Pop

Pop

kategorie:
dodano: 2018-01-04 18:14 przez: Aleksandra Orłowska (komentarze: 0)

"Pop." to album, który nie daje się zaszufladkować i wepchnąć w sztywne ramy – każdy z zaproszonych muzyków wniósł do niego swoje artystyczne doświadczenia, które sprawiają, że płyta to prawdziwa muzyczna uczta. Dzięki współpracy z muzykami z tak odmiennych artystycznie rejonów, udało się stworzyć album, na którym łączą się ze sobą różnorodne gatunki i style. Na płycie Miuoshowi towarzyszą również wokaliści, którzy do tej pory nie byli kojarzeni z rapem – między innymi: Katarzyna Nosowska, Tomek Organek, Piotr Rogucki, Bajm oraz Natalia Ptak i itsmisslilly. Jest zatem trochę eterycznie i trochę rockowo. Zabawa konwencją i eksperymentowanie zaczynają się na poziomie warstwy muzycznej, za którą oprócz Miuosha, odpowiadają także Michał Fox Król, Smolik, Myslovitz i Maciej Sawoch (Soxso/Jóga).

recenzja
dodano: 2010-12-04 19:00 przez: Daniel Wardziński (komentarze: 47)
Zazwyczaj z rezerwą podchodzę do tych wszystkich braggowych linijek twierdzących, że "muzyka daje nieśmiertelność" czy "nietykalność". Kanye West jest dupkiem, z czego zresztą doskonale zdaje sobie sprawę. Równie świadom jest tego, że ma muzyczne możliwości i talent, które pozwalają mu pozostać daleko poza zasięgiem konkurencji. Dowodem jest "My Beautiful Dark Twisted Fantasy", album, który jest chyba najlepszą finansową inwestycją Kanye w karierze. Wszystko na co miał ochotę, realizował sobie ot tak. Potrzebował instrumentalistów, zapraszał instrumentalistów, chciał numer z Rihanną, ma go, chciał w jednym numerze skonfrontować pokazowe zwrotki Ricka Rossa, Jaya-Z i Nicki Minaj (ze swoją oczywiście) - zrobił to. Nic nie ogranicza jego pięknych, mrocznych i pokręconych fantazji.

Kanye na "College Dropout" chciał być jak Jay-Z, teraz już nie musi... Hova to jego dobry ziom. Dziś bardziej chce być jak Prince albo nawet Michael Jackson. Hip-hop dla niego to zbyt mało. Choć wciąż często porusza się po jego rejonach, coraz częściej spogląda w stronę ambitnego popu, niebanalnej elektroniki i... swojej nienormalnej wyobraźni. Pomijam to, że teledysk do "Runaway" to pole do badań dla dobrego psychiatry, muzyczne wkręty na płycie bywają przedziwne i przerażające, a płyta brzmi zupełnie inaczej niż wszystko co słyszeliście dotąd... Kanye wrócił w wielkim stylu.