W dzisiejszym klasyku na weekend płyta, która jest dla mnie wyjątkowa. Dlaczego? „Get Rich Or Die Tryin’” to pierwszy rapowy album, którym na poważnie się zajarałem. Z kolei „In Da Club” było pierwszym numerem, przy którym głowa mimowolnie zaczęła mi się bujać. Dlatego wybaczcie jeśli w pewnym momencie stanę się zbyt subiektywny, ale będzie to silniejsze ode mnie. Bez zbędnego przedłużania, panie i panowie przed wami 50 Cent i płyta, która zaniosła go na szczyt.
Klasyka
Klasyka
Minęło prawie 10 lat odkąd legendarny label Death Row Records oficjalnie zakończył swoją działalność w otoczce niesławy i bankructwa. Mimo to niespełna dekadę później nadal ukazują się w sieci kolejne niepublikowane numery, nagrane w okresie rozkwitu gangsta rapu na zachodnim wybrzeżu i dominacji wytwórni Suge Knighta na hip-hopowym rynku. Jedną z takich perełek zaprezentuję wam dzisiaj.
Mac Dre to w kalifornijskim Bay Area postać legendarna, darzona wielkim respektem i nieustannie przypominana. Tak jak Nowy Jork stracił Biggiego, a Detroit J. Dillę, tak dla Bay nieśmiertelną ikoną jest właśnie autor "Thizz Dance". Hołd legendzie z Oakland oddał ostatnio choćby Drake, w swoim "The Motto", a fakt, że w "Over My Dead Body" słyszymy wers "My city love me like Mac Dre in the Bay" również nie jest przypadkowy.
Okazuje się, że pamięć rapera, który zamordowany został w 2004 roku uczczona ma być też w niecodzienny sposób - na jego życiu oparty zostanie film, a mówi się, że główną rolę zagrać może Mike Epps!
Ludzie często pytają mnie….. „Yo, Mos, co się stanie z hip-hopem? Dokąd on zmierza”? Odpowiadam im wtedy: „Pytacie, co się z nim stanie? Ano to samo, co i z nami. Jeśli my się zniszczymy, wypalimy, hip-hop się wypali. Jeśli my będziemy o siebie dbać, to i z hip-hopem będzie wszystko w porządku. Ludzie uważają, że hip-hop to jakiś olbrzym, potwór, żyjący gdzieś na wzgórzu, schodzący czasem do ludzi w miasteczku…. Wcale nie. To MY jesteśmy hip-hopem. Ty, ja, wszyscy. Hip-hop idzie tam, gdzie my. Więc następnym razem, gdy spytasz, dokąd podąża hip-hop, zadaj sobie pytanie…. Dokąd ja zmierzam?”
Daje do myślenia, nie uważacie? Ów fragment (w moim luźnym tłumaczeniu) pochodzi z „Fear Not of Men” – to pierwszy utwór z łącznie siedemnastu, które tworzą „Black on Both Sides” - debiutancką płytę Mos Defa (obecnie – Yasiina Beya) i równocześnie jeden z najlepszych rapowych albumów lat 90. Album, który powinien znaleźć się w elementarzu każdego fana tej muzyki…. Skąd ta śmiała opinia? It’s simple mathematics - suma kilku składników stworzyła w tym przypadku materiał bliski doskonałości.
Ten odcinek Diggin In the Videos dedykowany jest – jakby to ujął Nas – „to trapped in the 90’s niggas”. Tak jest - dziś z czeluści Sieci wyciągamy kolejną nowojorską hip-hopową perełkę z lat 90. Klasyczny singiel bardzo mało znanych niestety obecnie graczy. Słuchawki na uszy – oto „Broken Language” w wykonaniu braci Smoothe da Hustlera i Triggera tha Gamblera. Straight from the infamous Brownsville, Brooklyn NY. Spin that shit!
12 kwietnia br., nakładem wydawnictwa Fonografika ukaże się płyta "Prawda - Cel - Presłanie", legendarnego rapowego duetu TRIALS X. Jest to materiał z 1994 roku, który po raz pierwszy zostanie wydany na CD. Masteringiem całego albumu zajął się dobrze znany Dj Eprom! Płytę można już zamawiać w przedsprzedaży tutaj.
Wyobraźcie sobie rapera, który całą karierę prostym stylem nawija praktycznie o tym samym, do tego wydając albumy w regularnych odstępach. Wack co? Sprzedał się marnie, skończył, nie warto go słuchać i do tego pewnie wszystko robi, żeby zarobić na gimbusach? Pudło. Na pewno w tym przypadku, bo opierając całą karierę na nawijaniu o laskach, hajsie i imprezach Too $hort stał się muzycznie nieśmiertelny i tak długowieczny jak mało kto w branży. Długowieczny, mimo że raz zapowiedział zakończenie kariery - choć jeśli kojarzycie np. klip do "On My Level" Wiza Khalify gdzie pan z siwą brodą wjeżdża z wyuzdanymi i bezpruderyjnymi historiami, to pewnie wiecie już, że nijak mu się to nie udało. Wrócił. Ale my cofnijmy się do momentu, gdy uznał, że to czas, by odejść, a był to rok 1996...
Masz na koncie klasyk za klasykiem, 9 płyt wydanych w 9 lat, szacunek i poważanie w branży od lewej do prawej i uznajesz "ok, to czas na emeryturę". Co robisz więc przy okazji swojej ostatniej płyty? A no tak - zawierasz esencję, starasz się maksymalnie, by ostatnie słowo zabrzmiało najdobitniej i naprawdę nagrywasz materiał na maksimum swoich możliwości. Prosty schemat - klasyk na solowe pożegnanie to coś, co znamy w wykonaniu Jaya Z, Masta Ace'a, czy choćby Piha jeśliby rzucić polski przykład. Nieważne, że każdy z nich później wracał. Ważne, że to, co zostawił, myśląc o ostatnim albumie to najlepsze, co był w stanie przygotować. Tak też jest tutaj, a platyna nie wzięła się przypadkiem.
Jako że dzisiaj przypada trzecia rocznica śmierci niezapomnianego króla refrenów z zachodniego wybrzeża, postanowiłem udostępnić z tej okazji nakręcony niedawno vlog, upamiętniający wielkiego Nate Dogga oraz jego artystyczny dorobek.
Odstawmy na chwilę na bok nowoczesne rytmy, brzmieniowe eksperymenty, bangery, koks, twerkujące panienki, grubą forsę i inne charakterystyczne obrazy hip-hopu w XXI wieku. Porozmawiajmy za to o oldschoolu, cofnijmy się do najgłębszych korzeni, aż do pamiętnego roku 1979. Doprawdy wspaniały i niezmiernie istotny był to rok dla rapu – wszak to wtedy światło dzienne ujrzał nieśmiertelny singiel „Rapper’s Delight”. Dziś jednak nie o Sugarhill Gangu mowa, a o innym, mniej pamiętanym, lecz nie mniej ważnym graczu.
Są numery i artyści, których nigdy nie przestanie się chyba remixować... Przykładem może być tu Notorious B.I.G., od którego śmierci mija dziś 17 lat. Z tej okazji na warsztat numer "Kick In The Door" wziął holenderski producent James McDurt. Utrzymujący old schoolowy klimat remix buja głową aż miło i przypomina piękne dla rapu lata 90. Nie wypada tego nie sprawdzić.
Być nie mieć, to odwieczny dylemat... "Takie coś znaleźliśmy w archiwum. Artystom nie za bardzo pasował patent na refrenie zatem oficjalna wersja zawiera inne ujęcia. Dziś po latach wrzucamy pierwszą wersję klipu "Być nie mieć", która nigdy nie ujrzała światła dziennego - publikujemy ją również z uwagi na dobrą jakość. Enjoy:)" - napisał dziś Peja, publikując zarazem nieznaną do tej pory wersję teledysku do numeru pochodzącego z najbardziej klasycznego w jego dorobku "Na Legalu?", wydanego w 2001 roku. Kawał historii w "odświeżonej" wersji.
Hell yeah! Dokładnie 9 lat temu, 11 lutego 2005 wybrałem się na swój pierwszy rapowy koncert, którym był występ Beatnuts w warszawskiej Stodole. Niezapomniane emocje i mega sentyment. Teraz wygląda na to, że nie może ominąć mnie marcowy wypad do Trójmiasta, by Lesa i JuJu obejrzeć ponownie.
[Edit: Koncert został odwołany - info poniżej]
15 lat temu odszedł niesamowity nowojorski MC, jeden z najlepszych w historii i do dziś mój ulubiony raper ever (a możliwość pogadania off-record z O.C. i A.G. o tym, jaki był prywatnie oraz usłyszenia masy nieznanych anegdot z jego krótkiego, ale intensywnego życia to na pewno jedna z tych rapowych przygód, których nie zapomnę nigdy).
Liryczny karabin, z niebywałą charyzmą wypluwający z siebie punch za punchem, zarazem trzymając się mocno ulic Harlemu jako "Harlem's Finest". "Lifestylez Ov Da Poor & Dangerous" wyszło 19 lat temu, ale wciąż robi wrażenie a skillsy Lamonta Colemana do dziś są odniesieniem dla wielu. My o Big L'u pisaliśmy już nieraz, poniżej więc przypomnę kilka ważniejszych tekstów czy materiałów...
"I smash mic's like cornbread, you can't kill me - I was born dead". R.I.P.
Z okazji Święta Zakochanych i zbliżającej się 25. rocznicy debiutu legendarne trio z Nowego Jorku postanowiło pokazać, jak bardzo kocha swoich fanów i udostępnić na 25 godzin prawie cały swój katalog do ściągnięcia absolutnie za darmo z ich oficjalnej strony!
W myśl hasła "Keep The Love Spinning" możecie więc pobrać takie klasyki jak "3 Feet High and Rising", "De La Soul Is Dead", "Buhloone Mindstate" i "Stakes Is High", obie części AOI: "AOI Mosaic Thump" i "AOI Bionix", a także stanowiący małą gratkę dla obeznanych już z dyskografią zespołu projekt "Remixes, Instrumentals & Rarities". Możliwość ściągnięcia niedostępnych do tej pory w formie digital poprzez problemy z samplami albumów upływa już w sobotę o godzinie 18, także spieszcie się!
"Najlepszy raper wśród producentów i najlepszy producent wśród raperów" - tym terminem nieraz okrzykiwany bywał legendarny Diamond D z D.I.T.C., który mimo wieku (1969 rocznik!) wciąż ma zajawkę na produkcję i nagrywanie. Przekonałem się o tym osobiście, gdy po 100-minutowym wywiadzie-rzece z D.I.T.C. Diamond poprosił mnie bym oprowadził go po warszawskich sklepach z winylami, bo chciał poszukać sampli.
Ciekawe, czy z któregoś zrobił użytek przy okazji tego projektu... Diamond D zapowiedział bowiem, że już wiosną ukaże się jego kolejny album, mocarnie obsadzone "The Diam Piece"!







































