
The Alumni. Ta nazwa powinna wryć się już mocno w głowy miłośników nowojorskiego brzmienia. Lord Finesse. O.C. Large Professor. Razem. Whoa. Jeśli takie połączenie wydawało wam się nierealne to czas się uszczypnąć i czekać na wspólny projekt.

Wczoraj przedstawiliśmy wam przygotowane specjalnie dla Popkillera zestawienie najlepszych płyt roku 2010 w opinii Marcina Flinta. Dziś piszącego m.in. dla Życia Warszawy/Rzeczpospolitej, Przekroju czy Machiny a przez lata będącego najostrzejszym i najbardziej kontrowersyjnym piórem polskiego rap-dziennikarstwa.
Nie, nagłówek nie dotyczy któregoś z kalifornijskich raperów wypuszczanego właśnie na wolność. Ale jest ciepło, bo pozostaniemy w tych samych rejonach.
Jeśli nie wiesz, kim są ci dwaj uśmiechnięci panowie po lewej, to albo urodziłeś się wczoraj, albo jesteś tu przez przypadek. Zresztą nieważne, czy wielbisz ich za rapowe klasyki czy dowiedziałeś się o ich istnieniu dopiero niedawno.
W 1994 Common był jeszcze świeżakiem, a już był rozczarowany tym co się działo w rapie. W piękny, metaforyczny sposób wyżalił się w kawałku "I Used To Love H.E.R." jak to wkurza go modny wtedy gangsta rap. Podsycił tym konflikt między wybrzeżami. Czy taki sam skutek będzie miał follow-up Mursa i 9th Wondera?
Jeśli masz ochotę spalić na stosie płyty z kolędami swoich starych, powiesić za uszy dyrektorów muzycznych stacji radiowych, oddać do domu dziecka wszystkie piskliwe głosiki śpiewające świąteczne piosenki, a George'owi Michaelowi najchętniej dałbyś w ryj, PAMIĘTAJ!?
Tylko spokój Cię ratuje. Poza tym jest Boże Narodzenie, więc chill. Masz tu dziesięć rapowych numerów - proste, że świątecznych. Luz? To teraz idź i ubierz już te pieprzoną choinkę.
Trzy numery, które dostaliśmy do tej pory to same kocury, dlatego myślę, że na pełne "Notorious Bastards volume 1" czekał każdy fan pełnokrwistego westcoastowego brzmienia.
Jak wielkie znaczenie dla hip-hopu mają Run-DMC nie ma chyba sensu pisać, bo wydaje mi się, że powtarzano to wystarczająco wiele razy, żeby każdy wreszcie wbił sobie do głowy. Wiem, że dla wielu młodszych słuchaczy to jedynie nazwa, logo i legenda, której nie znają w wystarczającym stopniu, żeby rozumieć jej potęgę.
To jeden z tych kawałków, których więcej się słucha niż się o nich wie. Wyprodukowane przez Kaya Gee, członka nieśmiertelnego Naughty By Nature, imprezowe monstrum z 1995 roku, na którym Milkbone, biały tak bardzo jak wskazuje nick, pokazuje, że może i nie potrafimy skakać, ale rapować na pewno tak. Nawet jeśli flow jest silnie zbliżone i mocno nacechowane naleciałościami, które słyszeliśmy pierwszy raz u Notoriousa B.I.G, to trzeba oddać temu należny respekt.Masz dosyć muzycznej papki z TV? Popkiller wyeliminuje wszystkie szumy i pozwoli skupić się na tym, co w muzyce naprawdę wartościowe. Zaserwujemy Ci najlepsze piosenki, teledyski, recenzje płyt i newsy z branży hip-hopowej. Wykonawcy ze świata hip-hopu opowiedzą w wywiadach o swoich planach na koncerty i festiwale hip-hopowe. Na Popkillerze znajdziesz to wszystko, my piszemy konkretnie o muzyce.
Popkiller.pl nie odpowiada za treści słowne i wizualne w utworach audio i video prezentowanych na łamach serwisu, a udostępnionych przez wydawców fonograficznych i samych artystów. Nagrania te są prezentowane ze względu na ich walor newsowy i nie przedstawiają stanowiska Popkiller.pl.
REGULAMIN SERWISU /// POLITYKA PRYWATNOŚCI /// POLITYKA COOKIES