Klasyka

Klasyka

video
dodano: 2014-01-09 19:00 przez: Mateusz Natali (komentarze: 15)

Jeden z twórców i prekursorów braggadacio, pierwszy rapowy "pimp", mocno eksponujący szeroko pojęty styl (rapowy i jeśli chodzi o image) a zarazem nie gubiący pazura, street-creditu i charakteru. Mógł pozować obwieszony złotem w różowym dmuchanym Cadillacu a ulice NY wciąż go kochały. Legenda nowojorskiej sceny, członek Juice Crew, gość u którego Jay-Z dostał jedną z pierwszych okazji do pokazania się na płycie, jeden z "ulubionych raperów twoich ulubionych raperów" i jeden z tych, którzy mieli największy wpływ na to, jak rap wyglądał w latach 90-tych i na wiele elementów dziś będących kanonem.

Antonio Hardy w końcówce lat 80. był w absolutnym topie najgorętszych graczy, a zmiany w samym stylu nawijania stały się przyczyną jednej z największych przemian flow w historii. Nie bez przyczyny wielu po premierze "Ready To Die" pisało, że Biggie Smalls w swoim flow bardzo silnie inspiruje się członkiem Juice Crew. Ciężej byłoby znaleźć tych, na których w tamtym czasie BDK nie miał wpływu.

Tak jak często różnimy się z Danielem gustem i ulubionymi MC, tak tutaj byliśmy zgodni - Kane był numerem jeden Hip Hop Kempu 2013 i artystą, którego dorwać na wywiad chcieliśmy najbardziej, a patrząc na to, z jakim szacunkiem i estymą odnosili się do niego inni obecni tam raperzy, mogliśmy szybko zauważyć, że nie tylko dla nas to wielkie wydarzenie. Czekając pod garderobą i patrząc na to, jak amerykańscy MC z lineupu (m.in. Murs) podjarani wychodzili od Kane'a, ciesząc się, że zamienili parę słów ze swoim idolem, mieliśmy świadomość, że tuż obok nas jest kawał historii - i bardzo możliwe, że ostatnia okazja do zobaczenia nowojorskiej ikony na żywo, w końcu ma on już 44 lata, nie jest już w pełni aktywnym MC i rzadko podróżuje po Europie. Koncertowo pokazał jednak wielką klasę, perfekcyjna emisja głosu i kontrola sceny zawstydzić powinny choćby Kendricka Lamara, bo dzień później zaprezentował się on parę leveli niżej niż MC, który mógłby być praktycznie jego ojcem. Dziś ten materiał, jeden z ciekawszych i bardziej merytorycznych wywiadów, które udało nam się do tej pory zrobić dajemy wam jako pierwszy videowywiad w roku 2014. Nie zdążyliśmy niestety zadać wszystkich przygotowanych pytań, ale z przeznaczonego czasu postaraliśmy się wycisnąć wszystko, co tylko mogliśmy.

recenzja
dodano: 2014-01-03 17:00 przez: Mateusz Natali (komentarze: 13)

Często pytacie kiedy w Klasyku Na Weekend cofniemy się do Nowego Jorku lat 90-tych - rok rozpoczniemy więc z naprawdę wysokiego C. Kiedy uruchamialiśmy, jeszcze na Spinnerze, ten cykl wyszliśmy z założenia, żeby ominąć "klasyki oczywiste", albumy, które zna i docenia każdy, które weszły do kanonu, o których ciężko powiedzieć coś nowego i które zajmowałyby miejsce płytom pominiętym lub zapomnianym. Jednak przez te parę lat sytuacja zmieniła się dość znacznie - wybuchł boom na rap, pojawiło się wielu młodych słuchaczy i podczas gdy jedni podchodzą do sytuacji ignorancko, inni piszą do nas właśnie o to, które płyty z amerykańskiej klasyki warto sprawdzić w pierwszej kolejności.

Zamiast więc wyśmiewać, że "gimby nie znajo" (no bo skąd mają znać, gdy dużo więcej miejsca w rapowych mediach zajmuje to, co kto na kogo powiedział, z wiedzą nikt się nie rodzi a wśród masy komentarzy ekspertów spod szyldu "słucham rapu rok, wiem jaki rap jest jedynym właściwym i będę wypowiadał się na każdy temat" ciężko wyłapać naprawdę sensowne wskazania?) mamy dziś dla was właśnie jeden z tychże klasyków, które celowo pominęliśmy na początku. Album, który po dziś dzień robi ogromne wrażenie i który jest kopalnią późniejszych nawiązań, follow-upów czy cut'ów (choćby z niego pochodzi jeden z bardziej znanych w Polsce cut'ów - "Worst comes to worst, my people come first", użyte przez Dilated Peoples). Prodigy, Havoc, nowojorskie Queensbridge roku 1995...

kategorie: Audio, Hip-Hop/Rap, Klasyka, News
dodano: 2013-12-26 18:00 przez: Mateusz Natali (komentarze: 13)

Wyobrażacie sobie takie collabo, w którym swoje style skrzyżowaliby Ol Dirty Bastard, Big Pun i Eazy-E? Niesamowity ładunek charyzmy i stylowej różnorodności. Takiej kooperacji niestety się nie doczekaliśmy, ale teraz wspólny numer... wypuścili synowie trzech zmarłych przedwcześnie legend.

recenzja
dodano: 2013-12-26 16:00 przez: Mateusz Natali (komentarze: 3)

Info o tej bombowej kooperacji pojawiło się niedawno, z zaskoczenia dostaliśmy singiel "Thank You" a potem cały mixtape, zobrazowany świetnie nawiązującym do kultowego motywu Tribe'ów coverem. Co kryje się pod nim, na darmowym "The Abstract & The Dragon"?

kategorie: Hip-Hop/Rap, Klasyka, News
dodano: 2013-12-22 13:00 przez: Michał Zdrojewski (komentarze: 5)

"Kiedy obudziłem się rano, wszyscy mówili, że to się stało. Nie wierzyłem w to. Nie potrafiłem w to uwierzyć. Wszyscy mówili, że Ricky nie żyje, a ja wmawiałem sobie, że o innego Ricky'ego chodzi."- mówił w wywiadzie dla Hiphopdx na świeżo po dowiedzeniu się o śmierci Lorda Infamousa jego przyrodni brat oraz współpracownik - DJ Paul. Przez niego potwierdzone zostało, że jeden z założycieli Three 6 Mafii zmarł podczas snu z powodu ataku serca.

kategorie: Hip-Hop/Rap, Klasyka, News
dodano: 2013-12-21 18:05 przez: Mateusz Natali (komentarze: 14)

Wygląda na to, że na odradzający się obóz Three 6 Mafii, zjednoczony ostatnio pod szyldem Da Mafia 6ix spadł na koniec roku mocny cios. Jak podają na swoich twitterach Gangsta Boo czy Lil Wyte - nie żyje jeden z filarów legendy Memphis, Lord Infamous...

kategorie: Hip-Hop/Rap, Klasyka, News
dodano: 2013-12-20 19:00 przez: Mateusz Natali (komentarze: 2)

Saga pod tytułem "Mobb Deep" momentami przypomina telenowelę. Panowie kłócą się, godzą, rozchodzą, obgadują w wywiadach... po czym wracają do współpracy. Tym razem przyszło na zapowiedź nowego albumu - i to dwupłytowego!

kategorie: Hip-Hop/Rap, Klasyka, Video
dodano: 2013-12-11 23:15 przez: Mateusz Natali (komentarze: 49)

"Po co piszecie tyle o starych rzeczach", "To na pewno każdy wie", "Truskul nudny jest, lepiej napiszcie o nowym singlu x". Takie wiadomości często pojawiają się pod artykułami o klasycznych materiałach, które wam dajemy. A robimy to od startu - jednym z naszych założeń było by jednocześnie prezentować przekrój i różnorodność dzisiejszego rapu, ale zarazem ukazywać piękne karty z jego historii i perełki, które warto znać a często ciężko samemu na nie trafić w internetowym gąszczu. Gdy obejrzałem nową sondę uliczną przygotowaną przez Blender Art to doszedłem do wniosku... że owe klasyczne informacje powinny chyba wyskakiwać jako pop-upy na klipach rapowych lub być dołączane do kupowanych czapek. Jeżeli "hip is the knowledge, hop is the movement" to więcej niż hip-hopowców spotkać można... hopowców.

Tagi:
kategorie: Hip-Hop/Rap, Klasyka, News
dodano: 2013-12-08 15:00 przez: Mateusz Natali (komentarze: 3)

Ciężko z odpowiedniej perspektywy spojrzeć na własną twórczość. Z każdą produkcją łączy się określony okres, określony stopień muzycznej świadomości, każda powiązana jest z brzmieniem i wpływami danego momentu... Szczególnie ciężko spojrzeć i zestawić ze sobą - a co dopiero ułożyć w kolejności - albumy gdy jest się ikoną z masą klasyków na koncie i długowiecznością, której może pozazdrościć każdy. Za namową magazynu Complex podobny ranking od najlepszej do najgorszej swojej płyty postanowił ułożyć... Jay Z. Jesteście ciekawi co z tego wyszło?

Tagi:
kategorie: Audio, Hip-Hop/Rap, Klasyka, News
dodano: 2013-12-07 18:00 przez: Mateusz Natali (komentarze: 0)

"Inni Niż Wszyscy" to najlepszy krążek Trzeciego Wymiaru i jedna z lepszych płyt w polskim rapie. Co do tego, patrząc na nasze podsumowania dekady (jedno i drugie), w redakcji bylibyśmy raczej zgodni. Po tym, jak niektórzy patrzyli na nich spode łba za sukces odniesiony przy okazji hitowego "Dla Mnie Masz Stajla" panowie z Wałbrzycha zaatakowali albumem, do którego przyczepić się było już nie sposób.

Kawał soczystego, klasycznego rapu, zarazem pełnego energii i świeżości. Teraz wszyscy, którym nie dane było dołączyć go do kolekcji mają taką możliwość dzięki specjalnej reedycji!

wydarzenie
dodano: 2013-12-07 12:00 przez: Mateusz Natali (komentarze: 0)

Niedługo usłyszymy go na "Czarnej Białej Magii" a chwilę później po raz pierwszy zobaczymy w Polsce... Już 21 grudnia 2013 roku po raz pierwszy w naszym kraju zagra prawdziwa ikona rapu, legendarny DJ Tony Touch, nowojorczyk portorykańskiego pochodzenia, który w latach '80 zaczynał jako b-boy z Rocksteady Crew i Crazy Legs, aby w późniejszych latach zrewolucjonizować Dj'ing!

Tagi:
video
dodano: 2013-12-06 19:30 przez: Mateusz Natali (komentarze: 14)

Nie skłamię gdy powiem, że to jedna z najbardziej zajawkowych i inspirujących rozmów, które do tej pory udało mi się przeprowadzić. Słyszałem wcześniej opowieści o zblazowaniu i gwiazdorzeniu KRS-One'a... a w rzeczywistości legendarny nowojorski raper okazał się mega sympatyczną gadułą, przesiąkniętą do cna hip-hopem i misją szerzenia wiedzy o jego prawdziwych wartościach. Z uwagi na czasowe ograniczenia dążyłem zadać ledwie około 20% przygotowanych pytań, a i tak wywiad jak na zagraniczną rozmowę trwał ponadprzeciętnie długo.

Koncert autorstwa Tha Teacha na festiwalu Gdańsk Dźwiga Muzę był prawdziwą hip-hopową esencją. Gdy powiedział że "b-boye mają 10 sekund by wejść na scenę" i z ok. 10 tysięcy publiki tłumy rzuciły się, by biec i skakać przez barierki a potem zapełnili wielką festiwalową scenę rozkręcając cypher obok którego rapował KRS to czułem się jakbym oglądał video z Bronksu sprzed 30 lat... Natomiast wywiad - był dopełnieniem całościowego wrażenia i regularnie używane przez KRS-a słowa "the real hip-hop is over here" z pewnością nie będą nadużyciem. Serdecznie zapraszam i polecam, czekaliśmy z tym wyjątkowym materiałem na wyjątkowy termin, mamy więc go dla was właśnie dzisiaj, mikołajkowo.

Tagi:
dodano: 2013-11-10 23:00 przez: Maciej Wojszkun (komentarze: 10)

Witamy w kolejnym odcinku serii “Tryumfalne Momenty w Dziejach Muzyki”! I’m yo host, Emdablju - dziś przenosimy się w czasie do roku 2001, a artystą, którego weźmiemy pod lupę, będzie Marshall Bruce Mathers III, znany światu jako Eminem.  W roku 2000 premierę miał jego najbardziej utytułowany album, „The Marshall Mathers LP”, po brzegi wypełnionymi bezkompromisowym, rozdzierająco szczerym, szokującym swą brutalnością rapem. Fani ukochali tę płytę  - do dziś „MMLP” uznawane jest za jedno z najznakomitszych osiągnięć gatunku, do tego oficjalnie jest to najszybciej sprzedający się album artysty w dziejach amerykańskiego przemysłu muzycznego (1,76 MILIONA egzemplarzy w pierwszy tylko tydzień – czy muszę coś dodawać?) .

kategorie: Hip-Hop/Rap, Klasyka, News, Rock
dodano: 2013-11-09 20:37 przez: Mateusz Natali (komentarze: 9)

Urodziłem się pod koniec lat 80-tych, ale za sprawą rodzinnych inspiracji mogę powiedzieć, że po części wychowałem się na klasycznym polskim rocku, bo to on wypełniał mi głośniki, zanim na dobre przechwycił je rap. Byłem pod wielkim wrażeniem, gdy zobaczyłem, że założyciel mojego ukochanego w podstawówkowych czasach Lady Pank pojawi się gościnnie na płycie Rozbójnika Alibaby w numerze z Onarem, a efekt finalny mnie nie rozczarował i pierwsze skrzypce gra w nim właśnie... gitara Jana Bo. Teraz Robert M postawił sobie za cel skrzyżować z rapem kolejną ikonę polskiego rocka - Krzysztofa Cugowskiego z Budki Suflera!

recenzja
dodano: 2013-11-09 17:00 przez: Daniel Wardziński (komentarze: 22)

Jeśli się nie mylę, w roku 2000, kiedy ukazywało się "Marshall Mathers LP", próg do zdobycia platyny dla zagranicznej płyty w Polsce wynosił 100 tysięcy egzemplarzy. Udało się ten próg pokonać i chyba nic w tym dziwnego, kiedy rotacja klipów Eminema w telwizjach muzycznych i w radio, sprawiała, że można go było usłyszeć wszędzie. 100 tysięcy egzemplarzy płyt i kaset z jednym z największych MC ever, talentem, który pojawia się na ziemi rzadko. Czy to znaczy, że został w Polsce w pełni zrozumiany? Różnie z tym bywało. Polscy raperzy podchodzili do niego jakby się trochę wstydzili, obawiali, trzymali dystans. Wielu słuchaczy i koleżków z twojego czy mojego podwórka spinało się na to, że co on wygaduje, skandal, nie można  wyśmiewać niepełnosprawnych i że kobietę zabił nawija i na dodatek spalił polską flagę. Nigdy w życiu nie znalazłem potwierdzenia tej głupiej ploty. Antypolski akcent, który okazał się zresztą fejkiem, u człowieka, który generalnie był anty wszystkim, cisnął na lewo i prawo, obrażał bez najmniejszego zawahania, prowokował i kpił. Trzeba skumać, że ta płyta nie będzie sobie zjednywać przyjaciół ani w Polsce ani nigdzie indziej. Em jest wkurwiony, przytłoczony sławą i punchuje na wszystkie strony. Rapował tak, że za mikrofonem czuł się nietykalny. Zupełnie słusznie.

Na tym polegał fenomen Eminema - swoimi umiejętnościami chciał pokazać, że jest za dobry, żeby go cenzurowali, choć przecież i tak to potem robili. Polacy spalenie polskiej flagi uznali za przegięcie, dokładnie tak samo jak środowiska gejowskie, nie kumające, że istotą Slim Shady'ego było to, że nie znał żadnych świętości. Trzeba zrozumieć pewną rzecz: kiedy aktor w filmie gra zły charakter nie możemy ocenić go jako złego aktora. Jeśli postać intryguje, jest charakterystyczna, nawet będąc wielkim chujem, to aktor jest dobrym aktorem. A Eminem świetnym Slim Shadym - komiksowym megadupkiem, który jest ponadprzeciętnie błyskotliwy, ale ma złe intencje i uwielbia bezpruderyjne formy złośliwości. I teraz cytat znaleziony na stronie pytamy.pl ukazyjący jak Eminema nie słuchać (pisownia oryginalna): "flaga to jeszcze nic, podobno wypowiedzial: "Nie lubie polaków" a potem okazalo sie ze to plota byla bo udzielał wywiadu polskiemu dziennikarzowi i powiedzial ze nigdy cos takiego nie mialo miejsca. w kazdym razie ja przestałem go słuchać na kilka miesiecy po tej plotce. Teraz slucham na nowo". Po pierwsze: ton wypowiedzi i konstrukcja zdań, ale przede wszystkim genialne w swej treści zakończenie poprawiają mi humor nawet jak czytam to kolejny raz. Po drugie: nawet wikipedia mnie zaskoczyła sugerując nie tylko, że Marshall nie ma żadnych uwag do Polaków, ale nawet że Eminem jest polskiego pochodzenia - co prawda czterech innych również, ale z pewnością polski pierwiastek dołożył swoje do wybuchowej mieszanki. Beka. Jak nie macie w sobie odrobiny dystansu nie dotykajcie tego albumu nawet. To arcydzieło, ale trzeba trochę przy nim popracować głową. A wcześniej deczko w niej przewietrzyć. Warto.

Strony