Przyznam szczerze, że jestem w dużym szoku po tym co zobaczyłem. Po wysłuchaniu bardzo, bardzo wielu kawałków, które miały być hołdem dla J Dilli wiedziałem, że jego muzyka żyje, że ludzie na całym Świecie słuchają jej, inspirują się nią i wciąż kochają niepowtarzalne brzmienie wytworzone przez geniusza z Detroit.
Nie sądziłem jednak, że znajdzie się ktoś, kto zaaranżuje kompozycje Jamesa Yanceya na orkiestrę. Nie sądziłem, że cała sala koneserów muzyki poważnej po zakończeniu wstanie i zacznie bić brawo.
Myślę, że to co zobaczycie będzie dla was wzruszające o ile macie choć trochę wrażliwości w sercach i choć trochę pojęcia o muzyce.