N.E.R.D "No_One Ever Really Dies" - wrażenia po przedpremierowym odsłuchu

Im dłużej czekamy na nowy materiał od artystów, tym bardziej pompuje się tak zwany balonik oraz oczekiwania co do nowych numerów czy albumów. Pharrell i Chad Hugo w muzyce osiągneli praktycznie wszystko: zdobyli nagrody Grammy, jako The Neptunes wyprodukowali niezliczoną ilość hitów, napędzając kariery m.in Justina Timberlake'a, Britney Spears czy Kelis, oraz (myślę że to stwierdzenie nie jest przesadą) na przełomie wieków zmienili oblicze rapu i popu.

Poza działalnością jako The Neptunes, panowie wspólnie z muzykiem z rodzimej Virginii - Shae Haleyem - utworzyli N.E.R.D, tworząc muzykę będącą hybrydą miedzy rapem i rockiem. Wydali 4 albumy, z czego ostatni - "Nothing" - w 2012 roku. Co jakiś czas podczas udzielania wywiadów, Pharrell - najbardziej medialny z tria - przekonywał, że prace nad nowym albumem cały czas trwają. Niestety, oprócz kilku numerów, które znalazły się na soundtracku do filmu "Minionki 2", nie dostawaliśmy żadnego nowego materiału. Aż w końcu pod koniec sierpnia, kiedy pisaliśmy o koncercie na ComplexCon, pojawiła się nadzieja, że długo oczekiwany album N.E.R.D być może ukaże się już niedługo. Nie pomyliliśmy się - piąty już album grupy, zatytułowany "No_One Ever Really Dies", ukazę się już 15 grudnia! Dzięki uprzejmości Sony Music mieliśmy okazję przesłuchać albumu już na kilka dni przed premierą.

Pierwsze co rzuca się w oczy to lista gości - z jednej strony Ed Sheeran, M.I.A czy Rihanna, z drugiej - Andre 3000, Kendrick Lamar, Future, Wale czy Gucci. Na poprzednich albumach, w rapowych trackach N.E.R.D wspomagali jedynie Clipse oraz T.I; w większości to Pharrell przewodził wokalnie - dlatego powyższe nazwiska oraz goście na 7 z 11 numerów są zaskoczeniem. 

Jeżeli chodzi o klimat, na nowej płycie N.E.R.D serwują nam miks rocka i trapu. Numery jak "Lemon" z Rihanną czy "1000" z Future'em mocno opierają się o dzisiejsze brzmienie, dominujące przez bas 808. Jeżeli przysłuchamy się uważnie, usłyszymy jednak, że jest on używany całkowicie odmiennie niż reszta obecnych numerów również opierających się na w/w 808 (wszak to właśnie niesamowita kreatywność zawsze była znakiem rozpoznawczym Pharrella i Chada). Ze spokojniejszych numerów, uwagę przykuwają "Lightning Fire Magic Prayer" i "Lifting You".

Po przesłuchaniu albumu postanowiłem sprawdzić creditsy, które są już dostępne na TIDALu - ze wszystkich numerów na albumie, to "Don't Don't Do It" najbardziej przypominał mi styl N.E.R.D z wcześniejszy albumów. Co się okazało? Jest to jedyny utwór, na którym za współprodukcję widnieje nazwisko Brent Paschke - gitarzysty, którym pomagał panom na każdym albumie, począwszy od "In Search Of...". Brent - przyjaciel Pharrella, z którym poznali się na początku karieryjest również członkiem zespołu Spymob, których kawałek Half Steering znalazł się na płycie producenckiej Pharrella i Chada "The Neptunes Present... Clones" z 2003 roku.

Myślę że na "No_One Ever Really Dies" każdy znajdzie coś dla siebie. Szkoda, że po tak długim czasie album składa się tylko z 11 utworów, jednak można się było tego spodziewać (z dotychczasowych czterech płyt, najdłuższa liczyła 13 tracków).  Cieszmy się, że Pharrell i Chad postanowili kontynuować N.E.R.D i miejmy nadzieję, że nie jest to ich ostatni wydany krążek!

reklama
P.......
.....

Plain text

  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>