Peja odmówił numeru Kizo - tłumaczy powody
W rozmowie z Cyprianem Majcherem Peja zdradził, że odmówił wspólnego numeru z Kizo, ze względu na jego romansowanie z innymi gatunkami:
"Jedyny zarzut, który ja podtrzymuję to jest romansowanie na stałe z popem, robienie z tego radiówek, które są po prostu mdłe i romansowanie z disco polo. (...) Kizo zapraszał mnie na płytę. Mówił, że teraz będzie robił rapową płytę. Fajny gość, osobiście nic do niego nie mam, ale napisałem »nie obraź się, ale po tych wszystkich potupajkach, które od*ebałeś, to ja nie potrafię, wybacz, ale nie wejdę w to«. Potem nawinąłem »było nagrać numer z Kizo albo wziąć walkę w klatce«, to się obraził i followersa mi odkliknął. Ja jestem radykalny w tym. To nie jest nic osobistego. (...) Generalnie chodzi o to, że raperzy też mogą być gwiazdami, ale niech zostaną raperzy raperami i raperki raperkami. Jak chcesz być gwiazdą pop i mieć tak a nie inny kolor włosów i śpiewać, to śpiewaj k*rwa. Wejdź do innego worka. Niestety ci artyści też uznali, że fajnie jak się (tak) o nich mówi. Oni nie będą prostować »ej, ja nie jestem [raperem], nie nazywaj mnie tak, ja jestem masowym, rozrywkowym estradowcem, ja jestem marką«, bo Kizo jest marką. Okej, Kizo ma korzenie z Ciemnej Strefy i tez potrafi [nieźle nawinąć]. (...) Tylko nie rozumiem tego odejścia od fajnego rapu w celu zarobkowym. Robienia wszystkich gatunków, tak jak Popuś, i potem sobie wrócę. Słuchacz też jest do tego przyzwyczajony, że tak można. Ja nie."

























