ról. Do dopięcia dealu nigdy jednak nie doszło przez postawę RZA, który ukrywał, że dogadał się już z kimś innym na produkcję serialu. Położyło się to cieniem na relacjach między raperami.
Zamów książkę Raekwona „Z ulicy na scenę” bezpośrednio na LaBotiga.pl
- książka w wydaniu z barwionymi brzegami kartek
- z kodem MUNDIAL4ZA3 czwarty produkt Wydawnictwa SQN w koszyku GRATIS!
Fragment książki:
Najpierw zadzwoniłem do mojego brata Q-Tipa, a ten powiedział, że połączy mnie z Leonardo DiCaprio, który jest jego bliskim znajomym i fanem Wu. Kiedy Leo zawitał do miasta, ja i Tip spotkaliśmy się z nim i jego dziewczyną na Brooklynie, w pizzerii przywodzącej na myśl stare mafijne miejscówki niedaleko Sunset Park, które Leo uwielbia. Żeby zrobić prezent młodszemu bratu – Leo to jego ulubiony aktor – pozwoliłem mu towarzyszyć nam w roli obserwatora. Spędziliśmy wspaniały czas, jedząc pizzę, opowiadając sobie historie, śmiejąc się i tak dalej. Później zaczęliśmy rozmawiać o możliwości zrealizowania filmu o Wu-Tangu i zapewniłem Leo, że byłbym zachwycony, gdyby zagrał w nim jakąś rolę, cokolwiek by tylko chciał. Opowiedział nam o swojej firmie producenckiej i o reżyserach, którzy jego zdaniem świetnie by się sprawdzili przy projekcie, a były to same duże nazwiska i ludzie, z którymi pracował. Był bardzo otwarty na pomysł, a jakiś czas po naszym wspólnym posiłku odezwali się do mnie pracujący w jego firmie producenci wykonawczy. Z nimi zrobiliśmy krok do przodu. Byli bardzo zainteresowani, więc puściliśmy sprawy w ruch i zaczęliśmy rozmawiać o konkretnych liczbach, za cel stawiając sobie jeszcze lepszy wynik, niż wygenerowało Straight Outta Compton.
– Jak poszło? – zapytał mnie Tip po tym, jak wróciłem ze spotkania z ludźmi Leo.
– Yo… Tip, mam wrażenie, że złowiliśmy grubą rybę. Dziękuję, człowieku. Jestem ci za to wdzięczny.
– To wspaniale, stary! Cieszę się, że to słyszę.
Wiele innych kotów powiedziałoby, że wykona taki telefon, i nigdy by tego nie zrobiło. W branży rozrywkowej ludzie zawsze was gaszą, starając się pokazać, jacy są ważni. Ale Tip jest niesamowicie skromnym i dobrym człowiekiem i kiedy mówi, że coś zrobi, to znaczy, że tak będzie. Był naprawdę podekscytowany, widząc, że to wszystko się dzieje. Następnym krokiem była rozmowa z RZA. Pozwolił mi robić swoje, ale wiem, że się nie spodziewał, że wrócę do stołu z jednym z najbardziej pożądanych, wpływowych i najlepiej opłacanych aktorów na świecie. Nie mogłem się doczekać, aż rozwalę mu tym łeb.
Spotkałem się z nim i poinformowałem go, że firma produkcyjna Leo jest gotowa wyłożyć wszystkie pieniądze, jakich potrzebujemy, żeby zrealizować duży film kinowy. Musimy ich jedynie zapewnić, że każdy z chłopaków będzie chciał być tego częścią. RZA jak zwykle zareagował lekceważąco, ale zgodził się na spotkanie w Beverly Hills z najważniejszymi producentami z firmy Leo. W umówionym dniu udaliśmy się do miejscówki znajdującej się na dachu jednego z budynków i zaczęliśmy szczegółowo omawiać to, co byli skłonni wyłożyć na stół. Dla Wu-Tangu to była sytuacja idealna, ale dostrzegłem, że RZA nie czuje się z tym wszystkim komfortowo. Znałem tego gościa od lat i widziałem go w różnych momentach, a w tamtej chwili zauważyłem, że jest w roli. Siedział tam, słuchał i obserwował, jak daleko zabrnę. Po spotkaniu bez cienia emocji w głosie powiedział tylko:
– OK, dam wam znać.
Ludzie Leo wyszli. Siedziałem tam z palcem wskazującym na skroni, z ręką na oparciu, odchylony do tyłu, i na niego patrzyłem.
– Co się dzieje, RZA? – zapytałem go.
– To wielka rzecz – odparł.
– Tak, to prawda. Posłuchaj, powiem ci coś. Powiedziałeś mi, żebym ruszył na łowy i spróbował coś znaleźć. Wróciłem z jebanym wielorybem. Musisz teraz pomyśleć o tym, czym może się stać ten film w porównaniu z cholernym serialem z kablówki. Nie możesz oczekiwać forsy z góry, bo film taki jak ten zarobi tyle, że będziemy mieli szansę wynieść z tego więcej, niż zarobiliśmy w trakcie całej naszej muzycznej kariery. To może być nasza wielka wypłata.
– Zgadzam się, Raekwon, zgadzam się – przyznał.
Pogadaliśmy jeszcze chwilę, a później wyszedłem, mając po tej rozmowie dobre odczucia.
RZA sprawiał wrażenie, jakby dla niego wszystko było w porządku, więc zaaranżowałem kolejne spotkanie z tymi samymi graczami – najważniejsze, bo trzecie spotkanie jest tym, na którym dobijasz targu. Spotkaliśmy się gdzieś w Valley i gdy tylko RZA dotarł na miejsce, czułem, że jego energia jest zupełnie inna. Praktycznie się nie odzywał i nie było w nim entuzjazmu. Wtedy już wiedziałem, że się nie zgodzi, a moja intuicja podpowiadała mi powód. Byłem przekonany, że romansował już z firmą producencką i był na zaawansowanym etapie preprodukcji serialu dla telewizji kablowej, choć żaden z nas niczego nie podpisał.
Było jasne, że coś się zmieniło, więc po jakimś czasie ludzie Leo grzecznie zakończyli spotkanie i zebrali się do wyjścia. „Dziękuję – powiedział RZA. – Zadzwonimy do was”.
Ty sukinsynu, pomyślałem. Miałeś coś w zanadrzu przez cały czas i nigdy nie chciałeś zrobić tego j*banego filmu. Nie wierzyłeś, że zdołam zorganizować coś lepszego niż ty. Tobie nie chodzi o nas. Tobie chodzi tylko o ciebie samego, sk*rwielu.
Zachowałem jednak spokój i nie naskoczyłem na niego, choć w głębi serca wiedziałem, że jego relacje w Hollywood znaczyły dla niego więcej niż relacje z którymkolwiek z nas. Grzebał deal marzeń z powodu własnej dumy.
Siedzieliśmy tam we dwóch jeszcze przez godzinę, podczas której on próbował usprawiedliwiać swój punkt widzenia, mówiąc, że serial jest lepszy do opowiedzenia historii, że ludzie częściej streamingują, niż chodzą do kina, że serial będzie przez lata obecny w przestrzeni, a film nie. Powiedziałem, że miałby rację, gdybyśmy rozmawiali o niskobudżetowym, niezależnym obrazie, ale tak nie było. Rozmawialiśmy o czymś wyprodukowanym, sfinansowanym i zagranym przez Leonardo DiCaprio. To był zupełnie inny poziom. Nic, co mówił, nie mogło zmienić mojego zdania o tym, że serial nie zapewni nam prawdziwych pieniędzy. Kiedy próbował mnie przekonać, że w serialu będziemy mieli największych aktorów i aktorki z branży, wiedziałem, że usłyszałem już dość. „Przestań się zgrywać, RZA – powiedziałem. – Przestań udawać. Nie ma szans na to, że największe gwiazdy Hollywood zagrają w serialu telewizyjnym o Wu-Tang Clanie. Ale pełnometrażowy film wyprodukowany przez Leo z najlepszym reżyserem na pokładzie? Tak, w tym mogłyby zagrać. Więc przestań udawać”.
To wszystko zraniło moje uczucia, bo ta sytuacja udowodniła, że skreślił mnie, zanim w ogóle zacząłem działać. Nie wierzył, że przyprowadzę do stołu tak potężnych graczy, ale udało mi się, a do tego ci byli gotowi jechać z tematem. Byli podekscytowani i konkretni, jednym pstryknięciem palca mogli wprawić machinę w ruch. Nie wspominając o tym, że nawet jeżeli RZA podpisał jakąś przedwstępną umowę na serial, tego typu deale często są zrywane i wykupywane, więc gdyby był szczery i przyznał, że już coś podpisał, moglibyśmy sobie z tym poradzić. Ale ten typ nie miał zamiaru współpracować. Zamiast tego dalej mnie przekonywał, że oferta na serial, którą miał, była lepsza niż ta na film pełnometrażowy, którą zorganizowałem ja.
Tamtego dnia, kiedy go zostawiłem, miałem w oczach łzy.
O książce:
Od mroku nowojorskich ulic po blask wielkiej sceny.
Corey Woods, znany całemu światu jako Raekwon the Chef, to prawdziwa ikona. Jest raperem, którego uwielbiają miliony i którego szanuje każdy artysta w branży. Jego unikalny styl, filmowa narracja i niesamowite teksty ukształtowały współczesny hip-hop. Jest jednym z założycieli legendarnego składu Wu-Tang Clan, a jego charakterystyczny głos i rytm są synonimem brzmienia, które od 1991 roku nadaje grupie status kultowej.
W tej bezkompromisowej autobiografii Raekwon po raz pierwszy przerywa milczenie i opowiada swoją historię. Odsłania kulisy dorastania na Staten Island i trudnej walki z ubóstwem. Pokazuje, jak pasja do muzyki pozwoliła mu wyrwać się z biedy i stworzyć prawdziwe kulturowe imperium. Bez cenzury opisuje także skomplikowane relacje w zespole, sekrety kryjące się za powstaniem takich hitów jak "C.R.E.A.M." czy "Protect Ya Neck" oraz czynniki, które pozwoliły Wu-Tang Clanowi stać się jednym z pierwszych zespołów hip-hopowych, które przeszły z undergroundu do mainstreamu.
Dowiedz się, jak wyglądał proces powstawania jego solowego arcydzieła "Only Built 4 Cuban Linx". Przeczytaj o ciemnych stronach nagłej sławy, konfliktach z prawem i cenie, jaką płaci się za sukces. Raekwon pokazuje tutaj również swoją drugą twarz – człowieka ukształtowanego przez duchowość i ojcostwo. Ta książka to hołd dla wytrwałości i mocy muzyki. To fascynująca podróż przez życie mistrza opowieści, który zawsze pozostawał wierny sobie i swoim korzeniom.
Artykuł powstał w płatnej współpracy z Wydawnictwem SQN





























