20 rocznica premiery kultowego albumu to logiczna okazja do tego, by trochę powspominać a w tym wypadku nie może dziwić, że wszystkie rapowe media w Stanach wypytują Nasa o to, co działo się w okresie premiery "Illmatica". Tym razem legendarny raper pokusił się o trochę szczerości i przyznał, że miał swój udział w tym, że jego klasyczny debiut wyciekł wówczas przed premierą...
Klasyka
Klasyka
W sieci remixów kawałków Tupaca jest wiele i chyba śmiało można powiedzieć, że cyklicznie pojawia się ich coraz więcej. Jednak gdy za odświeżenie jakiegoś utworu bierze się Cookin Soul możemy być pewni, że otrzymamy prawdziwą petardę. "Old School" w spokojnym klasycznym klimacie na kultowym samplu znanym z wielu innych produkcji. Jakby tego było mało dostaliśmy również możliwość ściagnięcia remixu.
Wszyscy słuchacze rapu, nawet ci, którzy nie do końca śledzą amerykańską scenę hip-hopową znają klasyczne już "Get Rich or Die Tryin'" oraz równie hitowe "The Massacre". Większość również uważa, że to Eminem odkrył talent Curtisa Jacksona, co jest prawdą tylko po części. Marshall Mathers oczywiście w niebywałym stopniu przyczynił się do stworzenia kariery tego rapera, niemniej niewielu wie, że miał on już wydać płytę w roku 2000, przed słynną strzelaniną wskutek której Fifty przechodził długą rehabilitację, a jego głos uległ znacznej zmianie (uszkodzenie żuchwy w wyniku postrzału w głowę). Ze względu na tę kontrowersję, nagrany album zatytułowany "Power of the Dollar" nigdy nie ukazał się nakładem Columbia Records, a kariera Curtisa stanęła pod znakiem zapytania. Od czego jednak jest internet? Materiał został zbootlegowany, a słuchacze dziś mogą się nim w pełni cieszyć. To właśnie stamtąd pochodzi fantastyczny numer "How to rob", który narobił sporo zamieszania i skupił na Fiftym oczy i uszy całej branży.
W dzisiejszym klasyku na weekend płyta, która jest dla mnie wyjątkowa. Dlaczego? „Get Rich Or Die Tryin’” to pierwszy rapowy album, którym na poważnie się zajarałem. Z kolei „In Da Club” było pierwszym numerem, przy którym głowa mimowolnie zaczęła mi się bujać. Dlatego wybaczcie jeśli w pewnym momencie stanę się zbyt subiektywny, ale będzie to silniejsze ode mnie. Bez zbędnego przedłużania, panie i panowie przed wami 50 Cent i płyta, która zaniosła go na szczyt.
Minęło prawie 10 lat odkąd legendarny label Death Row Records oficjalnie zakończył swoją działalność w otoczce niesławy i bankructwa. Mimo to niespełna dekadę później nadal ukazują się w sieci kolejne niepublikowane numery, nagrane w okresie rozkwitu gangsta rapu na zachodnim wybrzeżu i dominacji wytwórni Suge Knighta na hip-hopowym rynku. Jedną z takich perełek zaprezentuję wam dzisiaj.
Mac Dre to w kalifornijskim Bay Area postać legendarna, darzona wielkim respektem i nieustannie przypominana. Tak jak Nowy Jork stracił Biggiego, a Detroit J. Dillę, tak dla Bay nieśmiertelną ikoną jest właśnie autor "Thizz Dance". Hołd legendzie z Oakland oddał ostatnio choćby Drake, w swoim "The Motto", a fakt, że w "Over My Dead Body" słyszymy wers "My city love me like Mac Dre in the Bay" również nie jest przypadkowy.
Okazuje się, że pamięć rapera, który zamordowany został w 2004 roku uczczona ma być też w niecodzienny sposób - na jego życiu oparty zostanie film, a mówi się, że główną rolę zagrać może Mike Epps!
Ludzie często pytają mnie….. „Yo, Mos, co się stanie z hip-hopem? Dokąd on zmierza”? Odpowiadam im wtedy: „Pytacie, co się z nim stanie? Ano to samo, co i z nami. Jeśli my się zniszczymy, wypalimy, hip-hop się wypali. Jeśli my będziemy o siebie dbać, to i z hip-hopem będzie wszystko w porządku. Ludzie uważają, że hip-hop to jakiś olbrzym, potwór, żyjący gdzieś na wzgórzu, schodzący czasem do ludzi w miasteczku…. Wcale nie. To MY jesteśmy hip-hopem. Ty, ja, wszyscy. Hip-hop idzie tam, gdzie my. Więc następnym razem, gdy spytasz, dokąd podąża hip-hop, zadaj sobie pytanie…. Dokąd ja zmierzam?”
Daje do myślenia, nie uważacie? Ów fragment (w moim luźnym tłumaczeniu) pochodzi z „Fear Not of Men” – to pierwszy utwór z łącznie siedemnastu, które tworzą „Black on Both Sides” - debiutancką płytę Mos Defa (obecnie – Yasiina Beya) i równocześnie jeden z najlepszych rapowych albumów lat 90. Album, który powinien znaleźć się w elementarzu każdego fana tej muzyki…. Skąd ta śmiała opinia? It’s simple mathematics - suma kilku składników stworzyła w tym przypadku materiał bliski doskonałości.
Ten odcinek Diggin In the Videos dedykowany jest – jakby to ujął Nas – „to trapped in the 90’s niggas”. Tak jest - dziś z czeluści Sieci wyciągamy kolejną nowojorską hip-hopową perełkę z lat 90. Klasyczny singiel bardzo mało znanych niestety obecnie graczy. Słuchawki na uszy – oto „Broken Language” w wykonaniu braci Smoothe da Hustlera i Triggera tha Gamblera. Straight from the infamous Brownsville, Brooklyn NY. Spin that shit!
12 kwietnia br., nakładem wydawnictwa Fonografika ukaże się płyta "Prawda - Cel - Presłanie", legendarnego rapowego duetu TRIALS X. Jest to materiał z 1994 roku, który po raz pierwszy zostanie wydany na CD. Masteringiem całego albumu zajął się dobrze znany Dj Eprom! Płytę można już zamawiać w przedsprzedaży tutaj.
Wyobraźcie sobie rapera, który całą karierę prostym stylem nawija praktycznie o tym samym, do tego wydając albumy w regularnych odstępach. Wack co? Sprzedał się marnie, skończył, nie warto go słuchać i do tego pewnie wszystko robi, żeby zarobić na gimbusach? Pudło. Na pewno w tym przypadku, bo opierając całą karierę na nawijaniu o laskach, hajsie i imprezach Too $hort stał się muzycznie nieśmiertelny i tak długowieczny jak mało kto w branży. Długowieczny, mimo że raz zapowiedział zakończenie kariery - choć jeśli kojarzycie np. klip do "On My Level" Wiza Khalify gdzie pan z siwą brodą wjeżdża z wyuzdanymi i bezpruderyjnymi historiami, to pewnie wiecie już, że nijak mu się to nie udało. Wrócił. Ale my cofnijmy się do momentu, gdy uznał, że to czas, by odejść, a był to rok 1996...
Masz na koncie klasyk za klasykiem, 9 płyt wydanych w 9 lat, szacunek i poważanie w branży od lewej do prawej i uznajesz "ok, to czas na emeryturę". Co robisz więc przy okazji swojej ostatniej płyty? A no tak - zawierasz esencję, starasz się maksymalnie, by ostatnie słowo zabrzmiało najdobitniej i naprawdę nagrywasz materiał na maksimum swoich możliwości. Prosty schemat - klasyk na solowe pożegnanie to coś, co znamy w wykonaniu Jaya Z, Masta Ace'a, czy choćby Piha jeśliby rzucić polski przykład. Nieważne, że każdy z nich później wracał. Ważne, że to, co zostawił, myśląc o ostatnim albumie to najlepsze, co był w stanie przygotować. Tak też jest tutaj, a platyna nie wzięła się przypadkiem.
Jako że dzisiaj przypada trzecia rocznica śmierci niezapomnianego króla refrenów z zachodniego wybrzeża, postanowiłem udostępnić z tej okazji nakręcony niedawno vlog, upamiętniający wielkiego Nate Dogga oraz jego artystyczny dorobek.
Odstawmy na chwilę na bok nowoczesne rytmy, brzmieniowe eksperymenty, bangery, koks, twerkujące panienki, grubą forsę i inne charakterystyczne obrazy hip-hopu w XXI wieku. Porozmawiajmy za to o oldschoolu, cofnijmy się do najgłębszych korzeni, aż do pamiętnego roku 1979. Doprawdy wspaniały i niezmiernie istotny był to rok dla rapu – wszak to wtedy światło dzienne ujrzał nieśmiertelny singiel „Rapper’s Delight”. Dziś jednak nie o Sugarhill Gangu mowa, a o innym, mniej pamiętanym, lecz nie mniej ważnym graczu.
Są numery i artyści, których nigdy nie przestanie się chyba remixować... Przykładem może być tu Notorious B.I.G., od którego śmierci mija dziś 17 lat. Z tej okazji na warsztat numer "Kick In The Door" wziął holenderski producent James McDurt. Utrzymujący old schoolowy klimat remix buja głową aż miło i przypomina piękne dla rapu lata 90. Nie wypada tego nie sprawdzić.
Być nie mieć, to odwieczny dylemat... "Takie coś znaleźliśmy w archiwum. Artystom nie za bardzo pasował patent na refrenie zatem oficjalna wersja zawiera inne ujęcia. Dziś po latach wrzucamy pierwszą wersję klipu "Być nie mieć", która nigdy nie ujrzała światła dziennego - publikujemy ją również z uwagi na dobrą jakość. Enjoy:)" - napisał dziś Peja, publikując zarazem nieznaną do tej pory wersję teledysku do numeru pochodzącego z najbardziej klasycznego w jego dorobku "Na Legalu?", wydanego w 2001 roku. Kawał historii w "odświeżonej" wersji.
Hell yeah! Dokładnie 9 lat temu, 11 lutego 2005 wybrałem się na swój pierwszy rapowy koncert, którym był występ Beatnuts w warszawskiej Stodole. Niezapomniane emocje i mega sentyment. Teraz wygląda na to, że nie może ominąć mnie marcowy wypad do Trójmiasta, by Lesa i JuJu obejrzeć ponownie.
[Edit: Koncert został odwołany - info poniżej]






































