Zagraniczny i polski hip-hop, muzyka, wykonawcy - Najlepszy portal hip-hop

dodano: 2012-12-31 17:00 przez: Daniel Wardziński (komentarze: 9)

Kiedy przeczytałem zestawienie Mateusza, które podsumował wnioskiem "Możecie oczywiście pieklić się poniżej, że jak to Popkiller i FloRida czy Nicki Minaj i że "Ante Up" czy "Full Clip" również rozpalą każdą imprezę... ale nie gwarantujemy, że zróżnicowane gustem środowisko nie uzna, że to dobry czas, by odciąć was od sprzętu i odpalić "Gangnam Style" lub "Ona Tańczy Dla Mnie"" pomyślałem sobie - bez kitu. Wybrać 20 numerów, które będą hulać jak zbierze się 20 psychopatów zajaranych rapem to małe piwko przy tym, żeby wybrać 20 numerów, które rozbujają imprezę niezależnie od tego, kto się na niej znajdzie. Porywające, taneczne, przebojowe, w jakiś sposób muzyczne nie rapowe, uniwersalne, a nie "dla smakoszy". Postanowiłem również pogrzebać trochę w albumach i znaleźć parę petard z odpowiednim impetem, które jednocześnie nie będą odstraszały osób nieosłuchanych z rapem. A nawet jeśli będą, to przynajmniej powinny porwać je rytmem i energią.

Zestawienie jest kompletnie autorskie i nie mogę zagwarantować wam skuteczności działania, ale myślę, że każdy znajdzie wśród tych numerów przynajmniej kilka, które sprawdzą się na jego imprezie. W zestawieniu znalazło się miejsce i dla Big Boia z Outkastu i Pharoahe Moncha, znalazł się numer, który mogą dobrze pamiętać wasze mamy, ale też zdecydowana większość pochodzi z XXI wieku. To jednak nie ma znaczenia - kryterium doboru dla mnie nie dotyczyło czasu powstania. Jak zrobić tak, żeby bawili się wszyscy a jednocześnie samemu móc posłuchać np. Q-Tipa czy EPMD? Wydaje mi się, że to wbrew pozorom naprawdę możliwe. Zapraszam do zestawienia 22 petardy na Sylwestra 2012 roku.

recenzja
kategorie: Hip-Hop/Rap, Recenzje
dodano: 2012-12-20 17:00 przez: Damian Noga (komentarze: 28)

To Game wydaje płytę? Zadałem sobie to pytanie dwa tygodnie temu, jako, że przed poprzednimi albumami było o wiele więcej medialnego szumu. Niby wiedziałem, że wydaje, ale jakoś myślałem, że tak bez czternastu street singli, trzech mixtape’ów i dwóch przesunięć premiery się nie obędzie. Aż tu nagle jest płyta i ludzie mówią, że jest świetna. Szczerze powiedziawszy, spodziewałem się małego wypalenia po "R.E.D. Album" i spadku formy jak na "L.A.X.". Po dwóch zmianach nazwy płyty gdy zobaczyłem teledysk do „I Remember” pomyślałem, że koncept religijny i kontrowersyjna okładka to symptomy niezdecydowania i zagubienia Game’a. Myliłem się.

dodano: 2012-12-13 20:00 przez: Daniel Wardziński (komentarze: 5)

Bolec był jednym z pierwszych polskich raperów jakich usłyszałem i chyba nigdy nie zapomnę wrażenia jakie to na mnie zrobiło. Jeden z najważniejszych reprezentantów w historii krakowskiej sceny, przez wiele lat nie był zbytnio kochany przez rapowe środowisko, po tym jak jego debiutancki album skrytykował Volt. Legendarny producent odkrył, że płyty Bolca i Liroya w całości oparte były o sample ze składanki LA Riots, a wielu odbiorców przyjęło to jako kompromitację i brak oryginalności.

Dziś z perspektywy czasu, uważam, że Grzegorz Borek był lepszym aktorem (nominowany do nagrody głównej festiwalu im. Jana Himilsbacha) niż raperem. Mimo to pochodzący z 1997 (!) roku album "Żeby Było Miło" i singiel pod tym samym tytułem, jest w mojej opinii żywą historią polskiego rapu niezależnie od tego skąd pochodzą sample.

Tagi:
recenzja
dodano: 2012-12-07 18:00 przez: Łukasz Rawski (komentarze: 2)

Niewielu jest i niewielu było raperów, którzy w tym co robili przez lata swojej kariery byli naturalni i autentyczni. Rapgra przez wiele lat miała wielu pozujących na gangsterów ogórków, wielu pseudo-intelektualistów na siłę starających być głosem ludu. Wśród tych autentycznych był bez wątpienia Chad Butler. Ksywa Pimp C nie była tu żadnym nieporozumieniem, czy jakimś wymysłem, by zwiększyć sobie popularność. Butler niemal przez całe życie zachowywał się jak na pimpa przystało i żył jak na pimpa przystało.

Również w muzyce był bezkompromisowy i nawijał o tym, co zwyczajnie mu się podoba. Tak właśnie narodziła się legenda. Legenda UGK, która solowo również znaczącą odcisnęła swoje piętno w rapie. "Sweet James Jones Stories" - mówi wam to coś?

Tagi:
recenzja
dodano: 2012-11-23 18:00 przez: Paweł Miedzielec (komentarze: 5)

Kiedy zapytamy dzisiaj przeciętnego fana Hip-Hopu o podanie nam jakichś raperów reprezentujących środkowy zachód Stanów Zjednocznych, usłyszymy takie ksywki jak Tech N9ne, Bone Thugs-N-Harmony, Eminem, Common, Twista, D12 a nawet Kanye West i Nelly. Jednak to właśnie Mc Breed był pierwszym artystą z Midwestu, któremu dane było cieszyć się komercyjnym sukcesem i jako pionier przetarł on szlak dla reszty, kroczących jego śladami w następnym latach.

dodano: 2012-11-20 17:00 przez: Paweł Miedzielec (komentarze: 4)

Wśród zdecydowanej większości polskich słuchaczy, Mc Breed pozostaje nadal postacią totalnie anonimową i nawet najwięksi zapaleńcy z nad Wisły jarający się ostro Midwestem, mają spore zaległości z twórczością reprezentanta Flint, Michigan. W czasie prawie 20-letniej kariery, Breed wypuścił ponad 10 solowych krążków i zapisał na swoim koncie co najmniej dwa klasyczne nagrania, które powinien kojarzyć przeciętny zjadacz Hip-Hopu w naszym kraju. Jeden z nich zaprezentuję wam w dniu dzisiejszym.

recenzja
dodano: 2012-11-16 16:00 przez: Łukasz Rawski (komentarze: 10)

Horrorcore to na tyle niszowy gatunek rapu, że nie każdemu przypada do gustu. Jedni twierdzą, że to tylko chwilowa moda, która przyszła do nas wraz z "Chorymi Melodiami" Słonia. Inni twierdzą, że to na tyle poroniony pomysł, że nie warto temu nawet poświęcać uwagi. Ja, siedząc w horrorcore trochę czasu mam już wyrobioną opinię na temat wydawnictw, które określa się mianem horrorcore'owych. Niektórzy starają się być na siłę hardcore'owi, inni zbyt serio traktują to o czym rapują (Syko Sam). Są jednak, w zdecydowanej mniejszości, wyjątki. Ludzie, którzy robią to i zwyczajnie to czują. Jednym z takich wyjątków jest właśnie Tech N9ne.

Chociaż Tech to na tyle uniwersalny artysta, że sprawdza się w niemal wszystkim, od zawsze uważałem, że to właście horrorcore wychodzi mu zdecydowanie najlepiej. Najlepszy przykład to wydany w 2001 roku album "Anghellic". Po dziś dzień największy w moim mniemaniu klasyk jaki wydał Aaron Dontez Yates. Album ponadczasowy.

recenzja
dodano: 2012-11-09 18:00 przez: Mateusz Natali (komentarze: 9)
Pojawił się jako "hardkorowy papa z grunwaldzkiego Palermo", wzbudzając zainteresowanie agresywnym, rozbujanym stylem i masą nieszablonowych orientalnych porównań. Zainteresował ciężką, uliczną płytą Killaz Group, zaintrygował klasycznie brzmiącymi "Opowieściami Z Betonowego Lasu", wyprzedził scenę morderczymi zwrotkami na "Kastanietach", po czym... w szeregach Wielkiego Joł wydał płytę, która jak mało co w polskim rapie trzymała tempo Stanów i nawiązywała do panujących w tym momencie za Oceanem trendów.

kategorie: Polska, Hip-Hop/Rap, News, R.I.P.
dodano: 2012-11-09 14:14 przez: Mateusz Natali (komentarze: 12)

Kwadratura Kola - Poza

"Jestem poza poza poza tym wszystkim" - nawijał Filip (Finta) z Kwadratury Koła w starym hicie, który swego czasu gęsto śmigał na telewizyjnych playlistach i jak widać były to w pełni prawdziwe wersy, bo informacja o Jego śmierci kilka dni temu przeszła zupełnie bez echa w muzycznych mediach... Do nas trafiła z obozu Radia Kampus, gdzie Filip w ostatnich latach pracował jako realizator dźwięku i jedyne co wiemy to, że zmarł tragicznie na Sycylii. R.I.P.

recenzja
dodano: 2012-11-02 21:30 przez: Paweł Miedzielec (komentarze: 3)

Jest takie powiedzenie: "Nie naprawiaj tego co nie jest zepsute". W przypadku rapera z Oakland, to właśnie ta żelazna konsekwencja i twarde podążanie własnym szlakiem stało się kluczem jego sukcesu. Mało tego - Spice 1 do dnia dzisiejszego pozostaje jednym z nielicznych artystów, którzy nigdy nie zboczyli z raz obranej przez siebie drogi i pomimo nagrania na przestrzeni ostatnich dwóch dekad kilkunastu solowych płyt, nadal tworzy rap w tej samej konwencji co kiedyś.

recenzja
dodano: 2012-10-19 17:30 przez: Mateusz Natali (komentarze: 7)
Kto zrobił najlepszą płytę producencką w polskim rapie? "Volt!" - wykrzyknie jeden, "White House" - stwierdzi drugi, "Decks" - doda trzeci... a czwarty spyta czy reszta pamięta jeszcze wydany dekadę temu krążek Waca. "Świeży Materiał" to jedyny do dziś album warszawskiego producenta, który dziś usunął się już w cień (a zapowiedź drugiej płyty producenckiej rozmyła na przestrzeni ostatnich lat).

Spoko, nie zmienia to faktu, że ta płyta to kawał historii rodzimej sceny, sporo kultowych numerów, kultowych wersów i kultowych ekip. To jedna z tych płyt, przy których wybierając reprezentanta do grona Singli Dekady mieliśmy prawdziwy ból głowy.

recenzja
dodano: 2012-10-12 18:00 przez: Paweł Miedzielec (komentarze: 18)

Większość fanów uważa "At The Speed Of Life" za najlepszy album Xzibita - ja jednak ładnych parę lat temu wręczyłem w tej materii palmę pierwszeństwa krążkowi "Restless", który skutecznie łączy w sobie surowość nawijki gospodarza, cechującej wczesne wydawnictwa z mainstreamowym brzmieniem późniejszych płyt.

Tagi:
recenzja
kategorie: Hip-Hop/Rap, Recenzje
dodano: 2012-10-11 21:00 przez: Krystian Krupiński (komentarze: 16)

Do legendy Dinala Okolicznemu wciąż daleka droga. Do wyrobienia własnej... niestety niewiele bliżej.

Przypomnijmy sobie (nie będzie to trudne, w końcu to tylko rok czasu), czym tak naprawdę urzekały "Schody Donikąd": humorem, nieskrępowaniem, swoiście specyficznym, opolskim stylem, a krótko mówiąc - vibe'em. Dodajmy do tego bity Meja i Urbka (ten drugi akurat w małym akcencie, na "Koszach..." jest go o wiele więcej), które przecież same w sobie zawierały sporą dozę humoru i oto otrzymaliśmy mega klimatyczną rzecz, będącą niejako odpowiednikiem "Lavoramy" Ortegi z 2009 roku na przytłaczający ogromem udanych płyt 2011 A.D. W 2012 z kolei ekipa z Opola wychodzi na legal. Jak jest zatem na nowym, pierwszym oficjalnym albumie?

recenzja
dodano: 2012-10-05 16:00 przez: Łukasz Rawski (komentarze: 7)

Rozpoczęła się jesień, słońce coraz częściej wygląda raczej zza chmur, a my sami jesteśmy bardziej ospali aniżeli bywało to latem. Mam za sobą kolejny dzień "w biegu", wchodzę do pokoju, rzucam plecak, mój wzrok sięga na półkę, gdzie alfabetycznie poukładane są zakupione przeze mnie płyty. Szybkie spojrzenie - wybieram cię. Płyta jedyna w swoim rodzaju, niekwestionowany klasyk rapowej sceny Memphis. Sięgam do początku legendy. Legendy, która nazywa się Three 6 Mafia.

Ponadczasowy album "Mystic Stylez" to wizytówka kolektywu z Memphis, ich pierwszy Long Play, który do dziś pozostał moją ulubioną płytą Mafii Trzech Szóstek.

wydarzenie
dodano: 2012-10-01 17:33 przez: Mateusz Natali (komentarze: 40)

Zapowiadaliśmy wam, że jesień w naszym wykonaniu będzie naprawdę gorąca - i dziś, wraz z początkiem października dwa pierwsze dowody na to, że nie były to obietnice bez pokrycia. Primo - 19 listopada w Warszawie, na imprezie organizowanej przez 5/55 i Popkillera zagra nie kto inny jak jedna z największych gwiazd amerykańskiej sceny ostatnich lat, twórca rosnącego imperium Strange Music, liryczny karabin maszynowy kipiący charyzmą i pierwszy niezależny artysta w historii, który przekroczył granicę miliona sprzedanych egzemplarzy... Panie i Panowie - Tech N9ne w końcu w Polsce!

Strony