Do Or Die "Picture This" (Klasyk Na Weekend)

recenzja
dodano: 2013-05-31 16:00 przez: Mateusz Natali (komentarze: 4)

To, że scena z Chicago regularnie dostarcza ciekawe postacie na hip-hopową mapę wiemy nie od dziś, tak jak to, że są to raperzy z całkowicie różnych rejonów sceny. Kanye West, Twista, Common, Lupe Fiasco, Soulja Boy, Da Brat, Boo & Gotti czy freestyle'owiec Juice. Czy patrząc na nowe twarze, które wypłynęły w ostatnich miesiącach - Rockie Fresh, Chance The Rapper i Chief Keef.

Biorąc pod uwagę ciężką sytuację społeczną nie dziwi, że i uliczny hardkorowy rap trzyma się tam mocno, a postacie takie jak wspomniany Keef regularnie goszczą w mediach, także tych nie zajmujących się muzyką. Warto więc przybliżyć jeden z najmocniejszych strzałów z chicagowskiej ulicy, który zarówno brzmieniowo, jak rapowo stoi nieporównywalnie wyżej od kontrowersyjnego 17-latka. Do Or Die to kolektyw, który wciąż jest aktywny, wypuścił około 10 albumów, ale ani razu nie udało mu się zbliżyć do kultowego debiutu z 1996 roku...

"Picture This" to porcja świetnego, wysmakowanego muzycznie midwestowego grania. Nasączona kalifornijskimi wpływami, soczystymi piszczałami, jak i leniwie płynącymi pianinkami. Czasem lekko i chilloutowo, czasem bardziej mrocznie, w stylistyce podobnej do np. "Murder Was The Case" Snoopa, jednak niezmiennie klimatycznie i z vibe'em. Nie może to jednak dziwić, biorąc pod uwagę fakt, że za produkcję odpowiadają The Legendary Traxster i Mike Dean. G-funkowe inspiracje i ciężkie, ale rozbujane basy przeplatają się z gęsto cykającą, charakterystyczną bardziej dla southowej sceny perkusją (w końcu wydawcą jest houstońskie Rap-A-Lot) a wśród tego wszystkiego idealnie odnajdują się gospodarze. Na głębsze filozoficzne refleksje nie ma co liczyć - to porcja gangstersko-hustlerskiej przewózki prosto z ulic Wietrznego Miasta. Strzelaniny, braggi, hajs, kobiety - pakiet dobrze znany, jednak tradycyjnie najważniejsze jest w tej kwestii słowo "jak".

A Belo Zero, AK-47 i N.A.R.D. czują się tu jak ryby w wodzie. Twarda, ale melodyjna, pełna przyspieszeń i zabawy flow nawijka, wsparta gościnnymi udziałami młodego Twisty (jeszcze jako Tung Twista) oraz wokalisty Johnny'ego P świetnie zgrywa się z bitami i daje 50 minut ostrej jazdy. Numery mocniejsze typu "Shut 'Em Down" czy "Kill Or Be Killed" a obok tego leniwe letniaki jak klasyczny singiel "Po Pimp" (hit, który zbudował hype na album i dał kontrakt w Rap-A-Lot) czy "Paperchase". W skrócie - świetny album na lato i jedna z najbardziej klasycznych pozycji jeśli chodzi o uliczną stronę Midwestu. Jeżeli jaracie się tym, jak w latach 90-tych brzmiała Kalifornia, Southside czy właśnie Midwest to na stówę i ten krążek przypadnie Wam do gustu.

Do Or Die "Po Pimp"

Do Or Die Ft Twista - Paperchase

reklama
Baggus
W chuj niedoceniona grupa, która ma tracki co wypierdalają z butów.
joey starr
Cholera ale dawno ich nie słuchałem. Dobry wybór!
kurtis
Ten album to masakra, top midwestu
bacca
Do tej pory nie znałem tej grupy. Po przesłuchaniu płyty jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Kalifornijskie brzmienie prosto z...Chicago, do tego świetne brzmienie. Rewelacja!

Plain text

  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>