Too $hort "Still Blowin" - recenzja

recenzja
kategorie: Hip-Hop/Rap, Recenzje
dodano: 2010-05-11 20:00 przez: Daniel Wardziński (komentarze: 4)
Wszystkie feministki, rapowi puryści, grzeczni chłopcy i nienawistni hejterzy mogą już drżeć. Too $hort wrócił! O ile kiedyś odchodził... 6 kwietnia ukazał się nowy mixtape playera z Oakland. Powinienem raczej napisać niby-mixtape, bo "Still Blowin'" ma wszystkie cechy kolejnego longplaya, a jedynym powodem dla którego nazywam to mixtapem jest fakt, że określa go tak sam $hort, w międzyczasie mówiąc, że album jest w drodze.

Wszyscy, którzy zmęczyli się już południowym, zimnym brzmieniem na albumach Todda Showa mogą zacierać łapy. To prawdopodobnie najlepsza porcja muzyki tego weterana od dobrych paru lat.

Płytę wyprodukowali John G i... Lil Jon. I do tej pory nie mogę uwierzyć jak Ci ludzie w tak sprawny, efektowny i soczysty sposób przywrócili klimat Bay Area, którego tak nam brakowało np. na "Blow The Whistle". Nawet, kiedy pojawiają się południowe akcenty to brzmią znacznie lepiej, a główny bohater cały czas pozostaje na pierwszym planie. Wreszcie wygląda to jak płyta Too $horta - erotyczne historie, dużo dobrej zabawy, bujających bitów i tekstów, które powinny mieć ustawowy zakaz tłumaczenia na nasz ojczysty język.

Czym zaskoczył nas raper? Too $hort nie musi nas zaskakiwać. Ktoś oczekiwał, że zacznie robić conscious rap? Ten gość ćwierć dekady temu wybrał swoją drogę, którą idzie z imponującą konsekwencją i nawet przez chwilę nie męczy swoimi historiami. Wers "You know when love will happen to me?/ When I'll start buying hookers and rapping for free... NEVER!" dobrze definiuje jego postawę. Ja miałem kozacką bekę słuchając takiego "Fed Up", gdzie $hort w konwencji piosenki o złamanym sercu nawija o swojej "byaaatch", która przestała przynosić mu hajs czy "Player Card", gdzie opowiada o tym jak pimpy z całego Świata zakochiwały się i szalały dla lasek, a on jako urodzony gracz musiał zostać sobą. "Too $hort made me laugh, like a hypocrite I played it..." jak nawijał Lupe Fiasco.

To naprawdę świetna płyta, która tego lata na pewno jeszcze nie raz wróci do mojego odtwarzacza. Nawet południowe brzmienia pasują tutaj znacznie bardziej, a np. "Checking My Hoes" to ultrahicior, który w miły sposób kojarzy mi się z muzycznym klimatem "Speakerboxxx" Big Boia z Outkastu. "Player Card" ze swoim monumentalnym brzmieniem czy proste, ale efektowne "International Player" to coś czego potrzebowaliśmy przed tymi wakacjami. Praktycznie brak tu słabych momentów, a nawet hałaśliwe "I Want That" w jakiś nieopisany sposób buja karkiem. Dla mnie "Still Blowin'" to wielkie, pozytywne zaskoczenie zasługujące na piątkę z niewielkim minusem. Czemu to przeszło prawie bez echa? Schowajcie to dobrze przed swoimi dziewczynami i katujcie w opór. Warto.

 

reklama
PiotrZarzycki
d(-_-)b
ziomix
i tu wlasnie wychodzi czego slucha co najmniej z 80 procent sluchaczy rapu w Polsce: w njusie o odpowiedzi Peji na diss Pariasu multum komentarzy a juz w recenzji wyrombistej nowej produkcji Too Shorta komentarzy jak na lekarstwo... ale coz zrobic... ja w kazdym razie nadal bede sie jaral dobrymi produkcjami z USA na koniec mojego posta maly apel: Ludzie nie zamykajcie hermetycznie umyslow tylko na rap z pl! pzdr dla wszytkich czytelnikow popkillera i spinnera (R.I.P.) :-)
IT
Mniepowalił na łopatki tytułowy utwór. Po 25 latach zrobić taki banger, z niby banalnym tekstem o jaraniu i olaniu odwyku, no do tego po prostu trzeba mieć talent. Kolejny numer wart uwagi "Checkin' My Hoes" (tylko po co tam Birdman?)
tomi
ziomix mysle ze nie jest to kwestia takiego zamkniecia na pl, a po prostu ludzie ktorzy sluchaja rapu zza oceanu, nie wpisuja komentarzy typu peja krol i takie tam tylko sluchaja i jaraja sie! ja zdecydowanie naleze do tej otwartej grupy ;)) pzdr

Plain text

  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>