Spike Lee to bez wątpienia jeden z tych reżyserów, którzy nie boją się podejmować problemów trudnych, kontrowersyjnych, mogących wywołać burzliwy dialog w społeczeństwie. Jeśli myślicie o ambitnym kinie afro amerykańskim, w głowie natychmiast powinno wam się zapalać światełko z jego nazwiskiem. Działający aktywnie w przemyśle filmowym od 1983 r. artysta pod koniec XX w. miał już na koncie kilkanaście świetnie przyjętych "jointów", a założona przez niego na początku kariery, prężnie rozwijająca się wytwórnia filmowa "40 Acres & A Mule Filmworks" stała się symbolem zaangażowanego kina afro amerykańskiego na najwyższym poziomie.
Na jesieni 2000 r. do kin w USA trafiła kolejna produkcja spod ręki mistrza – napisane i wyreżyserowane przez niego "Bamboozled". Film ten szybko okazał się komercyjną klapą, a mieszane recenzje i masa kontrowersji mu towarzyszących spowodowały, że po latach został niejako zapomniany i niezmiernie rzadko stawia się go w jednym rzędzie z pozostałymi klasykami Lee... Nie oznacza to jednak, że "Bamboozled" nie jest dziełem wartym uwagi – wręcz przeciwnie. Ta podejmująca problematykę rasową gorzka satyra na współczesny przemysł telewizyjny stanowi ważny element Spike’owej układanki, pozwalającej nam zrozumieć lepiej istotę tkwiących w społeczeństwie amerykańskim tarć i napięć.
Soul
Soul
"Bad Man" to drugi teledysk promujący wydany w zeszłym miesiącu, szósty już w karierze TQ solowy album "Legendary". Efektowny, stylizowany na lata 70. i nakręcony w Nowym Orleanie klip przedstawia historię dwóch handlarzy nielegalnymi diamentami - Leroya Jeffersona LaRue (tytułowy "Bad Man" - TQ) i Slick Sonny Jenkinsa (Mystikal). Świeżo, z dystansem i pomysłem - jestem na tak. Już niedługo możecie się spodziewać recenzji "Legendary" TQ, a jeśli chcielibyście zamówić płytę w wersji CD to możecie to zrobić pod TYM linkiem (ok. 40zł wraz z przesyłką, polecam).
"Clockers" trafiło na ekrany kin w Stanach Zjednoczonych we wrześniu 1995 roku, stanowiąc uzupełnienie obrazu ukochanej dzielnicy Spike'a Lee, który widzieliśmy w "Crooklynie". Singlem promującym soundtrack jest sequel legendarnego "Crooklyn Dodgers" gdzie w miejsce Buckshota, Masta Ace'a i Special Eda pojawiają się Chubb Rock, O.C. i Jeru The Damaja. Zarówno kawałek jak i film z czasem zyskały status klasycznych, ale "Clockers" okazał się porażką amerykańskiego box-office'u. Nie jestem w stanie tego zrozumieć, ale 25 milionów zielonych zainwestowanych przez producentów (samego Spike'a, ale również... Martina Scorsese) nigdy się nie zwróciło.
Scenariusz wraz z bohaterem naszego tygodnia stworzył Richard Price, autor powieści "Clockers", na podstawie której stworzono fabułę filmu. Perspektywę patrzenia na Nowy Jork zmieniono z oczu dziecka w "Crooklynie" na oczy clockersów czyli narkotykowych dilerów z podwórek projektów NYC. To jeden z najbardziej brutalnych filmów Spike'a nie tylko ze względu na ilość krwi na ekranie, ale również w aspekcie moralnym. Mnóstwo tutaj scen, które zostają w pamięci jak drzazgi, ale jednocześnie wyjaśniają pewne mechanizmy, które dla białego Europejczyka niekoniecznie muszą być w pełni zrozumiałe.
UPDATE: Obserwując waszą reakcję na nasz tydzień ze Spikiem i zastanawiając się jak maksymalnie uprzyjemnić wam odbiór postanowiliśmy przedłużyć tydzień do dwóch. Po pierwsze - da wam to czas, żeby na spokojnie sprawdzać nasze artykuły (a przede wszystkim - filmy), a po drugie da nam czas, żeby przygotować ich dla was jeszcze więcej niż pierwotnie bylo w planie.
Już widzę waszą konsternację i pytania w stylu "czemu na muzycznym portalu artystą tygodnia zostaje reżyser"? Kiedy pewnego dnia kilka tygodni temu trafiłem na klip Skyzoo i Taliba Kweli, który znajdziecie w rozwinięciu pomysł zaczął kiełkować. Przecież Spike to nie tylko społecznie zaangażowane kino w zdecydowanej większości opowiadające o black communities, ale też szereg absolutnie wybitnych soundtracków na których pojawiały się największe gwiazdy hip-hopu, r&b, bluesa, a nawet popu. Kopalnia muzyki, która w dużym stopniu stanowi premierowe i niepublikowane nigdzie indziej materiały. To nie przypadek, że na potrzeby soundtracków Spike'a swoje całe albumy przeznaczali m.in. Stevie Wonder czy Public Enemy.
Jak wspomniałem pomysł tygodnia ze Spikiem powstał dosyć dawno, a materiały wjeżdżają dopiero teraz. Powodem jest fakt, że tak rozbudowanego i obszernego w treści tygodnia na Popkillerze chyba jeszcze nie było.
Johnny Lowe to młody, utalentowany wokalista r&b pochodzący z miasta Omaha w stanie Nebraska. "What I Need" - pierwszy oficjalny klip w dorobku artysty - promuje jego debiutancki album zatytułowany "Nostalgia". Jeśli lubicie świeże, ale zarazem hołdujące klasycznym tradycjom r&b, muzyka tego gościa powinna wam przypaść do gustu. Za bit do "What I Need" odpowiada Suede. Cały album do odsłuchu w rozwinięciu.
Nasz nietypowy tydzień ze Spikiem Lee trzeba rozpocząć z impetem, a "Crooklyn" to dzieło bardzo dobre na początek drogi z wybitnym reżyserem i scenarzystą. I aktorem. W filmie z 1994 roku Spike gra rolę nałogowego wąchacza kleju, który okrada niewinne dzieci z pieniędzy, ale żeby było jasne - "Crooklyn" nie jest o patologicznej stronie Brooklynu. To obraz, który w uniwersalny sposób przemówi do pamięci dzieciństwa każdego widza, ale jednocześnie ukazuje specyfikę ukochanej dzielnicy reżysera.
Im bliżej jesteśmy końca, tym sytuacja robi się dużo bardziej poważna, ale pierwsza połowa filmu to też znakomita rozrywka. Druga część zadba o to, żebyście film zapamiętali na długo i wynieśli z jego oglądania pewne wartości. Duże słowo, ale w tym wypadku opisuje faktycznie dużą rzecz jaką jest rodzinna więź. Jako portal muzyczny nie odmówimy sobie również przyjrzenia się bardzo istotnej, jak to zwykle u Spike'a bywa ścieżce dźwiękowej i jej znaczeniu dla odbioru filmu.
Dlaczego: Świeżo upieczony zdobywca Grammy w kategorii "Best R&B Song" - Miguel - postanowił iść za ciosem i podzielił się ze światem nowiutkim teledyskiem. Zrealizowany do jednego z najjaśniejszych punktów recenzowanego przez nas niedawno albumu "Kaleidoscope Dream" obraz to rzecz zdecydowanie warta uwagi. Niesamowity, epicki klimat, ambitne przesłanie i czarno-biały klip odnoszący się do problemów współczesnego świata współgrają ze sobą bardzo dobrze, robiąc duże wrażenie. Sprawdzajcie koniecznie.
Tak jak przy odsłuchu audio pierwszy singiel z nadchodzącego come-backu Justina Timberlake'a mnie nie przekonał... tak z opublikowanym dziś klipem dużo zyskuje. Retro-soulowy klimat utworu podkreślony jest czernią i bielą oraz stylizacją, która cofa nas razem z całością o jakieś 50 lat. Elegancja, dostojność, starodawna scena i mikrofony, garnitury, cygara, dopracowane układy taneczne. Dopiero ujęcie ze smartfonem przypomina nam, że to wciąż 2013. Świetnie dopasowane video.
Dlaczego: Nasze walentynkowe video dnia to smutna i melancholijna kompozycja z wątkiem damsko-męskiego rozczarowania. Nie bójcie się jednak o rzewne i płaskie popowe przyśpiewki - "Twenty Eight" to świetny, nastrojowy utwór w wykonaniu wokalisty nazywanego przez niektórych "najlepszym głosem w czarnej muzyce od czasu Michaela Jacksona", a sam numer to rozbudowana metafora, opisująca zawód Weeknda związany z wejściem w mainstream i poznaniem go od podszewki. Tytułowe "28" to za to ilość gramów tworząca uncję, używana w światku nielegalnego narkotykowego biznesu, co ma nawiązywać do uzależniającej mocy muzyki.
Stawiany w jednym rzędzie z niedawnymi objawieniami czarnej muzyki jak The Weeknd i Frank Ocean, mający na koncie współpracę z Nasem ("Summer on Smash"), J.Cole’m ("All I Want Is You") i Wale’m ("Lotus Flower Bomb"), 27-letni Miguel to obecnie jedna z największych nadziei męskiego r&b i talent dużego pokroju, którego w żadnym wypadku nie należy lekceważyć.
W październiku zeszłego roku kalifornijski wokalista wypuścił swój drugi solowy album "Kaleidoscope Dream", który zebrał świetne recenzje za oceanem i został nominowany do tegorocznej nagrody Grammy w aż 4 kategoriach: "Best Urban Contemporary Album", a także, za sprawą singla "Adorn", do "Best R&B Performance", "Best R&B Song" i "Song Of The Year" (zresztą w tej przedostatniej zwyciężył i to ledwie kilkanaście godzin temu). W czym tkwi fenomen Miguela i o co ten cały szum?
"The Lady Killer" to porcja naprawdę świetnej muzyki, dlatego informację o nowym albumie Cee Lo odbieram bardzo pozytywnie. Tytułu i daty premiery jeszcze nie znamy, ale dostajemy singiel z udziałem Lauriany Mae. Only you, romantico romantico. Miłosny track akurat na zbliżające się Walentynki.
Justin Timberlake ogłosił datę premiery nowej, długo oczekiwanej płyty studyjnej - "The 20/20 Experience". Trzeci w karierze solowej krążek jednego z najpopularniejszych wokalistów świata trafi do sprzedaży 19 marca. I choć informacja ta ogłoszona została oficjalnie dopiero teraz - od kilku dni podejrzewali ją ci, którzy widzieli lyric-video do piosenki "Suit & Tie (featuring Jay Z)" (w klipie wspomniana data pojawia się przy tytule płyty przez dosłownie ułamek sekundy).
Jared Evan ma w tej chwili 23 lata. Sam mówi, że kiedy był mały niespecjalnie obchodziła go "aktualna" muzyka, że wolał grzebać w starych nagranach Ala Greena, Bobby'ego Womacka czy Led Zeppelin. W okresie dojrzewania na dobre pochłonął go hip-hop z Wu-Tangiem, Kool G Rapem i The Fugees na czele. Początkowo chciał być tylko perkusistą, ale jego talent okazał się tak duży, że w szybkim czasie nauczył się na grać na kilku innych instrumentach, a z czasem odkrył też tajniki rapowania, śpiewu, a także produkcji muzycznej.
Już na dzisiejszym etapie kariery zdążył zgarnąć masę pochwał chociażby za kawałek na soundtracku bardzo popularnego filmu o LeBronie. W zeszłym roku ukazała się jego epka "4th Chapter", podpisał kontrakt z podlegającym Interscope Zone 4, a także poznał wiele nowych postaci, których muzyką się jarał i inspirował. Jednym z nich był Statik Selektah, który w swoim stylu zaproponował Jaredowi przygotowanie wspólnego materiału.
D'Angelo jest przykładem wybitnie uzdolnionego muzyka, który ze szczytu popularności stoczył się praktycznie na samo dno. Jego dwa pierwsze albumy - "Brown Sugar" i "Voodoo" sprawiły, że stał się nie tylko jednym z najbardziej rozpoznawalnych i najbardziej cenionych artystów ówczesnego soulu i R&B, ale również symbolem sexu i gwiazdą popkultury. Jego utwory były wykorzystywane w światowej kinematografii dziesiątki razy, płyty sprzedawały się w olbrzymich nakładach, a grafik koncertowy był zapchany na kilkanaście miesięcy do przodu. Wtedy zaczęły się problemy, które sprawiły, że na trzeci album D'Angelo czekamy do dziś. Jak się okazuje oczekiwanie nie potrwa już zbyt długo. Zdaniem głównego producenta trzeciego solo artysty z Richmond, materiał jest "gotowy w 99%".
Jeżeli chodzi o szeroko rozumianą muzykę instrumentalną Bonobo is the man. Wie to każdy kto przeżywał po raz sześćdziesiąty ciarki przy zmianie pierwszego na drugi track z materiału "Black Sands", który w mojej opinii jest jedną ze zdecydowanie najciekawszych płyt XXI wieku niezależnie od podziałów na gatunki, style, labele i kraje. 19 stycznia w brytyjskim radio BBC, na kanale szóstym w audcyji Gillesa Petersona swoją radiową premierę miał nowy numer Simona Greena zatytułowany "Cirrus". Przeważnie staramy się unikać radio-ripów i tym podobnych, ale jak mawia taki jeden Wojtek okoliczności są wyjątkowe. Nie mogę się doczekać nowego albumu.


































