AP

AP

kategorie: Audio, Hip-Hop/Rap, Ot tak
dodano: 2012-07-08 19:00 przez: Daniel Wardziński (komentarze: 1)
Przeważnie, kiedy staramy się przygotować jakąś muzykę adekwatną do temperatury za oknem sięgamy głęboko w przeszłość, żeby odnaleźć klasyki z czasów, kiedy g-funk rządził Zachodnim Wybrzeżem. Dziś trochę inaczej, choć wcale nie mniej kalifornijsko. Sly Boogy to jeden z artystów, którzy nie mieli tyle farta, żeby zostać gwiazdami światowego formatu, a kiedy zainteresujemy się jego karierą, aż dziw bierze, że z wszystkich jego kontraktów (m.in. z King Techiem i Swayem) nie powstał żaden multiplatynowy album.

Sly Boogy potrafi nawijać jak szef, nie wiem czy nie jeszcze lepiej dobierać bity, a do tego ma fantastyczny, bardzo silny i efektowny głos. A dziś cofniemy się nie do wczesnych etapów jego kariery, ale o 4 lata do roku 2008, kiedy ukazała się (zupełnie za friko!) epka "Beauty Of Death".