Przedstawialiśmy wam już to, co nasz Artysta Tygodnia robił w ramach Organized Konfusion, recenzowaliśmy też jego najnowsze solo a o poprzednim sporo pisaliśmy przy okazji podsumowań dekady. Warto zatrzymać się jeszcze przy featuringach.Dlaczego? Bo nawet w ściśle pierwszoligowym otoczeniu Monch był w stanie pocisnąć tak, by zostać zapamiętanym i skupić wokół siebie uwagę. Tak jak na płycie Nate Dogga czy Black Milka (we wspólnym tracku z Seanem P i DJ-em Premierem).



































