Nie ma nic przyjemniejszego niż napisanie przedpremierowej recenzji płyty takiej jak ta. Wiecie dlaczego? Hype na Hucza urósł chyba na tyle, że cokolwiek napisze recenzent, to słuchacze i tak sprawdzą krążek, niezbyt przejmując się jego opinią. W końcu popiera go sporo osób - od najbardziej krytycznych użytkowników forów internetowych (sam nazwałbym go mianem "dziecka Ślizgu"), po tych, którzy sprawdzają rap tylko z doskoku.
Taki stan rzeczy potrafi dać artyście niesamowitą motywację, z drugiej jednak strony może sparaliżować. Zatem: czy raper z Trójmiasta udowodnił tym krążkiem, że warto na niego stawiać?
Taki stan rzeczy potrafi dać artyście niesamowitą motywację, z drugiej jednak strony może sparaliżować. Zatem: czy raper z Trójmiasta udowodnił tym krążkiem, że warto na niego stawiać?







































