Meek Mill "Dreams Worth More Than Money" - recenzja

kategorie: Audio, Hip-Hop/Rap, News, Recenzje
dodano: 2015-07-22 18:00 przez: Michał Zdrojewski (komentarze: 6)

Meek Mill długo zbierał się ze swoim drugim studyjnym albumem. Po rozczarowującym debiucie "Dreams And Nightmares" wszyscy oczekiwali od rapera z Filadelfii projektu conajmniej tak dobrego jak seria mixtape'ów "Dreamchasers", która po trzech częściach zyskała ogromną rzeszę fanów. Więzienie, duża obsuwa premiery i głośny związek z Nicki Minaj pomogły napędzić machinę promocyjną "Dreams Worth More Than Money", ale czy dały dodatkowej motywacji i inspiracji krytykowanemu po debiucie Meekowi? 

Meek Mill często określany jest obok Future'a głównym przedstawicielem ulicznego, surowego i bezkompromisowego rapu w mainstreamie. Swojego skilla w tej materii pokazał jednak już kilka lat temu, dlatego też często przy okazji jego nowych projektów dostawało mu się za brak kreatywności. Na "Dreams Worth More Than Money" członek Maybach Music Group miał udowodnić, że jako raper jest wart dużo więcej i wykracza poza ramy ulicznego opisywania rzeczywistości. Moim zdaniem udało mu się to pół na pół. Czasami wychodzi nieudolnie i słychać, że jest to robione na siłę, ale w większości przypadków Meek ciekawie zmienia swoje flow i tzeba przyznać, że swój charakterystyczny, agresywny styl nawijki opanował do perfekcji. Co prawda "Lord Knows" nie jest równie epickie co "Intro" z "Dreams And Nightmares", lecz świetny wokal oraz przede wszystkim produkcja Tory'ego Laneza zapewniają idealne rozpoczęcie albumu. Niestety napięcie szybko spada z beznadziejnym "Classic", gdzie gospodarz, wspierany przez Swizz Beatza i Jeremiha, błąka się ze słabymi rymami na chaotycznym i po prostu słabym bicie Bangladesha. Nie potrafię zrozumieć, dlatego taki kawałek trafił na płytę, ponieważ brzmi jak odrzut, a Swizz Beatz utwór ten niszczy jeszcze bardziej. Całościowo gościnne występy to jednak zdecydowanie mocna strona "Dreams Worth More Than Money". Future w "Jump Out The Face" serwuje świetny refren, podobnie The Weeknd w "Pullin Up", a Drake ze swoim genialnym flow w "R.I.C.O." sprawia, że zapominamy, że w ogóle rapuje w nim Meek. Mimo, że wyszedł z tego najlepszy utwór na płycie to zarazem jest to niezbity dowód na to, że Meekowi jeszcze dużo brakuje, żeby przedrzeć się do pierwszej ligi mainstreamowych raperów w Stanach. Zazwyczaj błyszczący na bitach tego pokroju, serwujący celne uliczne punche gospodarz przy Drake'u wypada bardzo blado. Nie wygląda to lepiej w przypadku utworów z Nicki, w których - mimo, że dwójka próbuje wzajemnie się uzupełniać - jednak zwrotki raperki z Nowego Jorku bardziej przykuwają uwagę.

Bardzo podoba mi się ułożenie tracklisty na tym projekcie, a na szczególne wyrazy uznania zasługuje jego zakończenie. Dwa świetne, następujące po sobie utwory "Stand Up" oraz "Cold Hearted" to, razem ze wspomnianym przeze mnie wcześniej "R.I.C.O.", najlepsze tracki na "Dreams Worth More Than Money". Obok nich postawić można "Ambitionz", stanowiące follow up do klasyka 2Paca "Ambitionz Az A Ridah". Tekst w tym utworze niestety nie powala, ale nie oszukujmy się - liryką muzyka Meeka nigdy nie stała. Na wyżyny swoich umiejętności pisania Millz wspina się w "Cold Hearted", gdzie opisuje ciemną stronę sukcesu i pieniędzy, wpadanie w paranoję i prosi o rady Diddy'ego (którego "przemowa", gdyby trwała dłużej, to niestety zepsułaby cały utwór - ale na szczęście tak się nie stało). Szkoda tylko, że na albumie nie znalazł się "Monster" na bicie Jahlila Beatsa, ponieważ zebrał całkiem spory buzz i zdecydowanie bardziej nadawał się na singiel niż miałkie "Check", którei brzmi jak 1000 innych trapowych numerów, które sprawdziłem w ciągu ostatnich kilku miesięcy. 

Kolejną zaletą "Dreams Worth More Than Money" jest świetna, dopracowana produkcja. Nie ma się poczucia, że Meek nagrał ten album na szybkości po wyjściu z odsiadki. Wyrzucając z pamięci ogromny flop o tytule "Classic", mogę stwierdzić, że wszystko jest doszlifowane do perfekcji, a na szczególne wyróżnienie zasługują Vinylz za "R.I.C.O." oraz OZ za "Cold Hearted".

Po przesłuchaniu "Dreams Worth More Than Money" wiem jedno - Meek Mill mimo wszystko nie jest w pierwszej lidze mainstreamu w hip-hopie. Na pewno nie cierpi na deficyt ambicji, ale jeszcze brakuje mu kreatywności i uniwersalności. Rok 2015 wręcz przeładowany jest ciekawymi premierami - Big Sean z najmroczniejszym albumem w karierze, czyli "Dark Sky Paradise", Drake z mixtapem niespodzianką, A$AP Rocky z "At Long Last A$AP", Joey Bada$$ i Action Bronson z debiutami - długo by wymieniać. Trudno wygrać z taką konkurencją i podopiecznemu Ricka Rossa się to nie udało. W ulicznej konwencji Meek odnajduje się idealnie, jego agresywne flow i pełne ambicji, nawołujące do dążenia do celu teksty sprawdzają się, lecz to samo serwował nam już "Mr. Philadelphia" w roku 2010. Niczego nowego na "Dreams Worth More Than Money" zatem nie uświadczymy, ale nie można nazwać tego LP słabym. Liczę na to, że Meek zacznie więcej eksperymentować, ponieważ pokazał, że ma ku temu podstawy. Od niego zależy, czy chce wejśc na szczyt, czy woli być jednym z wielu. Może pomoże mu w tym Nicki Minaj? Przekonamy się z następnym projektem. Tymczasem Meek ze swoim dopiero drugim studyjnym albumem zasługuje na trójkę.

Tagi: 

reklama
Keine666
Drake....oddawaj moje wersy!!!
Meloman
siema Quentin Miller, komu jeszcze piszesz?
kurtis
Mi osobiście calkiem spasował album, dobre produkcje, Meek całkiem dobrze wypadł, mimo że posiada słabsze momenty uważam go zacałkiem dobry i spójny album. Osobiście dałbym tu wiecej niż "trójkę" ale wiadomo to miałaby być moja ocena. Spoko recenzja.
purpleswag96
wielka szkoda ze nie singlow jak monster, bboy, czy i dont know
Anonim
nie zgadzam sie z ta recenzja.. z jakiego zrodla sciagaliscie?
jedrunio
Mnie osobiście akurat kawałek Classic podoba się na tej przeciętnej płytce najbardziej...no ale może ze mną coś nie tak bo rapu słucham od 1992 r...

Plain text

  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>