Mac Miller R.I.P. - smutny symbol ciemnej strony showbiznesu (felieton)

Przedwczesna i tragiczna śmierć Mac Millera wstrząsnęła w ubiegłym tygodniu całym środowiskiem hip-hopowym, a do wielu z nas info to nadal nie może dotrzeć. Maca uwielbiali wszyscy a jego życie wydawało się wymarzone - kipiący pozytywną trueschoolową energią 17-latek, który z buta wparował do rapgry rapując o mrożonej pizzy, Nike'ach i wagarach, pełen beztroski i młodzieńczej energii, zyskujący respekt od nowych twarzy jak i od legend. Na papierze jego życie powinno być usłane różami - muzyczne spełnienie i sukces w dziedzinie, którą kochał; u boku jedna z najpiękniejszych popowych gwiazd świata a na koncie miliony (wg ostatnich informacji w momencie śmierci dokładnie 9 000 000$). A jednak coś poszło nie tak - a ogromny sukces zmienił uśmiechniętego od ucha do ucha Malcolma w nieszczęśliwą osobę walczącą z własnymi demonami, uzależnieniami i depresją. Walczącą z tragicznym skutkiem.

Dlaczego moim zdaniem to właśnie Mac Miller stanie się pewnego rodzaju pokoleniowym symbolem? Bowiem na własne oczy mogliśmy obserwować jak spełnianie kolejnych marzeń przynosi odwrotne skutki...

Pamiętacie, gdy Mac wchodził do gry z takimi numerami jak ten?

Mac Miller - Best Day Ever

Gdy wychodziło "K.I.D.S." większość z nas śmiało mogła się z nim utożsamić - niepozorny biały dzieciak z Pittsburgha, zajarany rapem i pełen pasji, z miejsca zyskujący uznanie legend swoimi umiejętnościami. Tak jak 10 lat wcześniej każdy chciał być Eminemem tak w 2010 oczyma wyobraźni widzieć mogliśmy się w miejscu Maca. Urzekał młodzieńczą beztroską, naturalnością i tym, jak łączył nowoczesną nośność z szacunkiem do korzeni i niezależnej sceny - o czym przekonywały szybkie kooperacje ze Statikiem Selektah, DJ-em Premierem, Termanologym czy Skyzoo.

Wszystko układało się jak we śnie i jak w wymarzonym scenariuszu każdego młodego rapera - jednak na papierze. Już "Watching Movies With The Sound Off" ukazywało zmianę i pierwsze rozczarowania zastanym światem. Zniknął uśmiech i lekkość, pojawiła się gorycz i mrok. "Specyfiki psychoaktywne pojawiają się tutaj już nie jako sposób na zabawę, a raczej jako uśmierzacz bólu, co każe mojemu rozsądkowi martwić się o dalszy rozwój sytuacji młodego MC" - pisaliśmy wówczas w recenzji. Sam Miller mówił potem, że wyeksploatowała go wówczas trasa oraz przygniotła presja, od której uciekał w dragi, uzależniając się od leanu, będąc pod wpływem przez cały okres pracy i przez cały ten czas nie wychodząc ze studia oraz... nie zmieniając ubrania. "Byłem nieszczęśliwy i byłem na leanie przez całą trasę Macadelic. Byłem tak porobiony, że było to złe. Moi przyjaciele nie mogli patrzeć na mnie tak samo, pogubiłem się" - mówił. Przytył kilkanaście kilogramów, zapuścił się a do wzięcia się za swoje zdrowie skłoniła go perspektywa programu w TV - nie chciał wyglądać tam na nieogarniętego gościa z brzuchem. Sam przyznał też, że pomogło mu to dodatkowo bardzo oczyścić umysł. Demony jednak wracały. Rok później na "Faces" nawijał "a drug habit like Philip Hoffman will probably put me in a coffin.”

Mac Miller - What Do You Do (feat. Sir Michael Rocks)

Dalsze lata to ciągły rollercoaster - przy premierze "GO:OD AM" w 2015 Mac mówił, że patrzy już na świat pozytywniej, opowiadał o drodze do trzeźwości i o ucieczce od poprzedniej depresyjnej płyty: "Dużo wtedy ćpałem, teraz już tak nie jest. To zjada twój mózg." Dodawał, że miał wówczas myśli samobójcze: "Taki był plan z 'Faces'. 'Grand Finale' miało być ostatnim utworem, który nagram na ziemi. Ale to uczucie już nigdy do mnie nie wróci". Stwierdzał też, że przeraziło go wówczas to jak zmieniło się jego życie, ale jest już OK. W 2016 podjął temat nałogu w mocnym osobistym dokumencie dla "Fadera", wypowiadając słowa, po których przechodzą dziś ciarki: "Wolę być lamerskim białym raperem niż przećpanym przegrańcem, który nie może nawet wyjść z domu. Przedawkowanie nie jest spoko. To nic legendarnego. Nie przechodzisz do historii dlatego, że przedawkowałeś. Po prostu umierasz."

Mac Miller - Stopped Making Excuses (Documentary)

Wymarzony sukces, ogólnoświatowy sukces, miliony fanów i miliony dolców to nie tylko jasne strony - coraz częściej przekonujemy się, że więcej jest ciemnych, a sukces i szczęście to często pojęcia przeciwstawne. Ogromna presja i ogromna niestałość. Pełne sale i puste hotelowe pokoje. Pędząca kariera i brak czasu dla siebie i dla swoich znajomych. Brak jakiejkolwiek prywatności i związek wystawiony na oczy całego świata, gdy o swoim rozstaniu czytasz w nagłówkach plotkarskich serwisów. Najpierw wypływasz na Ocean przy pełnych żaglach, by niedługo czuć się jak łódka targana przez sztorm - a czasu na odpoczynek nie ma, bo w kolejce czekają tysiące kolejnych chętnych zająć twoje miejsce, gdybyś na chwilę się wykoleił. Trzeba mieć naprawdę twardy kręgosłup i zimną krew, by nie dać się złamać - a ciężko o to, gdy wypływasz na szerokie wody jeszcze przed 18-tką a od twojej twórczości bije naturalność i  wrażliwość.

Kariera Mac Millera to ogromny talent, ogromna artystyczna wrażliwość i ciągły muzyczny rozwój. Rozwój wiążący się też jednak z tym, że jego początkowa debiutancka radość i zajawa ustąpiły miejsca walce z depresją, substancjami psychoaktywnymi czy problemami prywatnymi. Przechodziło przez to wiele gwiazd, wielu udało się pokonać turbulencje i wyjść na prostą, jednak wiele albo przepadło w czeluściach showbiznesu, albo skończyło swoją drogą tragicznie. Po terapeutycznym i dającym światełko nadziei "Swimming" wydawało się, że Mac również stopniowo układa swoje życie na nowo - odgrywany hejnał został jednak przedwcześnie przerwany. R.I.P.

PS. Poniżej przejmujące wykonanie "Hurt Feelings", które Mac opublikował na dobę przed śmiercią. W numerze z początkowej części "Swimming" słyszymy przejmujące dziś wersy "My eyes is gettin' bigger, so the world is gettin' smaller/ I've been gettin' richer but that only made me crazy"

PS2. Jeśli Ty lub ktoś z Twoich znajomych zmaga się z depresją albo poważnym uzależnieniem pamiętaj, by nie lekceważyć tematu i nie traktować go powierzchownie, lecz poszukać pomocy i wsparcia.

Sprawdź też:

Bedoes apeluje po śmierci Mac Millera: “Obudźcie się!”

Quebonafide o Mac Millerze: "Czuję jakby zmarła cząstka mnie"

Mac Miller - Metamorfoza cz.1: Początki i przyczyny sukcesu

Mac Miller - Metamorfoza cz.2: Dalsza kariera i rozwój artystyczny

Mac Miller - Hurt Feelings (Live at The Hotel Café)

Tagi: 

f_koko
I kto to pisze. Typy co promują degeneratów typu gang Albanii
Pablito9403
Mateusz, szanuję bardzo. Świetny tekst. Szkoda Mac'a.
Kos
Wróciłem po raz kolejny do tego emocjonalnego tekstu - bardzo do mnie trafił. Panie Mateuszu, gratuluję umiejętności pisania na tak trudne tematy bez popadania w banały i taniego moralizatorstwa. I oczywiście dużej wiedzy i obycia w hiphopowych realiach, to też dodaje zawsze jakości w takich tekstach.
Mateusz Natali

Dzięki za komentarz, cieszę się, że takie głębsze emocjonalne treści też do kogoś trafiają w natłoku śmieciowych wieści i erze memów i clickbaitów, pozdrawiam!

Plain text

  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>