Nie da się ukryć, że rap z Brudnego Południa ma w Polsce dużo mniej słuchaczy niż klasyczny Nowy Jork. Przejawia się to też w tym, że słuchacze southu (zresztą fani Kalifornii tak samo) rzadko mają okazję uświadczyć koncert któregoś ze swoich idoli.
W ostatnich miesiącach sytuacja uległa jednak delikatnej poprawie - najpierw warszawski Fresh na zaproszenie Alkopoligamii odwiedził Devin The Dude, teraz Paul Wall przybył, by pomóc Kaczorowi promować świeżutką "Przyjaźń Dumę Godność".




































