W sieci pojawił się pełny odsłuch "Reditum" - pierwszego solowego projektu gorzowskiego rapera BZN'a. Składa się on z 11 utworów o zróżnicowanej tematyce, od bardzo osobistej "Sinusoidy", po buntownicze "Wbrew". Wszystko uzupełniają charakterystyczne newschoolowe bity autorstwa takich producentów jak Maxiu Beats, FOUX, ZabityZaBity, Macox czy DMTR. Oprócz gospodarza oraz wymienionych producentów, na płycie gościnnie pojawiają się Artyści Nieznani (Brozku x Wolus), DJ Nambear oraz Mariusz "Charis" Wasilewski. Autorem okładki oraz całej oprawy graficznej jest Grabson. W rozwinięciu znajdziecie tracklistę oraz odsłuch materiału.
Cofnijmy się we wstępie o kilka lat, kiedy to "Lot 2011" podzielił słuchaczy na dwa fronty. Ci bardziej ortodoksyjni domagali się muzycznego powrotu do czasów nieskazitelnego dla nich "Stick2MyNameRight", drudzy natomiast uznali muzyczną metamorfozę za coś naturalnego na drodze artystycznego rozwoju i czekali co przyniosą kolejne produkcje w dyskografii reprezentanta Siemiattle. Nagrane wespół z Pogzem "Teraz", będące swoistym opus magnum idei "wygrywania życia" (choć niektórzy i w kontekście "Lotu 2011" dostrzegali wylewający się potok motywujących, często niezbyt korzystnie odbieranych wersów), jeszcze bardziej wpłynęło na powstający wśród odbiorców dysonans. Z tyłu głowy miałem myśl, że Adam na kolejny krążek przygotuje coś będące odpowiednio wyważonym produktem, łączącym te dwa na pozór odmienne światy twórczości, tak różnie odbierane przez słuchaczy. Nie myliłem się - "Definitywnie" bowiem okazało się koniec końców... No właśnie, czym?
W sieci pojawił się pierwszy klip promujący solowy projekt "Droga Królów", młodego reprezentanta białostockiej sceny - Radziasa. Klip, jak i sam utwór czerpię inspirację z szeroko pojętej kultury Japonii i jest zalążkiem klimatu w jakim raper utrzyma swoje kolejne produkcję. Za podkład odpowiada AIST, członek poznańskich Bękartów Formy, natomiast wokalnie gospodarza wsparła wokalistka Monika Kurza. Klip znajdziecie w rozwinięciu.
Od pojawienia się pierwszego z nich, mixtape'y sygnowane przez jedną z najlepszych wytwórni rapowych w Polsce, kojarzyły mi się ze swoistą renomą związaną nie tylko z zaproszonymi gośćmi, ale przede wszystkim z DJ'ami, bez których ta konkretna forma wydawania muzyki nie miałaby racji bytu. DJ Deszczu Strugi, DJ 600V oraz DJ Kebs na trzech poprzednich albumach byli gwarancją muzycznej, jak i niekiedy producenckiej jakości za gramofonami, a chociażby numer taki jak "I żeby było normalnie", do którego dograła się śmietanka polskiej sceny wraz z jednym jej obecnie wyklętym członkiem, w moim odczuciu już na stałe wszedł w kanon kawałków ponadczasowych. A przykłady takich tracków możnaby mnożyć. Rok 2015 przyniósł czwartą odsłonę materiału spod szyldu "Prosto Mixtape". Tym razem warszawski label postawił nie na jednego, ale aż na czterech DJ-ów, którzy mieli swój udział na wielu innych projektach na przestrzeni lat i renoma ich pracy pod postacią cutów i skreczy jest rozpoznawalna przez odbiorców. Jako zagorzały fan roboty na gramofonach jestem usatysfakcjonowany tym co słyszałem z głośników przez ostatni tydzień, bowiem DJ B, DJ Grubaz, DJ Chwial, DJ Falcon1 wraz z zaangażowanymi gośćmi i producentami postarali się, by "Prosto Mixtape Cztery" było udanym i bardzo dobrym wydawnictwem.
Nagrać konceptualną płytę/EPkę, zapowiedzieć ją szumnie, by koniec końców minąć się z pierwotnymi założeniami? Nie tym razem i nie w przypadku Voskovych. Z pozoru wydawać by się mogło, że chłopaki rzucili się ze swoim pomysłem z motyką na słońce, jednakże konsekwentnie od pierwszego do ostatniego numeru nie ma mowy o jakimkolwiek odejściu od motywu „żółtej bluzy”, spinającej jedną klamrą ten materiał. Produkcyjnie utrzymali krążek w ryzach oraz zaprosili gości, dzięki którym „Second Hand” jako następca „Pięciu Złotych Zasad”, jawi się jako krążek wyraźnie lepszy, bardziej wyrazisty i złożony od poprzedniego, a przede wszystkim niesamowicie spójny i zostawiający uczucie niedosytu po ostatnim tracku.
W sieci pojawił się kolejny singiel promujący najnowsze solo Lukasyno. „Temido” zapowiada album "Antybanger", który ukaże się 4 grudnia nakładem wytwórni Persona Non Grata, przy wsparciu Step Dystrybucji. Za bit w utworze odpowiadają Radek O i Kriso. Preorder krążka dostępny na www.preorder.pl oraz na lukasynoshop.pl, a odsłuch singla znajdziecie w rozwinięciu.
W sieci pojawił się kolejny klip promujący album "Sobota" autorstwa duetu Sobota x Matheo. Tym razem otrzymaliśmy obraz do numeru "W wielkim skrócie". Z klipem możecie zapoznać się w rozwinięciu.
Dziś oficjalną premierę ma album Gurala "MAGNUM IGNOTUM (preludium)". Także dziś prezentujemy kolejny teledysk promujący ten album. Zapraszamy do oglądania klipu "Reflektory" zrealizowanego w Teatrze Polskim w Poznaniu. Za warstwę muzyczną odpowiada niezawodny duet The Returners. Album MAGNUM IGNOTUM (preludium) w dalszym ciągu dostępny na www.donguralesko.pl oraz w Empikach.
Zeszłoroczne "Migracje" autorstwa chłopaków z Chonabibe zostawiły po sobie bardzo pozytywne wrażenie i wielokrotnie ratowały jesienno-zimowe oczekiwanie na wiosnę. Zgrabny i wyważony kolaż gatunków muzycznych, połączony z melodyjnością i niesamowitą energią w przekazywaniu pozytywnej wibracji to niewątpliwe atuty Jahdeck'a, Fat Matthew i spółki. Artyści doskonale wiedzą, jak odpowiednio "podpalić klub" czy też porwać do zabawy festiwalową publiczność, a ich coroczny, wakacyjny Chonabibe Festiwal jest miejscem, na które warto pojechać. Tym razem nie kazali słuchaczom długo czekać i powrócili na sklepowe półki z nowym materiałem - "Panoramami". Wszyscy fani rzeczy z gatunku rapu, reggae, R'n'B, soul'u czy też popu mogą zjednoczyć się i śmiało sięgnąć po ten krążek. W moim przekonaniu jest on zdecydowanie lepszy niż "Migracje" i już teraz mogę z pełną odpowiedzialnością napisać, iż nadchodzące miesiące ponownie będą spędzane w ciepłej atmosferze płynących z głośników dźwięków spod szyldu Chonabibe.
Nawet z katarem wywęszysz, że jebie kałem - nawija Rose, młody białostocki kot w otwierającym "BGM Mixtape" numerze "Rick Rose II". Ma on na swoim koncie już kilka albumów, m.in. bardzo dobrze przyjęte "Konkret Gastro", jak również "Zapiski Z Wieczoru" nagrane z Kadoenem, do których wracam bardzo często. Wers wspomniany w pierwszym zdaniu oczywiście nie tyczy się Jakuba, ale całej maści raperów, których nawet świadomy słuchacz niekiedy ma ochotę porozstawiać po kątach i pokazać, gdzie jest ich właściwe miejsce. Czymże więc wyróżnia się "Butla Gang Monopoly" na tle innych materiałów i czemu warto zwrócić na ten materiał uwagę? Przede wszystkim jest to niezmiernie mocne, braggowe i bezkompromisowe zniszczenie na majku, po odsłuchania którego chce się włączyć replay.
Emes Milligan prezentuje swój pierwszy solowy album pt. „Spin-OFF”, którego premiera miała miejsce pod koniec października. Płyta ta to 14 numerów, które łączą w sobie wiele, nawet diametralnie różniących się od siebie inspiracji. Co warte podkreślenia, za całą produkcję, mix i master odpowiada sam Emes Milligan. W rozwinięciu znajdziecie tracklistę, odsłuch oraz odnośniki do zamówienia wersji fizycznej materiału.
Wydawniczy koniec roku zbliża się nieubłagalnie, jednakże prawdziwa rapowa bomba dopiero przed słuchaczami - owiany tajemnicą projekt trójki artystów, którzy A.D. 2015 mogą zaliczyć do udanych etapów w twórczości. W.E.N.A. nagrał wespół z Quizem bardzo ciepło przyjętą "Monochromy EP" oraz stworzył kooperację z reprezentantem Maybach Music Group - Stalleyem. Sarius to Nasz Młody Wilk 2015 roku i niewątpliwy talent zdobywający coraz to szerszą rzeszę słuchaczy, a Voskovy? Powrócili z koncepcyjnym albumem "Second Hand", z recenzją którego na dniach będziecie mogli zapoznać się na naszych łamach.
Hukos jest artystą posiadającym status jednego z najlepszych raperów, jakich stajnia Step Records ma w swoich szeregach, a jednocześnie należy do grupy tych najbardziej niedocenionych na scenie. Moim zdaniem - jest to kwestia wymagająca jak najszybszej zmiany. Pokazuje to już począwszy od czasów Panoramy Paru Faktów czy też Famy Familii (młodszych słuchaczy zachęcam do sprawdzenia), poprzez dwa bardzo dobre solowe albumy oraz następny w kolejności nagrany wespół z Cirsonem, a dziś wjeżdża w membrany z "Wielkimi Wojnami Małych Ludzi", o których na starcie można powiedzieć, że jest bodaj najlepszym na tę chwilę krążkiem zasłużonego reprezentanta białostockiej sceny w jego bogatej dyskografii. Trochę przyszło słuchaczom czekać na opublikowanie tego materiału, jednakże po jego włączeniu pojawia się poczucie satysfakcji i autor wręcz zachęca do zanurzenia się w gorzkim, szczerym i obnażającym otaczającą rzeczywistość rapie, podanym w formie, do jakiej Hukos zdążył już wcześniej odbiorców przyzwyczaić.
Zioło jest raperem, którego darzę szczególną sympatią. Typ idzie swoją drogą, nie oglądając się na nic i na nikogo, ogarnia do tego stricte podziemną działalność kolektywu Rób Rzeczy (dla niewtajemniczonych jest to grupa, w której obok Michała są Szpilek, Dudi oraz Pszem), co jakiś czas racząc słuchaczy wrzucanymi luźnymi numerami, czy też ostatnio instrumentalnym projektem "Twin Peaks EP", zbierając przy tym same propsy za niepodrabialną stylistykę - luźną i humorystyczną, ale w żadnym wypadku gburowatą, czy prostacką. Zarówno "LP", jak również "Hip-Hop" szczególnie w okresie wiosenno-wakacyjnym lądowały na muzycznej rotacji dosyć często. A wraz z końcem wakacji otrzymaliśmy trzeci pełnoprawny materiał Zioła - "Cokolwiek". W żadnym wypadku nie są to odrzuty z zapowiadanego kolejnego wydawnictwa pt. "CO". "Cokolwiek" to stary, dobry (wciąż młody) Michał, który wciąż potrafi rzucić nieszablonowym wersem i do tego niemal w całości wyprodukować muzycznie swój krążek.
Zioło to nie tylko raper, ale również producent. Ba, nawet bardzo uzdolniony producent, a właściwie rzecz ujmując: człowiek-orkiestra rapgry. Kto zapętlał chociażby klip "Jeden Kraj" Kękiego ten wie, co mniej więcej mam na myśli. Bit, który wyszedł spod palców naszego Artysty Tygodnia szeroko niesie się na koncertach i wpada w ucho jak zły. W tym roku natomiast, stosunkowo niedawno, Zioło wypuścił darmową i instrumentalną "Twin Peaks EP", wydaną na 25-lecie rocznicy pierwszego odcinka serialu. Sam oglądałem kilkanaście odcinków, toteż mogłem spodziewać się hipnotyzujących podkładów, które szczególnie w nocy wchodziłyby najlepiej. Tak też w rzeczywistości jest.







































