Według wielu to właśnie jego "Spalam się" (wydane w 1991 roku i osiągające dziś czterocyfrowe sumy na allegro) określić trzeba pierwszą płytą, która na polskim gruncie wprowadziła rapowe rozwiązania i otworzyła nasz kraj na rapową formę, jeszcze zanim pojawił się Liroy - wytwórnia umieściła nawet na okładce nalepkę "Kazik - pierwszy raper wschodu". Legendarny rockowy wokalista Kazik wypowiedział się w "Antologii Polskiego Rapu" o tym, jak trafił na hip-hop, jakie było jego znaczenie i jak wspomina tamten okres...
Klasyka
Klasyka
Jedna z niepisanych reguł w hip-hopie brzmi: przekuj indywidualne laury na sukces grupowy. Patrząc z historycznego punktu widzenia, do tej teorii zastosowali się wszyscy uznani soliści rap gry - 2Pac, Biggie, Eminem czy 50 Cent, którzy pozwolili także spijać własną śmietankę fejmu reszcie swojej ekipy, lansując kariery takich ekip jak Thug Life, Outlawz, Junior M.A.F.I.A., D-12 czy G-Unit.
Chociaż C-Bo nigdy nie doświadczył podobnych sukcesów na mainstreamowym poziomie, widać że uznał przyjętą formułę bardziej utytułowanych kolegów po fachu za właściwą i zdecydował się z niej skorzystać, powołując do życia w drugiej połowie lat 90-tych formację Mob Figaz. Reprezentant Sacramento był już wtedy uznanym raperem z dorobkiem kilku regionalnych klasyków na koncie - nastał więc odpowiedni moment aby przekazać nieco pałeczkę młodemu pokoleniu i podzielić się własnym sukcesem z młodymi kotami, wśród których był m.in. zmarły w tym tygodniu The Jacka. Tak oto zaczyna się historia jednej z ciekawszych grup północnej Kalifornii uformowanych w złotej erze west coastu.
7 lutego 2000 roku to jedna ze szczególnych dat w historii hip-hopu. Tego dnia odszedł od nas Christopher Lee Rios, znany bardziej pod pseudonimem Big Pun - jeden z najlepszych raperów wszechczasów, który w okresie swojej krótkiej aczkolwiek błyskotliwej kariery wywarł swoją twórczością wielki wpływ na czarną rap kulturę.
Pytanie "Gdzie jest Eis?" mimo upływu lat wciąż jest na ustach słuchaczy z całej Polski a z uwagi na numer "07.02.83" rokrocznie powraca też w dniu kolejnych urodzin ex-rapera. Szum w Sieci robiły nawet zdjęcia Eisa uchwyconego parę lat temu na rapowych imprezach w Wwa (powyżej), co powiecie więc na to, że Marcinowi Flintowi udało się po latach namówić współtwórcę Elemera na krótkie zwierzenia?
W tym roku czeka nas sporo okrągłych rocznic klasycznych albumów i singli z lat 90-tych, o których z pewnością nie omieszkamy napomknąć, odświeżając przy tym pamięć starszych słuchaczy i edukując młode pokolenie dorastające w nowej erze. Na pierwszy ogień idzie jeden z największych imprezowych sztosów, jakie kiedykolwiek powstały. Mowa oczywiście o numerze "This Is How We Do It", cieszący się wciąż nieprzerwaną popularnością i mimo upływającego czasu lecący nadal w radiach i klubach całego świata.
W tym tygodniu w Los Angeles rozpoczęła się specjalna wystawa, upamiętniająca postać Tupaca Shakura. Na terenie Muzeum Grammy zaczęli się pojawiać nie tylko fani zmarłego artysty i osoby z którymi współpracował w trakcie swojej kariery, ale również nowi artyści na których twórczość Tupaca miała szczególny wpływ.
Potwierdzają się krążące od jakiegoś czasu pogłoski - na rynek wraca kultowy magazyn Ślizg!
Ostatnio branżą hip-hopową zatrzęsła wiadomość o tarciach na linii Diplomats - Jay-Z i dissie, który w kierunku Jiggi wysłali Cam'Ron i Jim Jones. Wielu nie pamięta jednak, że historia tego konfliktu jest dużo dłuższa i warta przytoczenia na koniec tygodnia z Dipsetami...
Na przełomie XX i XXI wieku Rocafella Records wzrastała w siłę i zapowiadała się na jedną z największych potęg w hip-hopie. Dame Dash, Jay Z, The Diplomats, Kanye West, Freeway, Memphis Bleek, Beanie Sigel, Just Blaze, M.O.P. - to bardzo okrojona lista ksywek, które przewijały się w tym okresie w wytwórni. Dame Dash był mózgiem całej operacji, ale Rocafella została założona również przez Jay'a oraz Kareema "Biggsem" Burke'a. Wszystko szło w dobrym kierunku do czasu, gdy Jay nie ogłosił, że chce przejść na emeryturę, a Cam'ron stawał się coraz bardziej popularny...
Będzie to historia o jednej z najciekawszych ekip w historii hip-hopu. Historia o grupie, której koncerty odwoływano z powodu ich zbytniej krewkości, a podczas tych nieodwołanych jej członkowie zeskakiwali pod scenę, by wyjaśniać ziomalskie konflikty za pomocą pięści i butelek. To historia troszeczkę romantyczna, bo mówi o wielkiej koleżeńskiej przyjaźni, jedności, ale i zdradzie, nielojalności, ostrym wewnętrznym konflikcie. To opowieść o grupie, która się rozpadła i która wzajemnie się nienawidziła, a teraz… powraca i zapowiada nowy wspólny mixtape i trasę koncertową! Absolutny szok: Cam’Ron, Juelz Santana, Jim Jones i Freekey Zekey ponownie razem! WTF?! Zapraszamy na krótką historię Dipset (The Diplomats), ekipy która – mimo, że w pewnych kręgach absolutnie kultowa – w świadomości polskiego słuchacza właściwie nie zaistniała. W Nowym Jorku jest jednak legendą.
Po ponad 5 latach od grubego wewnętrznego konfliktu, po którym wydawało się, że Cam’Ron i Jim Jones pozostaną odwiecznymi wrogami, a Juelz Santana odjedzie w miałkie komercyjne pieprzenie i już na zawsze zatraci swoją niesamowitą nawciąganą stylówkę, która – jak żadna inna – zjadała najlepsze bity Just Blaze’a, dotarła do nas wieść oczekiwana jak ponowne zniebozstąpienie Mesjasza. Dipset reunion – zakomunikował radośnie na swoim instagramowym profilu Funkmaster Flex, który na samym początku stycznia przeprowadził z chłopakami wywiad. Flex przyrównał to wydarzenie do ponownego zjednoczenia ekip takich jak Mobb Deep, Outkast czy G-Unit. Przeciętny polski słuchacz w swojej nasowo-snupdogowo-kendrickowej świadomości zastanawia się jednak prawdopodobnie, o co takie wielkie halo, skoro nigdy o jakichś Dipsetach nie słyszał, to co go teraz gówno obchodzi ich pogodzenie. No więc dla tych, którzy czekali i dla tych którzy nie czekali, a przede wszystkim tych, którzy nie wiedzieli, że czekali – poniżej krótka sylwetka i historia tego zajebistego, turbostylowego crew.
"Cała prawda o polskim hip-hopie: dwadzieścia lat rapu, pięcioro pasjonatów, pięćdziesiąt biogramów polskich raperów i dwieście niepowtarzalnych utworów" - mówi nam info prasowe, a nowa publikacja Narodowego Centrum Kultury zapowiada się naprawdę wybornie. Szczególnie, że stoi za nim ściśle wyselekcjonowane grono autorów, których fani polskiego rapu znają doskonale - Dominika Węcławek, Marcin Flint, Tomasz "CNE" Kleyff, Andrzej Cała oraz Kamil "Jakuza" Jaczyński.
Era baggy jeansów, kolorowych jerseyów NBA, bluz XXL, czapek New Era, Air Force'ów jedynek, ogromnych diamentowych łańcuchów i srebrnych, błyszczących zegarków - to była era, w której The Diplomats byli prawdziwymi trendsetterami. Tak jak teraz inna grupa z Harlemu, czyli A$AP Mob, wyznacza trendy w high fashion i "buduje" marki takie jak HBA czy Been Thrill, tak wtedy Cam'ron, Jim Jones i Juelz Santana nadawali szyku na ulicach w Pelle Pelle czy Lot29. Muzyka to mimo wszystko główny temat rozmów na temat The Diplomats, a "Crunk Muzik" oraz "Dipset Anthem" to zdaniem wielu największe standout tracki w dorobku nowojorskiej grupy.
W minionym roku 2014 roku ze smutkiem pożegnaliśmy wiele wspaniałych osobistości, mniej lub bardziej znanych, które swą pasją i zaangażowaniem budowały przebogatą hip-hopową kulturę. Odszedł od nas DJ E-Z Rock, którego "It Takes Two" święciło onegdaj tryumfy. Odszedł Dj Father Shaheed ze znakomitej grupy Poor Righteous Teachers. Eskalacja przemocy w Chicago zabrała młodych, obiecujących artystów, takich jak OTF NuNu. Również w Wietrznym Mieście, śmierć wskutek przedawkowania narkotyków poniósł DJ Rashad, pionier footworku... Nie usłyszymy już sympatycznych monologów "Tatusia", Lonnie Lynna seniora. Nie zobaczymy już też szerokiego, jowialnego uśmiechu Big Bank Hanka z legendarnego Sugarhill Gangu...
Wczoraj gruchnęła wieść o przedwczesnym odejściu filaru A$AP Mob, mentora A$AP Rocky'ego - A$AP Yamsa, dla którego krótkie epitafium nakreślił Mateusz Kołodziejczyk... Ja chciałbym natomiast przybliżyć jeszcze jedną osobistość, niebywale ważną dla rapu postać, od której odejścia mija dziś równy miesiąc.
Kalifornijska Bay Area to rejon, który mimo ogromu talentów i świetnej muzyki zawsze był w pewien sposób ignorowany medialnie. Pod koniec lat 90-tych legendarny Ant Banks postanowił to zmienić i powołać do życia projekt T.W.D.Y. (The Whole Damn Yay), łączący wszystkich największych raperów z regionu - można było usłyszeć tam takich MC jak Too $hort, E-40, Rappin 4-Tay, Spice 1, Mac Mall, Luniz, Dru Down czy B-Legit. T.W.D.Y. wydało dwa albumy (dwa świetne albumy dodajmy).
Teraz, w okresie renesansu kalifornijskiego rapu, legendarny szyld odkurzony został przy łączącej pokolenia kooperacji Shorta i Forty Watera z jedną z ciekawszych nowych twarzy Bay - IamSu! Sprawdźcie efekt i świeżo opublikowany teledysk.
Dziś Jay-Z, o sorry - Jay Z, to rekin biznesu i chodząca ikona kultury hip-hop. Jednak na swoją szansę musiał się naczekać - usłyszeć mogliśmy go gościnnie już na początku lat '90, ale żeby wydać debiutanckie "Reasonable Doubt" musiał czekać do 1996 roku. I to wydać dosłownie - wytwórnie w genialnym i kultowym dziś materiale nie widziały potencjału, więc Jigga musiał wypuścić go ze wspólnikami we własnym Roc-A-Fella Records. Miał wtedy... 27 lat, nie był to więc wczesny debiut.
Wcześniejsze nagrania były jednak w większości (poza pojedynczymi numerami) okryte tajemnicą - dlatego dzisiejsze info sprawi, że każdy fan Jaya poczuje się jakby spadła mu z nieba gwiazdka. Do Sieci trafił demo-tape Shawna Cartera!
"Świeży Materiał", który opisywaliśmy kiedyś w Klasyku Na Weekend to zdecydowanie jedna z najważniejszych płyt producenckich w historii polskiego rapu, jak i kawał historii. Takie numery jak "Tak to wygląda" WWO, "Graffiti" Deluksów z Kosim czy "Czas dokonać wyboru" Hemp Gru i Molesty Ewenement zna chyba każdy, a mimo kultowości materiału do tej pory nie doczekaliśmy się drugiej płyty od Waco. Wygląda na to, że w końcu coś się w tym kierunku ruszyło...






































