Pamiętacie warszawską wizytę Mac Millera? To ironiczne, gdy jeden z twoich ulubionych artystów przyjeżdża zagrać koncert do miasta, w którym mieszkasz dokładnie w piątek trzynastego. Wbrew obawom przesądnych widowisko było dopięte na ostatni guzik: od profesjonalnego podejścia gwiazdy wieczoru, przez trafioną, przekrojową selekcję utworów, do niepowtarzalnego klimatu i zajaranej publiki.
Mac Miller jest dla mnie raperem szczególnym, a także moim rówieśnikiem, co pozwoliło mi się w pewnym stopniu z nim utożsamiać. Jako oddany fan i słuchacz od wczesnych mikstejpów miałem okazję obserwować jego mentalną i artystyczną metamorfozę na przestrzeni kilku lat intensywnej kariery. Przemianę od roześmianego, upalonego dzieciaka z college’u, przez znieczulonego przez eksperymenty z dragami eskcentryka, po gwiazdę największego formatu i dojrzałego faceta myślącego coraz poważniej o przyszłości. Zapraszam do zapoznania się z postacią Mac Millera, jednego z najciekawszych raperów młodego pokolenia.







































