Wiadomość o powrocie Luniz zelektryzowała sporą część fanów zachodniego wybrzeża - tym bardziej iż wydawało się że na reunion Yukmouth-Numskull nie ma w najbliższym czasie wielkich szans. Num spędził ostatnie 6 lat swojego życia w więzieniu zmagając się ze sporymi kłopotami finansowymi, zaś Yuk wydając kolejne solowe albumy ugruntowywał swoją pozycję jako jeden z weteranów Westu. Jeszcze przed osadzeniem Numa, obaj panowie nie szczędzili sobie gorzkich słów pod swoim adresem i atakując siebie nawzajem w kawałkach "R U 4 Real?!" i "I Don't Miss My Dogz".
Klasyka
Klasyka
Mimo że legendarny duet Gang Starr grał kiedyś w Warszawie, to ja niestety na ich wspólny występ się jeszcze nie załapałem z uwagi na wiek - i choć widziałem live zarówno Guru solo jak i DJ-a Premiera solo to mogę tylko żałować, że ominął mnie nieosiągalny już koncert pod szyldem GNG. A ile za zobaczenie ich live Wy byście dali? W ostatnim wywiadzie Preemo wspomniał o ofercie 2 milionów, które kiedyś im zaproponowano...
Sylwester, Sylwester - jedna z tych okazji w roku, gdy świętuje każdy a imprezowo-celebrująca to coś, bez czego ciężko rozpoczynać wieczór. 2014 już na finiszu, jednak zanim wejdziemy z przytupem w rok 2015 mamy więc dla Was porcję muzyki, która może umilić Wam dzisiejszy melanż - a równie dobrze i każdy kolejny melanż w nadchodzącym roku. Ostatnio dwie playlisty zaserwowaliśmy Wam sami (jedna i druga), dziś odwołujemy się do gustu dobrze znanego rapowego konesera, dziennikarza i rapera - Kamela z Dąbrowy Górniczej, który przyszykował dla Was 11 bangerów na sylwestrowy wieczór. No to jazda!
Tak, nie myli was wzrok. Gwiazdą dzisiejszego odcinka "Ot Tak" jest Joe Pesci. TEN Joe Pesci, kultowy aktor, kojarzony z rolami bezwzględnych, brutalnych gangsterów, wyglądających cokolwiek niepozornie, ale śmiertelnie niebezpiecznych - by wymienić choćby bezczelnego Tommy'ego DeVito z "Chłopców z ferajny" czy absolutnego świra Nicky'ego Santoro z "Kasyna"... Czy z nie mniej kultową rolą w świątecznych klasykach z Kevinem, który pewnie dopiero co gościł na waszych ekranach. Co więc ów sympatyczny pan ma wspólnego z hip-hopem, ba, z muzyką w ogóle?
"W tym roku minęło 25 lat od pierwszych, częściowo wolnych wyborów w Polsce po II wojnie światowej. Był to moment przełomowy przyspieszający znacznie przemiany ustrojowe w Polsce. Przez te 25 lat zmieniała się też kultura. Zaprosiliśmy was do muzycznego podsumowania 25 lat wolności w muzyce popularnej. Nasze głosowanie trwało przez siedem dni od 10 do 16 grudnia. Wybieraliście 25 spośród 50 zaproponowanych przez redakcję www.muzyka.onet.pl polskich płyt. Oddaliście prawie 30 tysięcy głosów." - pisze redakcja Onetu. Okazuje się, że z ogromnego zbioru płyt wydanych w tym ćwierćwieczu internauci na pierwszym miejscu postawili "Kinematografię" Paktofoniki!
Agencja Go Ahead z przyjemnością może poinformować, że w 2015 roku do koncertowego rozkładu wraca impreza Rock In Summer. W jej ramach 16 czerwca w Parku Sowińskiego wystąpi kultowa grupa Body Count wraz z legendarnym Ice-T!
Głośna sprawa z Fergusson zdominowała w ostatnim czasie amerykańskie media a zabójstwo 18-letniego Michaela Browna wywołuje wśród czarnoskórej społeczności nie mniejsze kontrowersje niż słynne pobicie Rodney'a Kinga na początku lat 90-tych. Głos w tym temacie zabierają także raperzy, choć trzeba przyznać że nie są to tak radykalne wypowiedzi jak w ostatniej dekadzie XX wieku, kiedy to problemy społeczne były ważną kwestią poruszaną nagminnie w kawałkach i stanowiły integralną część hip-hopu.
And then, and then we got - we got the Ol' Dirty Bastard, cuz they ain't no father to his style! That's why he the Ol' Dirty Bastard.
Lepiej tego nie można ująć. Russell Jones, A Son Unique, Dirt McGirt, legendarny wojownik 36 komnat klasztoru Shaolin - jego styl jest zaiste unikalny. "Co ja włączyłem, do jasnej cholery...?" Pomyślałem, gdy po raz pierwszy usłyszałem "Return to the 36 Chambers". Czy ODB naprawdę absolutnie, brutalnie kaleczy już w pierwszym tracku klasyczne "The First Time I Ever Saw Your Face" Roberty Flack, łkając za zaszlachtowaną (przez samego ODB, dodajmy...) dziewczyną? Co on, u licha, wyprawia w intrze do "Goin' Down"? Dlaczego w 'Drunk Game" przeżywa orgazm stulecia? Rap? Śpiew? Szaleńczy bełkot kogoś na absolutnym haju? Bekanie? Zwierzęce jęki i stęki? Wszystko to... i jeszcze więcej. To, co wyprawia ODB na majku, to po prostu czyste szaleństwo.
Aż trudno uwierzyć, że minęła już dekada od wydania przez Sage'a Francisa "A Healthy Distrust". Singiel promujący ten album, "Escape artist", to oparty na gitarze bit Aliasa, napędzająca numer elektroniczna perkusja, a przede wszystkim neurotyczne flow Sage'a i genialny tekst. Bo jak inaczej nazwać numer, oparty na metaforze hip-hopu jako magii i postaci rapera jako iluzjonisty? Trudno nie docenić otwierającego dwuwersu "When I first got into the magic, it was the underground phenomenon/Now everybody's like pick a card, any card", obrazującego jak zmienił się rap od czasów, gdy Sage zaczynał swoją przygodę z muzyką. Pochodzący z Rhode Island artysta nie boi się nawet zaburzyć obowiązujących w hip-hopie konwencji ("When I say hip/You? You say shut the fuck up, we ain't sayin' shit/And I respect it"). Warto przypomnieć sobie ten utwór, wszak już w sobotę Sage Francis gra pierwszy w historii koncert w Polsce we wrocławskim klubie Firlej.
Poszukiwanie własnej tożsamości artystycznej to w dzisiejszych czasach niezwykle trudne zadanie. Młodzi raperzy rozpoczynający karierę stają przez poważnym wyborem, muszą wykreować własny, oryginalny wizerunek, będący ich wizytówką i czynnikiem przyciągającym uwagę. Nie mogą przy tym przesadnie inspirować się swoimi muzycznymi idolami, co niewątpliwie sprowadziłoby na nich falę krytyki. Takiego zmartwienia nie miał nasz Artysta Tygodnia, Ol’ Dirty Bastard, raper, którego swobodny styl bycia i nieszablonowy image wciąż pozostaje niedoścignionym wzorem do naśladowania.
Dziś 16 listopada - data nieprzypadkowa, na którą wybrałem kolejny wpis z serii "Ot Tak". Dokładnie tego dnia, 15 lat temu ukazał się album który na zawsze odmienił oblicze nie tylko zachodniego wybrzeża ale i całej rap gry. Mowa oczywiście o drugiej solowej płycie Dr. Dre - "2001", która na stałe wpisała się do kanonu hiphopowych klasyków.
Niepodrabialny ekscentryk, posiadacz stylu i wokalu, przez który nie dało się pomylić go z nikim. Dla wielu najbardziej wyrazisty reprezentant Wu-Tang Clanu, który żył równie krótko co intensywnie. Klasyczne numery, liczne afery, odsiadki a w końcu przedwczesna śmierć w studiu nagraniowym, od której minęło właśnie 10 lat (do tego, gdyby żył, to właśnie dziś obchodziłby urodziny). Z tej okazji przyjrzymy mu się trochę bliżej. ODB aka Ol' Dirty Bastard naszym Artystą Tygodnia!
Sic transit gloria mundi, przychodzi na myśl maksyma. Tak odchodzi chwała świata. Odeszła od nas kolejna niekwestionowana legenda hip-hopu, członek nieśmiertelnego Sugarhill Gangu, współtwórca "Rapper's Delight", rapowego "platynowego wzorca z Sevres" - Big Bank Hank.
Kończąc nasz tydzień z legendarną ikoną Bay Area pora na zaprezentowanie klasycznego albumu z przebogatego dorobku rapera z Vallejo. Samo przekopanie się przez lawinę projektów w których brał udział to zadanie niezwykle trudne a i wybranie najodpowiedniejszego krążka również nie należy do rzeczy prostych. Dlaczego? Ponieważ Mac Dre był jednym z nielicznych artystów w hip-hopie, nagrywającym świetnie brzmiące krążki również po 2000 roku.
Już jutro Masta Ace wystąpi w Katowicach razem z formacją eMC. Cofnijmy się z tej okazji 20 lat wstecz...
1993. Od kilku lat w amerykańskim hip-hopie rekordy popularności bije bezkompromisowy, brutalny gangsta-rap, gdzie w co drugiej linijce padają niewyszukane przekleństwa, chwalenie się posiadaniem "9 mili" czy pogardliwe "bitch" rzucone w stronę kobiet... Nowy nurt w hip-hopie zyskał wielu zwolenników - jak grzyby po deszczu zewsząd wyskakiwały grupy bądź raperzy chwalący się zamiłowaniem do gangbangingu i chełpliwie tytułujący się "O.G.'s".... Gangsta rap, kiedyś najostrzejszy, najbardziej dobitny komentarz społeczny, stał się lukratywną maskaradą, maszynką do robienia pieniędzy.
Masta Ace, reprezentant legendarnego Juice Crew, zaniepokojony i zniesmaczony tą postępującą gloryfikacją przemocy w hip-hopie, postanowił nagrać album... anty-gangsta-rapowy, bezliośnie ową gloryfikację satyryzujący i piętnujący. Album ów - nazwany odpowiednio hardkorowo "SlaughtaHouse" - Ace nagrał razem ze swą nowo utworzoną grupą Masta Ace Incorporated, znaną też jako The I.N.C.








































