Świeża Krew

Świeża Krew

dodano: 2010-09-24 17:00 przez: Daniel Wardziński (komentarze: 1)


J. NIC$ nie dał mi żadnego łatwego argumentu, żeby przekonać was do jego muzyki. Nie ma u siebie żadnego znanego featuringi, ani znanych producentów. Jest za to jedną z najciekawszych postaci z południa Stanów Zjednoczonych jakie słyszałem w ostatnim czasie.

Nics to raper z Miami, który dysponuje nie tylko kozackim południowym stylem wymowy i akcentem, ale również flow i głosem, które każą przypuszczać, że już niebawem będzie w innym punkcie sceny niż dziś!

dodano: 2010-06-30 18:00 przez: Mateusz Natali (komentarze: 6)


Pierwsze wrażenie często wyraźnie rzutuje na dalszy stosunek do danego artysty. Rzadko zdarza się bym z miejsca nastawiał się do kogoś negatywnie - jeśli miałbym wymienić ksywki tych, przy których byłem na "nie" od razu po zapoznaniu się z jednym czy dwoma numerami to nie byłoby ich wiele a w tym momencie przypominam sobie tylko trzy - Soulja Boy, Wacka Flocka Flame i Wiz Khalifa. Ostatni z nich swoim asłuchalnym i opartym na nijakiej nawijce na okropnym techniawkowym bicie numerem "Say Yeah" sprawił, że na ok. 2 lata stał się dla mnie synonimem tego, gdzie nie powinien zmierzać hip-hop.

Niedawno natknąłem się na single z ostatniego mixtape'u "Kush & O.J" oraz ubiegłorocznej debiutanckiej płyty "Deal Or No Deal"... i tak samo z miejsca zajarałem się tym, co obecnie robi Wiz a kolejne numery tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że mimo "Say Yeah" mamy do czynienia z nie lada talentem.

dodano: 2010-06-25 20:00 przez: Daniel Wardziński (komentarze: 4)


Ma wszystko - sławę, wpływowych przyjaciół, zapchane sale koncertowe, spore pieniądze... Do niedawna obok tych rzeczy brakowało tylko jednej - debiutanckiego LP. Na końcu zrealizowanego przez MTV filmu dokumentalnego zajmującego się "zjawiskiem Drake'a" on sam mówi "Jestem człowiekiem, który zarabia z tego, że jest sobą". Ludzie to kupują, a ja zaczynam rozumieć dlaczego.

Kanadyjski wokalista, raper i aktor właśnie zadebiutował swoim pierwszym pełnym albumem zatytułowanym "Thank Me Later". Dodajmy, że zadebiutował świetnie, bo na pierwszym miejscu notowania Billboardu z 446,680 sprzedanymi egzemplarzami. Na 79 miejscu wciąż utrzymuje się jego poprzednia epka "So Far Gone", która sukcesywnie zbliża się do granicy złota. "Thank Me Later" na bank złamie ją już po dwóch tygodniach. Słabo?

dodano: 2010-06-01 19:00 przez: Mateusz Natali (komentarze: 1)
Mimo usilnych i drogich prób zbudowania mistrzowskiej drużyny władzom Cavaliers niezbyt się to udaje i nawet zjednoczenie LeBrona z Shaq'iem nie pomogło wywalczyć finału. Za to w ciszy i spokoju coraz prężniejsza staje się rapowa scena Cleveland.

W ubiegłym roku swoim "Man On The Moon" pozamiatał Kid Cudi. Gościnnie mogliśmy tam usłyszeć jego ziomka Chipa Tha Rippera, który pokazał się z całkiem dobrej strony. W tym roku przejął debiutancką pałeczkę od Cudiego i próbuje udowodnić, że nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.
dodano: 2010-05-22 17:00 przez: Marcin Gontarz (komentarze: 0)
Przyjrzeliśmy się już gromadce Wiley'a z Eskibeat Recordings, a dziś, jakkolwiek by to nie zabrzmiało, powdychamy trochę brudnego smrodu. Dirtee Stank to label londyńskiego rapera Dizziego Rascala, który wydaje płyty takich artystów jak Newham Generals, czy Smurfie Syco.

Ciach, wrzucamy brzydkie logo na tapetę.
dodano: 2010-05-21 20:00 przez: Daniel Wardziński (komentarze: 4)


Sporo się ostatnio działo wokół tego typka. Kiedy Jay-Z podpisuje kontrakt z młodym talentem, wszystkie oczy ludzi kochających rap, zaczynają śledzić jego ruchy. J. Cole to dwudziestopięciolatek z Fayeteville w Północnej Karolinie. Sam o sobie mówi "południowy raper z EastCoastowym flow". Po przesłuchaniu jego mixtape'ów mogę powiedzieć jedno... To nie może być kolejna postać, która dostała kontrakt, ale jej album utknął na półkach wielkiego labelu. Myślę, że to będzie artysta, który zarobi dla Jaya sporo hajsu.

Póki co w dorobku ma dwa świetnie przyjęte mixtape'y - "The Come Up" i "The Warm Up". Muzyka, która się na nich znajduje, poprzez swoją prostotę, ale też naprawdę wysoką jakość i wysokie stężenie ważnych dla każdego z nas emocji jest zaskakująca.

dodano: 2010-05-04 13:00 przez: Daniel Wardziński (komentarze: 1)
Pamiętacie jeszcze "Night People", kawałek z ostatniej płyty Statik Selektah "100 Proof: The Hangover"? Obok Freewaya i Misspike Milesa pojawiał się tam bardzo zdolny nowojorczyk, o którym po naszej stronie Oceanu wciąż jest cicho, a moim zdaniem w tym kawałku wypadł najlepiej... Ulice brooklyńskiego Flatbush mówią o nim już od dłuższego czasu. Są poważne podstawy. I jeszcze poważniejsze efekty!

Red Cafe to rodowity nowojorczyk w którego żyłach płynie zarówno krew afroaerykańska jak i karaibska. Jak na gościa naszego działu "Świeża Krew" jest dość... stary? Ma 33 lata. Co jednak może zainteresować was bardziej podpisał kontrakt płytowy na swój album "Shakedown" z Konvict/Bad Boy czyli z Akonem i Diddym. Przy swoich starszych ziomach Red Cafe jest mikrofonową bestią.

dodano: 2010-05-02 13:00 przez: Marcin Gontarz (komentarze: 2)
Przypomnijcie mi polskiego rapera, który w wieku osiemnastu lat otrzymał pomocną dłoń od starszego stażem kolegi z osiedla i z hukiem wbił się na listy przebojów. Mes? No ta, ale kiedy to było? Polski przemysł muzyczny charakteryzuje się tym, że trzeba dniami i nocami tyrać jak wół, albo mieć znajomości w dobrej wytwórni i zaprosić na płytę trzydziestu pięciu raperów o uznanej marce.

Londyńska rap gra różni się pod wieloma względami od naszego rodzinnego biznesu - jest bardziej otwarta na nowatorskość, świeże brzmienia i młode talenty. Nagrywa się wiele mixtape'ów, podcastów i didżejskich setów, istnieją lokalne rozgłośnie radiowe, które dają młodym zdolnym szanse zaprezentować się szerszej publiczności (między innymi tak zaczynał Dizzee Rascal). Nie obyło by się także bez pomocy starych wyjadaczy.Jednym z nich jest Wiley - raper i producent z londyńskiej dzielnicy Bow. Stworzył Eskibeat Recordings - grupę małoletnich mc i producentów sygnowaną swoją ksywką. Przed Wami: Chipmunk, Maniac, Little Dee, Ice Kid, Bless Beats i Maveric.

Strony