L.E.S.

L.E.S.

dodano: 2019-04-21 17:00 przez: Maciej Wojszkun (komentarze: 3)

19 kwietnia 1994 roku światło dzienne ujrzał jeden z albumów, bez którego hip-hop nie byłby taki sam. Kwintesencja nowojorskiego brzmienia, prawdziwy kanon i elementarz każdego rapera - "Illmatic". Tak jest, ciężko uwierzyć, że tak celebrowany debut Nasira Jonesa ukazał się aż 25 lat temu. Tym bardziej, że ów upływ czasu nie jest w żaden sposób odczuwalny przy odsłuchu - of pierwszych taktów "The Genesis" po ostatnie brzmienia "It Ain't Hard to Tell", "Illmatic" i dziś brzmi tak samo świeżo, jakby ukazał się wczoraj...

A tyczy się to zarówno mistrzowskich wersów Nasa, jak i warstwy muzycznej. Esencjonalnego, eastcoastowego brzmienia "Illmatica" po prostu nie tyka się czas - a jest to zasługa plejady niesamowitych talentów, które Nas zaprosił do współpracy: Preemo, Pete Rocka, Q-Tipa, Large Professora... oraz bohatera dzisiejszego wywiadu.

Tagi:
dodano: 2018-09-11 19:00 przez: Maciej Wojszkun (komentarze: 0)

To już ponad rok, odkąd odszedł od nas współautor jednego z najbardziej wpływowych albumów w historii gatunku - monumentalnego "The Infamous", nauczyciel i wzór dla wielu MC's na całym świecie (nie wyłączając polskich) - nieodżałowanej pamięci Prodigy z kultowego duo Mobb Deep... 

W przyszłym tygodniu, 18 września, we wrocławskim klubie Akademia w hołdzie dla zmarłego przyjaciela zagra jego partner-in-rhyme - Havoc. Wraz z nim wystapią stały współpracownik Mobb Deep (pojawił się na niemal wszystkich ich albumach) Big Noyd, oraz L.E.S., znakomity producent, autor m.in. klasycznego "Life's a Bitch" Nasa! Tego wieczoru usłyszymy kultowe hity Mobb Deep, sztosy z solowych płyt - słowem, największe hity Queensbridge!

recenzja
dodano: 2014-04-18 18:00 przez: Krzysztof Widt (komentarze: 27)

W Klasyku Na Weekend opisaliśmy wam grubo ponad setkę albumów, a do tej pory nikt nie zabrał się za płytę, która przy słowie "klasyk" nasuwa się jako pierwsza. Nie dlatego oczywiście, że o niej nie pomyśleliśmy, tylko dlatego, że ciężko nam wyobrazić sobie fana rapu, któremu taki krążek trzeba przybliżać. Czas jednak nastał. Okazja jest wyjątkowa - dziś mija równo dwadzieścia lat od premiery debiutu Nasa - płyty o której pisze się niezwykle trudno, bo to co w niej największe nie jest wyklarowane, ale wtopione w całość, ukryte między wierszami i zniuansowane. "Illmatic" zredefiniował rap, przeniósł go na inny poziom myślowy zarazem będąc porcją pełnokrwistego, szorstkiego rapu w pełnej krasie o jednym atrybucie, którego nie da się zaplanować, ani osiągnąć przez zamierzone zabiegi. Żyje własnym życiem, jest niezależnym, ponadczasowym organizmem, ma własną duszę.

"Illmatic" nigdy nie pojawi się w podsumowaniach płyt ważnych dla włodarzy wytwórni i pierwszoplanowych postaci showbizu. Był bardziej komercyjnym niewypałem. Status platyny osiągnął dopiero w 2001 roku, a CEO Columbia Records pewnie nieziemsko wkurwiali się kiedy kolejne, genialne przecież single nie wchodziły nawet do pierwszej setki rankingów sprzedaży, mimo że ulice NYC buzowały szałem na "nowego Rakima". W pierwszym tygodniu poszło 59 tysięcy egzemplarzy, co przy takim albumie ciężko uznać za gigantyczny sukces dziś, a co dopiero wtedy. Zarazem jako że album powstawał w dużej mierze w latach 91-92 stał się jednym z najbardziej bootlegowanych krążków wszechczasów. Są dowody na to, że jeszcze w 1993 roku "Illmatica" słuchano np. w Los Angeles. Producent wykonawczy, MC Serch, zarzekał się, że osobiście nakrył garaż z ponad 60 tysiącami nielegalnych egzemplarzy kaset. DJ Premier opowiadał z kolei jak do studio złazili się koledzy Nasa z QB, którzy wiedzieli, że powstaje tam historia i chcieli wziąc w niej udział chociażby w charakterze gapiów. Nie dziwię się, wiele bym oddał, żeby móc zobaczyć te sesje na własne oczy.

recenzja
dodano: 2013-02-10 21:00 przez: Daniel Wardziński (komentarze: 5)

O ile "Doe Or Die" cieszy się olbrzymim szacunkiem w środowisku, o tyle osób mówiących o drugim krążku Sosy jest dużo mniej. "Pieces Of A Man" ukazało się w 1998 roku, czyli już po wydaniu The Firm w Aftermath, w latach największej popularności rapera z Brooklynu. Wydana w Noo Trybe płyta miała być sposobem na zastąpienie ciężkiego ulicznego przekazu z debiutu luźniejszymi, bardziej imprezowo-rozrywkowymi numerami. Nie znaczy to w żadnym razie, że Aziatic zrezygnował ze swojego street-talk, a tym bardziej, że jego flow przestało być imponujące. Więcej śpiewanych refrenów i cieplejsze i bujające w zupełnie inny sposób produkcje Goldfinga, Trackmasters czy L.E.S. wcale nie sprawiły, że AZ stał się mniej przyjemny w odbiorze. Materiał świetnie broni się do dziś i ciężko wyjaśnić to, że dziś się o nim zapomina chociaż otarł się o złoto sprzedając około 450 tysięcy egzemplarzy.

dodano: 2011-12-17 14:00 przez: Marcin Natali (komentarze: 0)


Co prawda rap zachwalający nieziemskie właściwości konopi indyjskich to nic odkrywczego, ba, jeden z bardziej wyświechtanych i przewałkowanych tematów w historii tej jakże pięknej muzyki... Ale co począć kiedy dostajemy numer na świetnym wyluzowanym bicie, z równie dobrą nawijką dwóch południowych wariatów? L.E.$. - MC z gatunku "Świeża Krew" oraz houstoński wyjadacz Slim Thug stworzyli tu naprawdę fajny klimat i bardzo przyjemny numer. A że nic tu w tekście odkrywczego? No cóż, nie można mieć wszystkiego naraz. Ostatni darmowy album L.E.$'a "Settle 4 Le$" do odsłuchu i ściągnięcia tutaj (gościnnie na płycie m.in. Chamillionaire, Paul Wall, Bun B, Slim Thug).