Zachwalałem kota w recenzji, bo sobie zasłużył. Ma jaja, żeby zrobić coś tak brudnego, że specjaliści od dźwięku pukają się w czoło, a fani rapu z lat 90. (najlepiej będący jednocześnie fanami Stones Throw) ślinią się już przy samym promomixie. Warszawiak Elhuana, nawiązał kontakty z dość nieznanymi, ale interesującymi raperami zza Oceanu, zrobił bity w Polsce raczej rzadko spotykane i w efekcie powstał album "Snow", który mogę polecić każdemu, kto takie klimaty ceni i lubi, a przecież takich osób w Polsce nigdy nie brakowało.
Fajnie, że takie rzeczy powstają również w Polsce.Na produkcję warto zwrócić uwagę tym bardziej teraz, kiedy światło dzienne ujrzała limitowana edycja na dwóch kompaktach.
Na pierwszym znajdziecie album dostępny za friko w necie, na drugim paczkę instrumentali. Również takich, które na albumie się nie znalazły.