Łona "Nic Dziwnego" (Klasyk Na Weekend)

recenzja
dodano: 2012-09-21 16:00 przez: Mateusz Natali (komentarze: 8)
Na pytanie "największy klasyk od Łony" większość osób z pewnością odpowie "Koniec Żartów", pamiętając choćby kultową "Rozmowę". Dla mnie jednak najlepszym dokonaniem duetu Łona/Webber (wtedy jeszcze bez wymienionej w nazwie drugiej połówki) jest właśnie drugie w ich dorobku "Nic Dziwnego".

Ba, śmiem twierdzić, że to jeden z trzech najlepszych albumów, jakie wydał na świat polski rap a zarazem materiał, który ani trochę się nie zestarzał.

Jak bowiem mają zestarzeć się obserwacje, które nawet dotycząc rzeczy aktualnych w danym momencie ujęte są tak, że zachowują ponadczasowość? Jarząbkowi ufać nie wolno nawet, gdy od premiery "Misia" minęło kilkadziesiąt lat a niesamowita metafora Polski wchodzącej do Unii jako krzykliwego autobusu, w którym każdy chce jechać w inną stronę a narzekania pojawiają się bez względu na to, co się dzieje również powoduje dziś uśmiech na ustach i świadomość, że nic w tym względzie się nie zmieniło. Abstrakcyjne zapowiedzi tego, że Ojciec Rydzyk uratuje polski hip-hop od niszczącej go europeizacji nadal rozkładają na łopatki a choć Gabriel Janowski w rodzimej polityce nie jest już na świeczniku to wersy z "Nic Dziwnego" zastosować można i do innych gwiazdek tejże sceny.

Opowieść o wycieczce na niedoszły melanż w klapkach "choć stopy krwawiły" robi wrażenie tym mocniejsze, gdy zdążyliśmy usłyszeć od Sage'a, że to historia autentyczna a "szlachetny czort" nasunął mi się na myśl błyskawicznie, gdy niedawno usłyszałem o kierowcy z przejazdu technicznego, który otworzył jednak drzwi na przystanku. "Rozmowy Z Cutem" to do dziś jeden z lepszych konceptów na track w rodzimym rapie a "Artysto Drogi" to instruktaż tym śmieszniejszy im bardziej absurdalne stają się z upływem czasu zabiegi promocyjne niektórych raperów. Praktycznie każdy z numerów na tym krążku ma własną historię, jest kozakiem sam w sobie a słabe momenty naprawdę niemożliwe znaleźć. Może byłaby nim długość (niewiele ponad 40 minut), ale w końcu co szkodzi po odsłuchu włączyć tę płytę kolejny raz... i jeszcze kolejny?

Piekielna inteligencja, niesamowita obserwacyjna bystrość i cięty, uszczypliwy język Łony w połączeniu z soczystymi i walącymi po głowie bitami Webbera (łatwo przyswajalne dla każdego, bo pochodzące sprzed okresu, gdy szczeciński producent uciekł w muzyczne eksperymenty) - jeżeli zbierzemy to do kupy to nic dziwnego, że "Nic Dziwnego" śmieszy, buja, imponuje i inspiruje niezmiennie od 8 lat.






reklama
BumbasticSLG
Podbijam, Nic dziwnego > Koniec żartów Jakoś szybciej i lepiej wchodzi mi drugi album tego duetu, Łona do tego nie stracił zajawki a przy tym poprawił technikę. Idę rezać herbę i upalić jazz, pis yo.
kedzior
Haha rozmowy z cutem jaki oneshot. Bardzo dobry album
Zzajawkowicz
Widzę, że teraz stawiacie głównie na rodzimy Rap, nie wiem jak tym wyjdziecie.
wujokrzysio
Przyznaję, że album świetny, ale jak dla mnie to każdy kolejny Łony był lepszy od poprzedniego. Póki co moim numerem jeden jest "Cztery i pół".
ixow
Łona zawsze poziomie kazdy album wnosi cos nowego-niebanalne pomysly swietne bity i oryginalna nawijka
K@lafi0r
Potwierdzam, nie wiem czy najlepszy obiektywnie, ale na pewno mój ulubiony. Super przyjemny dla ucha, wchodzi gładziutko :) Jednak miejscami się zestarzał w warstwie tekstowej ze względu na odniesienia do rzeczywistości: protesty Radia Maryja przeciw wejściu do Unii - przy okazji, genialna parabola - czy skaczący po sejmie poseł Janowski - kto go jeszcze pamięta?
Krishna Parker
zajebista płyta, Łona zawsze na propsie. Nic Dziwnego też konkret. ps. dawajcie na klasyk Sadat X - Wild Cowboys ;]

Plain text

  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>