Dziennik 2010 - prolog

kategorie: Felietony, Hip-Hop/Rap, News
dodano: 2010-04-27 12:00 przez: admin (komentarze: 6)
Jest mroźny zimowy wieczór, a ja siedzę w fotelu i czytam z zapartym tchem "Dziennik 1954" Leopolda Tyrmanda. 34-letni pisarz egzystował w ekstremalnie trudnych, by nie powiedzieć beznadziejnych warunkach. Mając przeciwko sobie zastępy konformistów, służbę bezpieczeństwa oraz cenzurę, pisał swój dziennik w tajemnicy, bez nadziei na to, że efekt końcowy jego starań ujrzy kiedykolwiek światło dzienne.

Rozmijając się ze sławą i zaszczytami, wiódł bikiniarskie życie w warszawskiej bohemie. Pisał, dyskutował ze Zbigniewem Herbertem i Stefanem Kisielewskim, spotykał się z kobietami i trochę melanżował (mimo problemów z chorą wątrobą). Z dnia na dzień powstawało jedno z najważniejszych dzieł jego życia.
Od tamtej pory wiele się w naszym kraju zmieniło, mimo to potrafię zrozumieć, co czuł Leopold Tyrmand 56 lat temu. Ogólnopolskie media ignorują branżę, w której działam, telewizje nie chcą grać teledysków, redaktorzy muzyczni w większości stacji radiowych nie wrzucają rapu na playlisty bo przekleństwa w tekstach nawet po ocenzurowaniu brzmią nazbyt wulgarnie. Płyty ukazują się w Internecie jeszcze przed premierą, nakłady są śmiesznie niskie. Presja ze strony niewyżartych organów państwa stale rośnie. Ubrani w tekstylia rodzimych firm hip-hopowych tajniacy śmigają ulicami polskich miast. Czekam na lepsze dni i rozglądam się za jakąś fuchą. Nawet chałtury dawno przestały robić na mnie jakiekolwiek wrażenie.

Każdy z nas ma swoje bardziej lub mniej ambitne plany, zupełnie jak w filmie "Down By Law" Jima Jarmuscha. John Lurie, Tom Waits i Roberto Benigni w brawurowych rolach przestępców-nieudaczników pokazują, jak łatwo wdepnąć w gówno, jeśli ktoś nie potrafi zerwać ze słabością do głupoty. Ja osobiście takiej skutkowo-przyczynowej zależności wolałbym uniknąć. Wierzę, że Opatrzność zaopiekuje się mną i uchroni od złego. Dochodzi północ. Leopold Tyrmand pisząc "Dziennik 1954" był ode mnie o sześć lat starszy. Światła w mieszkaniu gasną. Zamykam oczy i zaczynam śnić. Czekam na cud i niczego nie żałuję.

Proceente/Zjawin "Dziennik 2010" - premiera kwiecień 2010

reklama
Mody
hmm, Procent w ekipie popkillera? :)
Glx
Proceeeennnt!!!!!!
joljol
zajebista jest ta książka Tyrmanda, tak samo zreszta jak przeslanie Procenta, pozdro
esson
proceente nie ustaje w zbożnym dziele edukacji kulturowej środowiska. trochę ta wstawka o "down by law" na doczepkę, ale szacun masz i tak.
Ja
Siema Proceente, jak żyjesz? prospsy zawsze za zajebiste teksty, dystans, ironie, czarny humor itd :D\ Też lubię filmy jarmuscha> A i jeszcze jedno - 2010prolog - Ocb?????? Tylko takie przypomnienie że nagrałeś dobry album w tym roku, rozumiem?
kapsel
o coś ambitnego, ogarne sobie w wolnej chwili. dzięki więcej takich tekstów

Plain text

  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>