Game "The R.E.D. Album" - recenzja nr 3

recenzja
kategorie: Hip-Hop/Rap, Recenzje
dodano: 2011-09-15 16:00 przez: Paweł Miedzielec (komentarze: 13)
Game to raper, którego można kochać albo nienawidzić. Jedni propsują go za przywrócenie zainteresowania zachodnim wybrzeżem, drudzy hejtują za bycie monotematycznym nudziarzem na mikrofonie.

Po trzech latach od niezbyt udanego "LAX" dostajemy w swoje ręce czwarty studyjny album gracza z Compton, wobec którego oczekiwania były bardzo wysokie... Czy Jayceon spełnił nadzieje fanów swoim "czerwonym albumem"?
Raczej nie.
"R.E.D. Album" brzmi bowiem jak luźna kompilacja kawałków, zmieszanych ze sobą bez żadnego ładu i składu. Widać gołym okiem, że raperowi wyraźnie brakowało koncepcji podczas pracy nad płytą i nie pomogły mu nawet wszechobecne skity Dr. Dre, który miał być z założenia narratorem tego krążka.

Nie znaczy to jednak, że nie znajdziemy tutaj żadnego wartościowego numeru - wręcz przeciwnie, long play zaczyna się naprawdę mocno.
Otwierające krążek "The City" to zdecydowanie najlepszy utwór, jaki oferuje nam "R.E.D. Album". Produkcja przypominająca mi trochę klimatem "One Mic" Nasa, wypada doskonale na tle agresywnego flow rapera a gościnny występ nowej nadziei zachodu - Kendricka Lamara, jest tylko dodatkowym atutem tego kawałka. Po chwili przychodzi jednak największe rozczarowanie, czyli "Drug Test", który na papierze jest murowanym hitem pokroju "How We Do" ale w rzeczywistości nie wykorzystał nawet 3/4 swojego potencjału. Żaden z trójki raperów nie wyróżnia się niczym specjalnym na średniej jakości produkcji DJ Khalila ale Dr. Dre brzmi po prosto głupio z tym udawanym "timbalandowskim flow" i słychać, że ciągle bezskutecznie szuka dla siebie nowego brzmienia próbując wstrzelić się bez powodzenia w aktualne trendy obowiązujące w hip-hopie. Dalej sinusoida idzie raz w górę, raz w dół i dostajemy na przemian bardzo dobre "Martians Vs. Goblins", które mimo wszystko nie przejdzie do historii jako "najlepszy utwór Game'a", oraz tragiczne "Red Nation", na który należy spuścić szybko zasłonę milczenia. "Ricky" to natomiast zupełnie inna bajka i niewątpliwie jeden z niewielu highlightów tego krążka. Słychać, że Game nie zapomniał jak się tworzy bangery, które nie nudzą się po trzech odtworzeniach - szkoda tylko, że jest ich na czerwonym albumie tak mało.

Niestety, im dalej tym gorzej. O ile pierwsza część płyty ma jeszcze mocne numery i idzie na czymś zawiesić ucho, o tyle reszta brzmi jak zbieranina przypadkowych odrzutów, jakich Game z pewnością nagrał mnóstwo w ostatnich trzech latach. Popowe refreny, z których każdy brzmi gorzej od poprzedniego są motywem przewodnim kawałków, które nie zapadną w pamięć nawet najwierniejszym fanom Black Wall Street. Oczywiście z wyjątkiem świetnego "Born In The Trap" autorstwa Premiera, bo ten utwór oferuje jakość, jakiej niestety spodziewałem się po większej ilości numerów na "R.E.D. Album"...

Podsumowując - miało być tak pięknie a wyszło jak zawsze, poniżej oczekiwań. Chociaż nigdy nie byłem jakimś mega fanem Gejma, to przyznaję że sam spodziewałem się dużo więcej po tym albumie. Jest kilka mocnych bangerów, jak wspomniane przeze mnie "The City", "Ricky" czy "Born In The Trap" ale to za mało, aby krążek gościł na pełnej rotacji w jakimś dłuższym okresie. Zawiodła przede wszystkim produkcja, która momentami jest wręcz bezbarwna i nijaka a druga połowa płyty brzmi, jakby była złożona w pośpiechu przez jakiegoś A&R z Interscope, który za wszelką cenę chciał wrzucić na krążek jak najwięcej cukierkowych radio-friendly numerów o zerowym wręcz "replay-value".

Zestawianie kawałków pokroju "Hello", "All I Know" czy "All The Way Gone" z kozakami w stylu "White Soft Porn" jest wręcz śmieszne, tym bardziej jeśli pomyśli się o tym, że ten ostatni znalazł się na zwykłym mixtejpie, zamiast zostać odłożony na faktyczny album. To tylko pokazuje, że osoba która powinna czuwać nad ogólną koncepcją i finalnym wyglądem płyty - a był nią tutaj Pharrell Williams, nie wykonała należycie swojej pracy albo była obecna przy wybieraniu końcowego materiału jedynie duchem. To samo tyczy się innych leftoverów jak "Infared", "The Kill", "Diamonds" czy "History", które zjadają połowę utworów z "czerwonego albumu".

"R.E.D. Album" jest niewątpliwie największym rozczarowaniem tego roku jeśli chodzi o West Coast i moim zdaniem zdecydowanie najgorszym albumem w dyskografii Game'a. "LAX" z megabangerami pokroju "State Of Emergency" brzmi jak klasyk a pozostałe solówki Gracza - "Documentary" i najlepsze moim zdaniem "Doctor's Advocate" to całkiem inna liga niż nowy album. Trója.







Anonim
No i z tą recenzją mogę się zgodzić, choć zaraz się w komentarzach prawdziwy shitstorm rozpęta
ja
jestem prawdziwym fanem gościa,wszystkie oryginalne płyty również na półce,więc jako taka osoba stwierdzam,że rzeczywiście ten krąże jest słaby,i oprócz 3-4 utworów nie ma na niej nic godnego uwagi, po 3 latach oczekiwań bardzo się zawiodłem,a red album kupiłem tylko dlatego by pomóc w sprzedaży która na dziś dzień jest strasznie słaba, totalna wtopa game.
Autor
B.Dobra recenzja. Pominąłeś tylko Heavy Artillery, jest to dużo lepsze niż ten średniak z Premierem.
Anonim
Przyznam, że na tą recenzję czekałem najbardziej. Paweł nie raz udowadniał newsami, że West Coast to właśnie jego specjalność:) Zgadzam się w pełni - jeśli faktycznie Pharrell czuwał nad koncepcją krążka to się nie dziwię czemu połowa to jakieś popowe brzmienie...Faktycznie Paweł pominąłeś tylko świetne "Heavy Altillery" i to faktycznie koniec dobrych kawałków na tej płycie (chociaż Pot of Gold z tej części popowej jest chyba najlepsze:) Jeśli faktycznie to L.A.X jest najsłabszym albumem Game'a to ten album to ewidentny niewypał, gdyż LAX przypadło mi bardzo do gustu:) Dla mnie brzmi to jak album Fat Joe i Busty Rhymesa z 2009 (nie pamiętam teraz tytułów, które również wówczas okazały się tragiczne!;/ Podsumowując - 3 to max co możesz otrzymać za te swoje wypociny i kserowanie flow panie Game! Pozdrawiam PS: Paweł mam nadzieję, że masz jakieś recenzje w zanadrzu (czytaj: myślałem, że pierwszy będzie Jay Rock, albo Glasses Malone i Kendrick Lamar też chyba nie był tu recenzowany:P)
Mietek23
@3tana - Nie mam nic do popowego, tudzież "komercyjnego" brzmienia pod warunkiem, że trzyma jakiś poziom a większość numerów po "Heavy Altillery" brzmi jak średniej klasy leftover material. Co do "Put Of Gold" się zgodzę, jest na pewno lepszym singlem niż "Red Nation" ale obiektywnie patrząc Game dał lepsze numery na mixtejpy niż faktyczny album. Co do roli Pharella w powstanie "RED Album" to od samego początku była ona dla mnie niejasna, bo o ile nie można mu odmówić świetnych produkcji o tyle jako "executive producer" zawiódł na całej linii, chociaż powątpiewam w to czy on miał w ogóle coś do powiedzenia przy wybieraniu tracklisty a jeśli tak to zapewne niewiele. Recenzje oczywiście będą - w kolejne czeka już Jay Rock, Glasses Malone, Soopafly, BG Knocc Out i Kendrick Lamar także spokojnie. Recenzja gejma nie była przeze mnie planowana, jako że nie jestem i nigdy nie byłem jego fanem (zaraz pewnie ktoś mnie zdissuje od hatera:) ale po przeczytaniu zawyżonych moim zdaniem ocen moich kolegów z Popkillera postanowiłem też skrobnąć coś o tej płycie :) Podsumowując - album słaby, który z pewnością znajdzie się na szarym końcu jeśli chodzi o \/\/est. Piona!
RedDevil
Najlepsza z ostatnio publikowanych na popkillerze recenzji. Game jak dla mnie nagrał jakieś pół dobrego albumu. Dałbym może 3+, bo "The City" to jeden z moich ulubionych numerów z tego roku. I ten plus właśnie za to.
Anonim
ile jeszcze ma być recenzji tej jednej płytki. jakby to było jeszcze coś istotnego dla rapu, a nie jest... w przeciwieństwie do debiutu studyjnego sajgona z początku tego roku, o czym dowiedziałem się tylko dzięki temu że ktoś rzucił info w komentarzu na popkillerze pod recenzją płyty innego artysty. panowie rozumiem że możecie nie wyrabiać się, ale rzucając trzeci raz recenzje the red album a w dodatku prezentujące bardzo podobne odczucia recenzentów (oceny bodajże 4,4 i teraz 3+) sugeruje że tu winy nie można zrzucić na brak czasu lub brak ludzi. nie chce wyciągać zbyt pochopnych wniosków ale pewnie niejeden rzuci pytanie o obiektywizm redaktorow. a co do płytki sajgona bardzo polecam, płytka zgarnia niesamowicie dobre oceny i recenzje. przejrzałem też trochę starsze artykuły i nie za wiele było o tym artyście, wypadałoby to nadrobić.
piotrek258823
@ja Z tą sprzedażą nie jest tak źle, bo zadebiutował na 1 miejscu Billboard 200. Również mam jego 3 płyty tą najnowszą pewnie też kupię, więc mam podobne odczucia do Twoich, Taylor nigdy nie nagra już drugiego Documentary. Niestety, takie są prawa debiutu.
Lestry
O co wszystkim krytykom chodzi z tym "Drug Test" Ja osobiście sądzę że jest to najlpeszy kawałek na płycie. Wpada w ucho, momentami fajnie zaakcentują wyrazy, brzmi zajebiście.
Anonim
@Mietek23 No to czekam z niecierpliwością! Od dłuższego czasu dajesz dobry przykład dla reszty - jeśli chodzi o West nie masz konkurencji hehe Zgadzam się także w 100% - mi nie przeszkadzają śpiewane refreny, komercyjne numery o ile, jak wspomniałeś trzymają poziom:) Zgodzę się z tym, że na mixtape wrzucił lepsze numery jak na LP. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem - tragedii nie ma, ale mogło być zdecydowanie lepiej. Czytałem już gdzieś, że podobno pracuje nad piątym albumem:) @gobias - też brakowało mi recenzji Saigona, raczej się nie doczekamy...Bo minęło sporo czasu - jedynie do cyklu Przegapifszy się nadaje:) Nie żebym tak specjalnie hejtował, bo lubię ten portal - w sumie kawał świetnej roboty, ale te cykle Artyści Tygodnia to jest trochę niewypał...Powinno być to tak zorganizowane, że pod ten koniec tygodnia człowiek czuje już prawie przesyt danym artystą. A tymczasem jeśli chodzi o Lil Wayne'a dostaliśmy w sumie kilka rzeczy + recenzje:) Kurcze forum by się tu jakieś przydało:P Pozdrawiam
piotrek258823
Pojawił się filmik w którym Game zapowiada swój ostatni album dla Interscope pt. Sountrack To Chaos. Co ciekawe, na albumie ma nie być żadnych gości, i uwaga Game odchodzi od name droppingu :). Prace podobno ruszyły pełną parą.
Anonim
@piotrek258823 - przypominam, że pierwotnie na R.E.D. Album też nie miało być żadnych gości, a jak się skończyło wszyscy widzimy ;)

Plain text

  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>