Klasyka

Klasyka

recenzja
dodano: 2012-06-29 17:00 przez: Galicyjski Gal (komentarze: 8)
Można by zacząć od klasycznego i przeoranego do oporu stwierdzenia, że '94 był najpiękniejszym rokiem dla Rapu. Można by, ale po co? Większość Klasyków z Nowego Jorku zna prawie każdy szanujący się słuchacz, podobnie sprawa ma się z West Coastem. Co jednak z zapomnianym i sprowadzonym ostatnio do tępych, popierdujących bengerów trzecim wybrzeżem?

Panie i Panowie przed wami debiut ekipy, którą wszyscy doskonale znacie (choć to może niezbyt odpowiednie określenie), a mianowicie album o wdzięcznym i jakże prostym tytule - "Southernplayalisticadillacmuzik". Domyślacie się o kogo chodzi?
dodano: 2012-06-18 16:00 przez: Jędrzej Cebulski (komentarze: 18)


Od pomysłu do do realizacji projektu minęły dobre dwa lata, ale chyba nikt nie powinien mieć wątpliwości, że warto było czekać. "Niewidzialna Nerka" to swego rodzaju ukłon w stronę pionierskich czasów polskiego hip-hopu. Na dwupłytowy album składają się trzydzieści trzy reinterpretacje kultowych utworów, za które odpowiadają znakomici współcześni producenci, m.in. Praktik, Daniel Drumz, Ment, Roux Spana, Kixnare, Metro lub Teielte.

dodano: 2012-06-12 17:00 przez: Mateusz Marcola (komentarze: 4)
Chcąc przekopać się przez gigantyczne złoża rapowych słodkości z lat 90.,  trzeba by zrezygnować ze szkoły i pracy, dać sobie spokój z jedzeniem i snem, zapomnieć o rodzinie. Z jednej strony trochę to przerażające - przesłuchać tysiące albumów i wciąż mieć przed sobą milion innych, ale z drugiej - czy to nie jeden z powodów, dla których kochamy tę muzykę?

Dajmy na to - Dred Scott. Obecnie jest co najwyżej muzyczną ciekawostką, a umiejętnościami nie odbiegał przecież od najlepszych. Świetny tekściarz, dobry raper, znakomity producent. Wszystkie te zdolności Scott połączył w jedynym chyba utworze, który kojarzony jest do dnia dzisiejszego - "Back In The Day". To tętniąca jazzem, przypominająca nieco dokonania A Tribe Called Quest, produkcja i nostalgiczny tekst gloryfikujący dawne czasy - tego nie można nie kochać.

dodano: 2012-06-08 14:00 przez: Daniel Wardziński (komentarze: 5)
81 odcinek naszego cyklu Ot Tak w oczywisty dla fanów rapu sposób, prowadzi nas na Ursynów. Kiedy w 2000 roku nakładem RRX światło dzienne ujrzał drugi album Płomienia, wiele osób w całej Polsce katowało zwrotki warszawiaków do oporu. Czasy, kiedy kasety były jeszcze powszechnym nośnikiem muzyki, a polski rap dopiero zbierał do powstania z czworaków.

Jednym z najbardziej wyróżniających się nagrań było z pewnością nawiązujące do tytułu całości "To Są Nasze Dni" w którym nie ma Deusa, a za to pojawia się znanym wam zapewne z wielu późniejszych dokonań Stasiak.

dodano: 2012-06-07 16:00 przez: Mateusz Marcola (komentarze: 5)
O ile nie mam nic przeciwko Nicki Minaj, a do jej zwrotki ze świetnego "Monster" powracam regularnie, o tyle nijak nie mogę zrozumieć fenomenu pań pokroju Iggy Azalei, Azealii Banks, Teyany Taylor czy - tym bardziej - V-Nasty. Więcej u nich medialnego szumu i dążenia do rozgłosu niż faktycznych umiejętności.

Faktycznych umiejętności można się za to bez większych problemów doszukać u pań z The Conscious Daughters - rapowego duetu, który nigdy nie cieszył się popularnością dorównującą wymienionym wyżej raperkom, a sławę zyskał tylko w okolicach Bay Area, ale co wcale nie oznacza, że ich umiejętności były niższe. Wręcz przeciwnie. Świadczy o tym chociażby g-funkowa perełka w postaci "Something To Ride To (Fonky Expedition)" z 1993 roku.
dodano: 2012-06-03 17:00 przez: Mateusz Natali (komentarze: 122)
Wielokrotnie napotykam się na komentarze, które wszystkim mainstreamowym hitom chciałyby odmówić "rapowości". Bo "ten to nie rap, nawet jak rapuje, ale takie bity to nie rap" czy "marny pop, przecież mieliście go zabijać a nie promować", nie mówiąc już o nieśmiertelnym "kiedyś to był hip-hop, prawdziwe głębokie treści, nie to, co teraz".

Tymczasem przygotowując się do niedawnego wykładu o korzeniach hip-hopowej kultury, który miałem przyjemność poprowadzić na warsztatach z cyklu Podkowa Freestyleśna i przeglądając "najpierwsze" rapowe akcenty w historii muzyki dostrzegłem, że tak naprawdę postacie takie jak Pitbull czy Flo Rida są dużo bliżej terminu "prawdziwy, korzenny hip-hop" niż komukolwiek mogłoby się zdawać patrząc na dzisiejsze podziały i na to, z jaką zaciekłością atakują ich wielbiciele oldschoolu czy - szczególnie - trueschoolu. Zdziwieni wstępem? To już tłumaczę.

recenzja
dodano: 2012-05-25 19:00 przez: Daniel Wardziński (komentarze: 17)
Przez wiele lat uważałem LL Cool J'a za nasmarowanego oliwką i oblizującego wargi w klipach gościa, który zyskał popularność dzięki laskom z całego Świata, które bardzo chciały się przytulić do sexownego Murzyna. Ignorancja bywa czasem silniejsza niż ciekawość. Dziś, kiedy pomyślę sobie, że kiedy ukazywał się "Mr. Smith", a był to rok 1995, gość był dziesięć lat (!) po oficjalnym debiucie nie chce mi się wierzyć. Pierwszy raper ze złotą płytą, ikona najlepszych lat Def Jamu, właściciel jednego z najbardziej niesamowitych flow ever.

"Mr. Smith" to album, który rozszedł się w nakładzie przekraczającym dwa miliony egzemplarzy. Nic dziwnego, bo to płyta, której praktycznie nie da się stawiać zarzutów, a jeśli już to mogą one wynikać tylko z subiektywnych preferencji. Jeśli ktoś lubi rap, którym rządzi perkusja i flow, które jest wyjątkowe nie poprzez maksymalne nagromadzanie rymów, ale przez tonację głosu, impet wersów i charakterystyczne podejście do rytmiki, na bank pokocha ten album.
recenzja
dodano: 2012-05-11 20:00 przez: Wojciech Graczyk (komentarze: 8)
Południowy rap był przez wiele lat spychany na margines. Nie był kojarzony z jakością, nawet w okresie boomu, który miał miejsce w połowie lat 2000. Postacie takie jak UGK miały szacunek zazwyczaj tylko wśród południowej społeczności. Wyjątkiem był Outkast, który znany był na całym świecie.

Scarface, choć był rozpoznawalną postacią, to jednak pozostawał w cieniu swoich nowojorskich i westcoastowych kolegów po fachu. Efektem tego był brak Brada w rankingach na najlepszych raperów wszechczasów, co według mnie jest bardzo krzywdzące.

Zanim jednak podzielę się z Wami moją refleksją na temat "The Diary", zaznaczę, że dla wielu fanów rapu ten album jest najlepszym krążkiem reprezentującym południowe stany USA. Mimo, że album rozszedł się w platynowym nakładzie, to jednak nie jest tak ceniony jak dwa inne albumy z tego samego roku, czyli "Ready to Die" i "Illmatic". Szkoda, bo to wydawnictwo w moim odczuciu stoi na równie wysokim poziomie co owa dwójka.

dodano: 2012-05-08 20:00 przez: Mateusz Natali (komentarze: 13)
Przyznam, że ciężko mi przekazać to info sucho i bezemocjonalnie i nie wyobrażam sobie zrobienia zwykłego kopiuj-wklej prasówki. "Efekt" to album, przez który wsiąkłem w rap na dobre, który darzę największym sentymentem ze wszystkich rodzimych rapowych krążków i który (w pierwszym, digipackowym wydaniu) leży w mojej kolekcji mocno sfatygowany od używania i wożenia we wszelkie możliwe miejsca - mimo że o płyty dbam mocno.

Kultowy ze wszech miar debiut warszawskiego Fenomenu po 11 latach doczekał się wreszcie reedycji, która objęta będzie naszym patronatem!

kategorie: USA, Hip-Hop/Rap, Klasyka, News, R.I.P.
dodano: 2012-05-04 20:00 przez: Mateusz Natali (komentarze: 22)


No i w ten piękny majowy weekend trafiła do nas smutna informacja. W wieku 47 lat, po długoletniej walce z rakiem odszedł Adam Yauch, znany także jako MCA, jeden z członków kultowego tercetu Beastie Boys, który na stałe odcisnął swoje piętno nie tylko na rapie, ale na muzyce w ogóle. Powyżej jeden z ich nierdzewnych klasyków.

recenzja
dodano: 2012-05-04 17:00 przez: Łukasz Rawski (komentarze: 10)
Mamy maj, pogoda, która dotychczas nas nie rozpieszczała, w końcu jest taka jak należy. Słońce, pełen chillout, tak więc w związku z tym jedynym słusznym skojarzeniem dotyczącym rapu będzie kierunek kalifornijski, a konkretnie South Central, Los Angeles. Założony w 1991 roku South Central Cartel to dla wielu grupa równie kultowa co N.W.A. Właśnie z SCC pochodzi duet, których płyta w moim osobistym rankingu oznaczonym terminem "g-funk" znajduje się w czołowej trójce.

Havoc i Prodeje powinni być znani wśród szerszego grona nie tylko przez beef z Mobb Deep, przede wszystkim powinni wzbudzać szacunek i podziw kiedy zaczniemy rozmawiać na temat ich twórczości.

kategorie: Hip-Hop/Rap, Klasyka, Profile
dodano: 2012-04-11 21:00 przez: admin (komentarze: 43)
11 kwietnia 2006 roku to data, która pozostanie w pamięci całej hip-hopowej sceny w Detroit, całej społeczności rapowej w Stanach Zjednoczonych i tysięcy fanów na całym świecie. Tamtej nocy odszedł od nas DeShaun Dupree Holton znany jako Proof.

Urodził się 2 października 1973 roku w rodzinnym mieście opuszczonych budynków, koncernów motoryzacyjnych, fabryk i przyszłym, jasnym punkcie na rapowej mapie USA. Nikt wtedy nie przypuszczał, że ten człowiek, zostanie nazwany wiele lat później, przez środowisko, imieniem "The Mayor Of Detroit Hip-Hop".

kategorie: Klasyka, Profile, Relacje
dodano: 2012-04-01 15:00 przez: Marcin Natali (komentarze: 16)

The matter of sincerity in Lyndon Johnson's Vietnam policy and seeking a negotiated settlement of the war is a very complicated problem. In "The Secret Search for Peace in Vietnam", published in 1968, Stuart Loory and David Kraslow came to the conclusion that President LBJ was insincere. Of course there are arguments which stand behind this statement, such as the fact that there had been many peace talks and opportunities to end the war but every time something went wrong. Whether the diplomat didn't show up, some points in negotiations were missing/forgotten, or just simply both sides couldn't find an agreement.
recenzja
dodano: 2012-03-30 18:00 przez: Marcin Natali (komentarze: 8)
Nie wiem czemu, ale mam dziwne wrażenie, że przy wspominaniu dokonań Nate Dogga, Warrena G i Snoop Dogga wielu osobom umyka ich wspólny album z 2004 roku. Wydaje mi się, że jest to krążek nie w pełni doceniony i którego pewna część słuchaczy tego gatunku może nawet nie znać.

Jak dla mnie to pełnoprawny westcoastowy klasyk i płyta, do której często i z wielką przyjemnością wracam. Czasem złożone z gwiazd ekipy nie mają na siebie pomysłu i w efekcie zawodzą (patrz: The Firm, czy też Miami Heat w zeszłym sezonie...), jednak w przypadku 213 reguła ta nie miała zastosowania.
dodano: 2012-03-29 16:00 przez: Wojciech Graczyk (komentarze: 8)
Kiedy na jednym tracku spotykają się takie osobowości jak Big Daddy Kane, Jay-Z i Ol' Dirty Bastard to nie trzeba nic pisać. Same ksywki gwarantują wysoką jakość. Dodając do tego niepełnoletniego, wtedy, Shyheima, którego flow jest tak niesamowite, że nawet teraz wielu MC nie osiąga takiego poziomu, to mamy track, który jest niepodważalnym klasykiem. Według mnie, to jeden z najlepszych posse cutów w historii rapu. Utwór ten znalazł się na płycie Big Daddy Kane'a z 1994 pt. "Daddy's Home". Za bit odpowiedzialny jest DJ Premier. R.I.P. ODB.

Strony