Jak zapewne wiecie, tegoroczna, piętnasta edycja WBW startuje już lada moment, a ja w oczekiwaniu na jej rozpoczęcie z wielką przyjemnością podzielę się z Wami pewnym klasykiem. Tak, klasykiem. I nie chodzi mi tu wcale o rekordowe milion wyświetleń na YouTube, a bardziej o fakt, iż półfinał WBW 2014 z udziałem Filipka i Edzia to walka, która bez wątpienia urosła już do miana legendy i wydaje mi się, iż stanowi możliwie najokazalszy debiut reprezentantów młodego pokolenia sceny bitewnej w cyklu Freestyle Classics.
Freestyle
Freestyle
W poprzednim z moich artykułów rozpisałem Wam pokrótce nowe zasady, które rządzić będą 15 edycją Wielkiej Bitwy Warszawskiej. Teraz przyszedł więc czas, by zastanowić się na ile są one „trafione”, co właściwie z nich wynika oraz jaki jest bilans "plusów" i "minusów" tegorocznej formuły bitwy.
Rzecz jasna nie zamierzam wymądrzać się samemu, a by przedstawić Wam jak największą liczbę perspektyw poprosiłem o opinię na ten temat minionych finalistów WBW – Kaza, Feranza, Toczka oraz Szydercę, lecz także dopiero pukającego do bram freestyle’owego raju, Milana oraz wolnostylowego publicystę, ZWR-a (Piotrka Zwierzyńskiego). A zrobimy to tak – zacznę od przytoczenia przedstawionych przez moich rozmówców "plusów" oraz "minusów" tegorocznej formuły bitwy, następnie okraszać będę je własnymi komentarzami, a na koniec postaram się wszystko to podsumować i wyjawić moją osobistą opinię na temat nowego rozwiązania organizatorów WBW.
Ostatnimi czasy freestyle stał się dla wielu karykaturą rapu – jego mniej popularną, kulawą wersją, która atencję może znaleźć jedynie wśród gimnazjalistów. Wpływ na to miało nie tylko znaczne odwrócenie uwagi zawodników od umiejętności czysto warsztatowych, ale i wymyślane przez nich patenty i schematy na tworzenie coraz to „durniejszych” punchline’ów. Na szczęście nic nie trwa wiecznie, a dziś freestyle’owcy ponownie zaczynają imponować zarówno na bitwach, jak i – w szczególności – w kabinie nagraniowej.
No właśnie, tyle że mało kto jest tego świadom. Ich kawałki nie notują rekordowych wyświetleń, a płyty wręcz rzadko wychodzą w wersji fizycznej. Lenistwo? Krótki staż w rapie? A może po prostu brak parcia na zrobienie komercyjnej kariery? Powodów, dla których nagrania aktywnych freestyle’owców bitewnych nie zyskują specjalnego rozgłosu w branży jest mnóstwo, jednak tych, dla których warto je sprawdzać i odświeżać – uwierzcie mi – że znajdę w tym cyklu znacznie więcej.
Pomysł na jego stworzenie wpadł mi do głowy jeszcze dawien dawno, gdy słuchałem… epki Oseta i Oskiera. Serio, nieczęsto sprawdzam tego typu niszowe projekty, lecz akurat ten wywierał na mnie momentami olbrzymie wrażenie. Dobra, ale o tym później. Wiecie w ogóle kim są bohaterowie pierwszej odsłony Freestyle’owców w studo? Jeśli nie, już śpieszę z udzieleniem skrótowej odpowiedzi.
Walka o honor i godność freestyle’owców, o nagrody pieniężne na bitwach to przedmiot nie tylko coraz to zagorzalszej dyskusji internautów, lecz także licznych sporów na linii organizator vs zawodnicy. W końcu MC’s to główni aktorzy wolnostylowych eventów – bez ich wysiłku, bez godzin poświęconych na treningi i tysięcy kilometrów przebytych w podróży nikt nie zarobiłby na freestyle’u nawet grosza. Dlaczego więc organizatorzy mogą mieć w ogóle czelność nagradzać zwycięzców bitew koszulkami i uściskiem prezesa, samemu zbierając na tym wszystkim „kokosy"?
Na Popkillerze żyjemy obecnie piątą odsłoną Młodych Wilków, a tak się składa, że jeden z nich ma z freestyle'em bardzo wiele wspólnego. Tymin to nie tylko jeden z najbardziej obiecujących polskich raperów młodego pokolenia, ale też uczestnik niezliczonej liczby wolnostylowych imprez w całym kraju. Reprezentant Sosnowca zjeździł na bitwach tysiące kilometrów, górował w starciach z absolutnie największymi, a to co najlepsze zostawił po sobie na finale WBW 2012.
Wówczas...przegrał dwa z trzech starć grupowych i szybko pożegnał się z imprezą. Jest jednak jedno "ale" – Tymin w każdym z tych pojedynków zaprezentował sie naprawdę z kapitalnej strony, a to, czemu nie wyszedł ze wszystkich nich zwycięsko, do dziś pozostaje tajemnicą jurorów.
Muflon i wytwórnia Aloha Entertainment przygotowali dla fanów muzyczną niespodziankę. Jest nią niezapowiedziana epka Muflona pt. "Napisy Końcowe". Jest to zbiór wybranych nagrań Muflona, które zostały zrealizowane na płytę rapera, która ostatecznie się nie ukaże. Dlatego epka nosi tytuł "Napisy Końcowe".
Od dziś do soboty 18 lutego na kanale YT Aloha Ent. ukazywać się będą kolejne utwory z epki. Pierwszy z nich to kawałek "Père Lachaise", w który gościnnie pojawia się DJ Grubaz. Muzykę wyprodukował Lanek, za mix i master odpowiada Zbylu. Już jutro premiera kolejnego numeru, tym razem kawałka "Nowy dokument tekstowy".
Dziś pierwsza rocznica śmierci bardzo cenionego, utytułowanego i niezwykle lubianego polskiego freestyle'owca, Piotra 'Ymcyka' Gawendy. Mistrz Wojny o Śląsk 2011, Bitwy o Kontrakt, a także dwukrotny finalista WBW zmarł tragicznie 17 stycznia 2016 roku w Radzionkowie.
Nie tak dawno narzekaliśmy, że rodzimy styl wolny zatrzymał się w rozwoju, iż premade’y, powielanie schematów i nagromadzenie bardzo podobnych sobie zawodników zaczyna czynić go nudnym, przewidywalnym oraz w pewnym sensie jednowymiarowym. I tak też było. Samemu zastanawiałem się, czy jego mocno ograniczona formuła jest nam jeszcze w stanie zaserwować coś nowego, coś, co nawet jeśli okaże się tylko chwilowym trendem, sprawi, że scena bitewna z powrotem zacznie bawić, zaskakiwać i co najważniejsze lawirować po co raz to nowych konwencjach… Stało się - WBW 2016 w pełni udowodnia nam, że freestyle żyje i ponownie ma ambicje, by wychodzić poza ramy.
WBW 2016 z hukiem dobiegło końca. Ewidentnie widać i słychać, że freestyle rośnie w siłę- rywalizacja na scenie znów bywa nieprzewidywalna i przebojowa, a zainteresowanie towarzyszące bitwom osiągnęło chyba rekordowy poziom. I z tej właśnie okazji ponownie wracamy z cyklem Freestyle Classics. Z pewnością niektórym z Was jedynie przypomni on mniej lub bardziej sławne klasyki sprzed lat, jednak dla innych, tych którzy wolnym stylem interesują się od niedawna, powinen stanowić ciekawą i wartościową lekcję jego historii.
Wróciliśmy z walką Flint - Bośniak a na drugi ogień lecimy ze starciem Białasa i Te-Trisa z Bitwy o Cynk w roku 2011. Co ciekawe był to jedyny raz, kiedy obaj panowie zmierzyli się na scenie w formule bitewnej. Wówczas reprezentant SB Maffiji, który co prawda z WBW pożegnał się już dwa lata wcześniej, znajdował się tak zwanym "freestyle'owym gazie"- regularnie brał udział w bitwach i także na innych imprezach potwierdzał, że jest w bardzo wysokiej dyspozycji. Natomiast Te-Tris od dawien dawna pozostawał battle'owym emerytem. Raper z Siemiatycz już tak naprawdę od 2005 roku pozwalał sobie na występy bitewne niemal tylko i wyłącznie przy okazji wydarzeń, na które zostawał specjalnie zaproszony czyli chociażby Microphone Masters bądź też omawianej Bitwy o Cynk.
W ten weekend osoby zebrane na Bitwie o Stocznię były świadkami rewanżu na linii Bośniak - Flint a emocji tak jak przy ich pierwszym starciu nie brakowało - całość zakończyła się przed czasem a walka nie ograniczyła się do słów. Teraz swój komentarz dorzucił obecny na miejscu Dolar.
Wczoraj podczas Bitwy o Stocznię w Gdańsku doszło do wielce oczekiwanego rewanżu na scenie bitewnej pomiędzy Flintem oraz Bośniakiem. Panowie zmierzyli się w rywalizacji freestyle'owej ponownie po ośmiu latach (do ich pierwszej potyczki doszło na Microphone Masters 3 w 2008 roku), a starcie to i tym razem obfitowało w mnóstwo mniej lub bardziej "sportowych" emocji.
W ubiegłym roku Edzio jako pierwszy w historii obronił pas mistrza WBW, w tym roku oddał go Boberowi. Wklejaliśmy Wam już emocjonalny komentarz Edzia odnośnie całej sytuacji, teraz dołączamy do niego video z przekazania pasa, w trakcie którego trójmiejski raper i freestyle'owiec zapowiedział także swój debiut w szeregach Bozon Records. Z tej okazji uruchomił także nowy oficjalny fanpage, po tym jak w ostatnich miesiącach pozostawał bez profilu FB.
To był chyba najgorętszy beef wewnątrz freestyle'owy w historii. Spotkały się ze sobą dwie różne szkoły i podejścia do wolnego stylu, na przeciw siebie stanęły dwa różne miasta oraz dwie nieprzeciętne indywidualności. Flint i Bośniak walczyli długo oraz zaciekle- nagrali w sumie pięć dissów oraz stoczyli jeden pojedynek na wolne mikrofony. Gdy wydawało się, że nierozstrzygnięty beef obu panów na dobre odejdzie w zapomnienie, ni stąd ni zowąd pojawiła się informacja o tym, że już 17 grudnia na Bitwie o Stocznie Trójmiasto z Warszawą po raz kolejny skrzyżują rękawice. Przed wieczorną powtórką z rozrywki z wielką przyjemnością przypominamy Wam pierwsze i dotychczas jedynie starcie bitewne Flinta z Bośniakiem.
Po ubiegłorocznym finale WBW duża burza wywołana była wokół dogrywki na linii Edzio-Filipek-Babinci, w której kosztem drugiego z nich zaskakująco przeszedł dalej ten trzeci. Teraz przy okazji wrocławskiego Roastu Filipka jednym z "przypiekających" go w stand-upowej formule był właśnie Babinci. Sprawdźcie co nawinął w trakcie swojego 20-minutowego wejścia, gdzie poza Filipkiem dostało się też m.in. Tyminowi i Pejterowi.
W sobotę w Proximie poznaliśmy czternastego w historii mistrza WBW. W tym roku pas trafił w ręce bielskiego freestyle'owca Bobera, który na wielkim finale odniósł pięć spektakularnych zwycięstw. Nowego mistrza cechują solidne umiejętności czysto rapowe, nieszablonowe podejście do składania punchline'ów oraz wrodzony talent do poniżania przeciwników na scenie, który ledwie w półtora roku pozwolił mu przebyć długą drogę od kompletnego żółtodzioba do triumfatora najbardziej prestiżowej bitwy w kraju. Dziś już na chłodno, po wygaśnięciu najwiekszych emocji Bober opowiedział nam co nieco o wrażeniach z sobotniego finału, kierunku, w którym podąża obecnie polski freestyle oraz swych własnych planach i aspiracjach na najbliższą przyszłość.







































