"Ja Się Wcale Nie Chwalę" to jedna z wielu psychodeliczno-trippujących pereł, które panowie mają w dorobku. Nie wiem czemu, mnie zawsze wydaje się wyjątkowa.
Klasyka
Klasyka
"Ja Się Wcale Nie Chwalę" to jedna z wielu psychodeliczno-trippujących pereł, które panowie mają w dorobku. Nie wiem czemu, mnie zawsze wydaje się wyjątkowa.

Uwielbiam przekazywać Wam takie informacje. Każdy chce w tym kraju zrobić biznes i zarobić jakieś pieniądze - jedni robią to z większą klasą i pożytkiem, drudzy z mniejszą... PolishVinyl od jakiegoś czasu zasługuje w tym względzie na wielkie propsy.
Wydawnictwo zajęło się tłoczeniem na czarnych (i nie tylko zresztą) płytach muzyki, która na takie wydanie zasługuje. Tym razem, kilka kolejnych, świetnych albumów na winylowych ciasteczkach, wyjdzie z logiem Popkillera na odwrocie.
"Doe Or Die" to jedna z najlepszych nowojorskich płyt, jakie trafiły na półki i bezsprzeczne opus magnum Andre Cruza. Dlatego bardzo cieszy mnie, że 15-lecie premiery postanowił uczcić w specjalny sposób.Mamy kolejną z przeróbek klasyka z debiutu AZ, tym razem na warsztat wzięte zostało "Gimme Yours", gościnnie Josh Xantus a za bit odpowiada Statik Selektah. Jak wyszło?
Rap z Oakland... Pierwsze co widzisz przed oczami to basen wypełniony balangującymi laskami, przed piękna białą willą. Wszyscy chodzą z kieliszkami nienagannie schłodzonego szampana, a w tle widać auta wychuchane na błysk. Bay Area ma jednak również swoją inną twarz.Hieroglyphics - kolektyw założony na początku lat 90. przez Del The Funkee Homosapiena robił muzykę o innym charakterze, choć nie zawsze gorszą od dokonań E-40'ego i Turf Talka.
Liam Howlett, założyciel The Prodigy, odpowiedzialny za lwią część muzyki grupy, opublikował na oficjalnej stronie swój remiks klasyka Jay-Z. Jak sam napisał, został poproszony o zremiksowanie jednego ze swoich ulubionych numerów.
Jaki jest efekt sprawdźcie pod spodem. Czy ma to jakiś związek z wydawaną właśnie serią składanek hitów od Jay-Z, oceńcie sami.
Powrót Cuban Linka z nowym singlem i nowym, odpowiednio ostrym klipem przypomniał mi o tym numerze... Wydane w 2005 roku "Chain Reaction" przeszło bez wystarczająco echa, mimo że przynajmniej w przebłyskach było naprawdę mocne.Natomiast singlowe i zamykające album "Letter To Pun"... Nie skłamię, gdy napiszę, że wg mnie to jeden z najlepszych numerów mijającej powoli dekady.
Na szczęście to eksperckie grono jest na tyle małe i w zdecydowanej większości po prostu zabawne, że O.S.T.R. nie miał większego problemu z pokryciem "Tylko Dla Dorosłych" platyną. Kiedy włączam sobie taki singiel jak ten, zastanawiam się czemu w domach nie uczy się szacunku dla ludzi, którzy dokonali w swoim życiu rzeczy wielkich.
2Pac nazwał go "najmocniejszym i najostrzejszym albumem jaki kiedykolwiek nagrano". Dlaczego więc dla przeciętnego polskiego słuchacza Spice pozostaje anonimowy a Kalifornia częściej kojarzy mu się z Dilated Peoples?
To, że Blahzay Blahzay zadebiutowali dopiero w 1995 roku, nie znaczy wcale, że dopiero wtedy wkroczyli do gry. Już wiele lat wcześniej Mr. Outloud i P.F. Cuttin zajmowali się produkcją kawałków, chociażby dla Masta Ace'a. Połowa lat 90. to moment, kiedy duet postanowił zrobić coś na własną rękę, a w tym numerze słychać wyraźnie, że decyzja ta była poprarta wielkimi umiejętnościami.Myślę, że wielu mogłoby pozazdrościć zespołowi tak dużego kroku na inaugurację kariery. "Danger" nie tylko dotarł wówczas na czwarte miejsce najlepiej sprzedających się rapowych singli, ale zyskał szacunek, który jest dość trwały do dziś. Jeśli ktoś z Was nie słyszał lub zapomniał, ma okazję odświeżyć sobie to w pamięci.
"The Infamous" to bez wątpienia jedna z najbardziej kultowych eastcoastowych pozycji. Dwójka młodych Nowojorczyków wypuściła w 1995 roku materiał, który do dziś jest wyznacznikiem, jak powinien brzmieć pełnokrwisty, brudny, uliczny rap.Myślę, że wielu naszych czytelników uzna więc wieści o opublikowaniu oryginalnej kasety demo "Infamous" za jedną z najlepszych informacji ostatniego czasu.
Wysokie miejsce w zestawieniu miał MJG z albumem "No more glory". I jak to w przypadku większości z tej listy, nie warto oceniać zawartości po coverze.
W Stanach pamięć zmarłych czczona jest w inny sposób i dzień wcześniej niż u nas. Jednak coroczna inicjatywa Hiszpanów z Cookin Soul pozwala idealnie wpasować się w obie okoliczności.Tym razem wpasowała się idealnie również w moje gusta - myślę zresztą, że nie tylko w moje. Panie i panowie, Big L i Big Pun w trzeciej częśći "Night Of The Living Dead"!

Jeżeli istnieje możliwość przeniesienia się w czasie i przestrzeni to wczoraj mogliśmy doświadczyć tego w warszawskiej Stodole. Dwuipółgodzinne szalone show ikon politycznego rapu i "CNN Czarnej Ameryki" pokazało, że mimo upływu lat kondycji i energii powinno zazdrościć im wiele dzisiejszych gwiazdek. Gdy publika już wymiękała oni wydawali się dopiero rozkręcać...
Public Enemy - He Got Game (1998)
Dlaczego: Dziś wieczorem CNN Czarnej Ameryki pokaże się po raz pierwszy w warszawskiej Stodole. Występując z żywym bandem z pewnością pokażą, że wciąż mają grę... w ręku.



























