Łona i Webber "Nawiasem Mówiąc" - recenzja

recenzja
kategorie: Hip-Hop/Rap, Recenzje
dodano: 2016-05-21 16:00 przez: Jędrzej Pawłowski (komentarze: 4)

Nie wiem, czy podzielacie moją opinię, ale dla mnie duet Łona i Webber stanowi definicję tego, jak powinna wyglądać chemia na linii raper-producent. Od "Koniec Żartów" i "Nic Dziwnego", przez "Absurd i nonsens" oraz "Insert EP", aż po wydane w 2011 roku "Cztery i pół" – każda ich płyta jest dowodem, że to właśnie ci dwaj Szczecinianie, jak mało kto na polskiej rap scenie, zasługują na miano prawdziwych artystów. Inteligentne, zabawne i zawsze mówiące o czymś teksty Łony oraz kreatywne bity Webbera sprawiają, że ich twórczość można spokojnie puścić rodzicom albo babci i nie ogarnie nas uczucie żenady. Po prawie pięciu latach przerwy duet wraca z nowym albumem "Nawiasem Mówiąc", dając przy okazji lekcję pokory młodszym kolegom po fachu.

Niewykluczone, że niektórzy słuchacze mogli mieć pewne wątpliwości, czy styl Łony i Webbera nie jest może nieco zbyt archaiczny, jak na czasy, w których króluje moda na newschool i hashtagi w co drugim wersie. Już w otwierającym płytę „Hałas!” Łona odnosi się to tej kwestii z typową dla siebie ironią: „I tak się powoli tobie tu sączy kwas / Czy nie za dużo lat dziewięćdziesiątych w nas / I dręczy cię zadra, czy dwutysięcznych nie nadmiar / I co my komu chcemy czym udowadniać”. Ten komiczny na pierwszy rzut oka numer okazuje się także komentarzem rapera na temat co raz mocniej dającego się we znaki upływu lat: „Jeszcze drżą szyby w oknach /Ale te japy już wiedzą, że darcie japy długo nie potrwa”. Tego rodzaju zamiłowanie do zawierania głębszych treści w pozornie prostych tematach jest zresztą jedną z cech charakterystycznych tekstów Łony. Na "Nawiasem Mówiąc" raper uwypukla tę umiejętność chyba najlepiej w całej swojej dotychczasowej twórczości.

Posłuchajcie chociażby „Woodstock ‘89”, w którym historia o dwóch młodzieńcach biorących udział w festiwalu przechodzi w filozoficzne rozważania na temat ludzkiej egzystencji. Z kolei w „Co Tak Wyje?” rapera używa metafory jazdy pociągiem i podziału na klasy, aby zwrócić uwagę na brak empatii polskiego społeczeństwa wobec problemów niezwiązanych z własnym podwórkiem. W „Zrozumiem, Człowieku” słuchanie bitów za pomocą wazonu staje się dla Łony punktem wyjścia do tematu ludzkich przyzwyczajeń i dziwactw, z którymi nie należy walczyć, lecz po prostu zaakceptować. W końcu, jednym z moich faworytów jest bardzo nietypowy love song „Doklej Plakat”, w którym opis romantycznej gry spojrzeń między plakatowymi wersjami Witolda Gombrowicza i Azealii Banks zdaje się służyć za komentarz rapera o relacjach między kulturą niską i wysoką. Jeśli to, o czym tutaj piszę wydaję się dla Was co najmniej abstrakcyjne, to zachęcam do przesłuchania całej płyty. Uwierzcie, że to wszystko ma sens, a każde słowo klei się ze sobą tworząc znaczenie i TREŚĆ, której tak często w polskim rapie brakuje.

Oczywiście, zachwyty nad bystrymi metaforami i zmysłem obserwatorskim Łony są jak najbardziej naturalne. Jednakże, nie można zapominać Webberze, który mimo że trochę w cieniu rapera, to z pewnością nie jest mniej od niego ważny. Nie spodziewajcie się na "Nawiasem Mówiąc" rewolucji, gdyż producent kontynuuje tu brzmienie, które zaczął już na "Cztery i pół". Mamy tu zatem zgrabne połączenie klasycznej, inspirowanej twórczością Q-Tipa i J Dilli produkcji z masą elektronicznych wstawek i smaczków, które sprawiają, że te z pozoru minimalistyczne, oszczędne aranżacje stają się nieoczywiste i w gruncie rzeczy bardziej złożone niż mogłoby się wydawać. W rezultacie obok bujającego „Gdzie Tak Pięknie” i stukoczącego „Co Tak Wyje?” znajdziemy dynamiczne „Woodstock ‘89” oraz „Fśśt”, a także miękkie i przestrzenne „Doklej Plakat”.

Biorąc pod uwagę te wszystkie czynniki wychodzi na to, że "Nawiasem Mówiąc" to płyta niemal bezbłędna. Niemal, bo jednak jest tu kilka numerów, które wydają się odstawiać od reszty, czy to pod względem brzmienia, czy trochę gorzej napisanego tekstu („Znowu Nic”, „Sprawy Wewnętrzne”). Nie jestem pewien, czy album ten przebił rewelacyjne "Cztery i pół", ale czy jest to tak naprawdę istotne? Najważniejsze, że Łona i Webber dodali do swojej dyskografii kolejną piekielnie mocną pozycję, a takie utwory jak „Gdzie Tak Pięknie?”, „Błąd” oraz „Doklej Plakat” to bez wątpienia jedne z najlepszych kompozycji w twórczości duetu. 5/6.

Autor prowadzi bloga http://pogadajmyomuzyce.blogspot.com/

reklama
elko
wiedzialem, ze bedziecie sie spuszczac nad ta plyta
ohsomysterious
jak dobra, to czemu mają się nie spuszczać? ostatnio sam chłam wychodzi, więc nowy krążek Łony i Webbera mocno odstaje.
S
Płyta kozak, wszystkie "spusty" jak najbardziej zasadne.
Kl@un Szyderca
Elko, jeżeli nie lubisz to po co tu zaglądasz? Idź się spuszczaj nad Gangiem Albanii albo innym Kłebonafajdem. Płyta dobra, jednak "Cztery i pół" na pewno nie przebiła. Tamten album jest bardziej równy, w znaczeniu że więcej jest świetnych utworów (poza strasznie irytującym "Dziesięć" reszta jest super). Na "Nawiasem mówiąc" jak dla mnie nie wszystkie utwory trzymają taki sam poziom - część super a część jedynie poprawna.

Plain text

  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>