Nikt chyba nie spodziewał, że tak rozwinie się kariera Adrew Mayera Cohena, z nim samym na czele, kiedy rapował jeszcze jako MC Athletic Mic League. Kiedy ukazało się "Strange Arrangement" fani klasycznego podejścia do robienia soulowej muzyki zakochali się w muzyce ówczesnego reprezentanta Stones Throw Records. Falsetowy głos w połączeniu z pięknym repertuarem stworzył coś świeżego w swojej wtórności, powrócił do klasycznych rozwiązań, jednocześnie zostawiając w słuchaczu poczucie obcowania z czymś nowym. Drugi album "How Do You Do" tylko utwierdził jego pozycję i zwiększył zasięg. Trzeci (a licząc jeszcze "Mayer Hawthorne & Country Direct To Disc" to czwarty) "Where Does This Door Go" ukaże się już niebawem. Obiecujący singiel tylko wzmógł apetyt.
Soul
Soul
"From Hollis to Hollywood, isn't he good?" - rapował swego czasu o sobie w trzeciej osobie. LL Cool J, ikona Def Jamu i hip-hopu jako takiego ma już 45 lat, a nadal potrafi chwycić za mikrofon i pokazać ten sam pazur, który zjednał mu tylu sympatyków w połowie lat 80. Trzynaście albumów na koncie, dwie nagrody Grammy kurzące się na kominku, długa na dziesiątki pozycji lista występów aktorskich filmach i produkcjach telewizyjnych i prawdopodobnie wystarczająco duży zapas hajsu, żeby nigdy nie musieć się martwić o jutro. To wszystko udało mu się wykonać nie tracąc jednocześnie szacunku hip-hopowego słuchacza.
Co prawda można przytoczyć parę przypadków, kiedy w tekstach innych raperów albo wywiadach Cool J wspomniany był jako "ten słodki", ale kiedy takich opinii robiło się więcej wjeżdżał singiel w typie "I Shot Ya", który wyjaśniał wszystko i uciszał towarzystwo. Można czasem nie lubić stylistyki, którą sobie obiera, ale nie da się powiedzieć, że jest słaby. Jest legendą i jednym z najbardziej długowiecznych raperów wszechczasów. Po 5 latach od premiery dobrze przyjętego "Exit 13" wraca z kolejnym albumem, jednak pierwszym poza wytwórnią, która zrobiła z niego gwiazdę. Jak prezentuje się "Authentic"?
Wszystko wskazuje na to, że szczyt popularności Pharrell ma już dawno za sobą... Jeden z najważniejszych dla rozwoju czarnej muzyki artystów zeszłej dekady i twórca niezliczonej ilości przebojów, a na dziś już klasyków, nie spoczywa jednak na laurach, na co dowodem jest nowy singiel "Happy".
Zdecydowanie jeden z najweselszych i najbardziej pozytywnych kawałków, jakie słyszałem w tym roku. Clap along if you feel like happiness is the truth!
Quadron to duński duet electronic soul w skład którego wchodzi uzdolniona wokalistka Coco O i producent Robin Hannibal. Ich debiutancki album zatytułowany po prostu "Quadron" został uznany przez New York Magazine siódmym w dziesiątce najlepszych płyt 2009 roku. Od tamtej pory kariera nabrała rozpędu, duet mogliśmy usłyszeć m.in. na "Wolfie" Tylera The Creatora, a ostatnio Coco O pojawiła się na obsadzonym gwiazdami soundtracku do "Wielkiego Gatsby'ego", którego producentem wykonawczym jest Jay-Z. Dziś prezentujemy wam nowy numer zespołu zatytułowany "Better Off" w którym gościnnie pojawił się pasujący na ten głęboki, wciągający instrumental Kendrick Lamar. Efekty interkontynentalnej współpracy są imponujące, a wy możecie posłuchać ich w rozwinięciu.
Muzykę Mayera Hawthorne'a pokochały setki tysięcy odbiorców na całym Świecie, a sukces jego "Strange Arranegment" nieco niespodziewanie zrobił z niego gwiazdę. Wydawałoby się prościutkie piosenki o miłości, na dodatek w większości stanowiące covery starych nagrań, ale miały w sobie tę iskrę, która odróżnia dobre krążki od tych, które wywołują w nas coś więcej niż tylko uznanie. Ostatnio Mayer trochę przycichł, ale sytuacja została wyjaśniona. Jeśli jego nadchodzący album "Where Does This Door Go" zapowiedziany na 16 lipca będzie brzmiał tak jak pierwszy singiel to zdecydowanie jest na co czekać. Sprawdźcie w rozwinięciu, bo "Her Favourite Song" może się błyskawicznie stać również waszą ulubioną. Jak go nie lubić pytam się?
Sądząc po obecnej pogodzie, aby przygotować się na tegorocznego splasha! wystarczy: rozbić namiot w parku, władować w siebie piwo i słuchać głośno rapu - na przykład Waka Flocka Flame. Albo Joey Bada$$. Albo Logica. Bo wszyscy będą do usłyszenia i do zobaczenia podczas najpiękniejszego festivalu na świecie od 12 do 14 lipca w Ferropolis. A na to trzeba się przygotować.
Nastrojowo, idealnie na wieczór. Odpalcie klimatyczny i dystyngowany (mimo że odsłaniający wyraźnie więcej niż przeciętne video) klip do nowego singla promującego "Love In The Future" Johna Legenda. Ewidentnie można odpłynąć.
Dlaczego: "Q.U.E.E.N." to coś na kształ spotkania dwóch etapów rozwoju czarnego, kobiecego wokalu. Janelle Monae reprezentuje tutaj to co nowe, a Erykah Badu starsze, ale spotkanie wypada tak, że wiek nie ma kompletnie żadnego znaczenia. Nie dość, że hitowe to i zostaje w pamięci, to na dodatek bardzo wartościowe muzycznie. Kto powiedział, że Video Dnia musi być hip-hopowe?
"Electric Lady" nadchodzi wielkimi krokami, a prezentowany przez nas numer "Q.U.E.E.N." ma znaleźć się na krążku. Nietypowe, ale bardzo ważne spotkanie dwóch wokalistek wielkiego kalibru - Janele Monae i Eryki Badu - spełnia pokładane w nim nadzieje. Znakomicie zaaranżowany, wysmakowany, ale zarazem wystarczająco przebojowy, żeby zrobić odpowiednie zamieszanie track sprawia, że ja nie mogę się oderwać od repeatowania go wiele razy z rzędu. No i ten rapowy wkręt na końcu... Sprawdźcie koniecznie.
Dlaczego: Miguel i Kendrick Lamar w jednym numerze? Jestem jak najbardziej za! Bijący rekordy popularności panowie połączyli talenty w utworze "How Many Drinks?", trzecim singlu z ubiegłorocznego "Kaleidoscope Dream", który doczekał się teledysku. Jak wrażenia?
"Prisoner of Conscious", nowy album Taliba Kweliego, pojawi się na półkach sklepowych 7. maja, ale emce z Brooklynu umila nam oczekiwanie, udostępniając kolejny promujący to wydawnictwo singiel - "Come Here" z gościnnym udziałem Miguela. Kweli, jak zawsze, rapuje z dużą klasą, Miguel natomiast, również jak zawsze, dostarcza utworowi soulowej subtelności i śpiewu na najwyzszym możliwym poziomie. Odsłuch poniżej.
Szósty w dorobku Angie Stone krążek "Rich Girl" ukazał się co prawda już około pół roku temu, jednak do polskiej dystrybucji trafił dzięki Warner Music Poland dopiero w styczniu tego roku. Jasne, pomyślicie sobie – co chwilę wychodzą nowe, głośne płyty, więc dlaczego "marnujemy" czas na recenzowanie albumu po takim czasie?
Ano chociażby dlatego, że to pierwszy od 2009 r. krążek jednej z najwspanialszych wokalistek kobiecego soulu, i powrót w wielkim stylu. Mam też nieodparte wrażenie, że sporo osób, podobnie jak ja mogło przegapić to wydawnictwo, a w oczekiwaniu na zagubioną gdzieś między jedną a drugą zaspą śnieżną wiosnę warto nadrobić zaległości…
Jak w roku 2013 wydać album, który będzie brzmiał niedzisiejszo, niemedialnie, daleko od trendów i standardów, nasuwał będzie skojarzenia z czasami, gdy muzyka stawiała na detale a nie przytłaczającą klubowość; album, przepełniony aranżacyjnymi smaczkami, na którym 7 z 10 numerów trwać będzie ponad 7 minut a mimo tego skupić na sobie uwagę branży i największych mediów z całego świata? Recepta jest jedna - musisz powracać po siedmiu latach ciszy i nazywać się Justin Timberlake.
Jeśli chodzi o obecny soul i r&b Robin Thicke to bez wątpienia jeden z moich faworytów. Nie jest artystą aż tak wszechstronnym jak Timberlake, ale talentu ciężko mu odmówić. Teraz dostajemy nowy singiel zapowiadający nadchodzący album wokalisty. W "Blurred Lines" pojawiają się Pharrell Williams i T.I.
W roku 2013 zrobić pełen smaczków i aranżacyjnych detali 8-minutowy singiel i nakręcić do niego kolejny świetny klip, zarazem nie bojąc się, że przejdzie bez echa i nie wskoczy na medialne rotacje? Chyba trzeba nazywać się Justin Timberlake. "Mirrors" to jak dla mnie numer o wiele lepszy od "Suit & Tie", a z klipem jeszcze zyskuje. Nasza recenzja "The 20/20 Experience" na dniach.


































