Pijani Powietrzem "Zawieszeni w Czasie i Przestrzeni" (Przegapifszy #35)

Nudnym jest po raz kolejny przytaczanie wkładu w polski rap Kalibra 44, Paktofoniki itd., ale tym razem trzeba będzie o tym delikatnie wspomnieć.

Może nie konkretnie o tych dwóch ważnych grupach, ale o niektórych postaciach je tworzących, ich dziele i ich... pochodzeniu.

Rapowe południe Polski zawsze podążało swoją drogą, czego doskonałym przykładem są dwa zespoły wymienione przeze mnie na samym wstępie. Dodajmy do tego kilka innych postaci jak np. Gano i Jajonasza czy zespołów z częstochowskim Ego na czele. Właśnie ten zespół jest jednym z kluczy arcyciekawego projektu Pijani Powietrzem, stworzonego w głównej mierze przez Fokusa i Śliwkę z pomocą kilku przyjaciół.

"Zawieszeni w Czasie i Przestrzeni" są jedną z najwspanialszych polskich alternatyw na hip-hopowej scenie. W głównej mierze dzięki tekstom. O czym rapują Śliwka i Fokus? O wszystkim i o niczym. Taki paradoks. Teksty nie są pozbawione sensu, ale całego ich uroku i pełnego zrozumienia wszystkich metafor trzeba długo szukać. Mylące na pierwszy rzut oka mogą się okazać także tytuły i tematyka danego utworu. Dla przykładu niech będzie to "Latający Holender" - kawałek o tworzeniu... kawałka. Pełen zaskakujących odniesień i przenośni. Idealnie pasują tutaj także umiejętności obydwu panów, zwłaszcza Fokusa, który w tamtych czasach był prawdopodobnie najlepszym polskim raperem.

Muzyka, za którą odpowiadają DJ Haem, Fokus, Rahim i Młody, to największa psychodelia w polskim hip-hopie. Zaryzykuję stwierdzenie, że jej narkotyczny poziom jest równy... a miejscami nawet większy, niż na debiucie Kalibra 44. Połączenie samplingu z elektroniką i orientalnymi dźwiękami (pojawia się tutaj jeden z moich ulubionych instrumentów - sitar) dało coś niepowtarzalnego. Coś, czego u nas wcześniej nie było i nie wiadomo kiedy znowu się pojawi, przynajmniej na takim samym poziomie. Te wszystkie posklejane dźwięki i maksymalnie połamane bębny (circa Timbaland... rok później na "Deliverance") na pierwszy raz wydają się dziwne i kompletnie nieprzystępne. Jest to jeden z tych albumów, które na jeden raz są za trudne. Istnieje także "niebezpieczeństwo", że słuchacz już tu nie wróci. Błąd, bo to emocjonująca wycieczka w najprawdziwszy miszmasz i kolaż dźwięków.

Pijani Powietrzem nie nagrali najlepszej polskiej płyty. Ba, nie nagrali nawet najlepszej na Śląsku. Nagrali płytę najoryginalniejszą, łączącą kilka gatunków, o których syntezie nawet by się wcześniej nie pomyślało. Wysuwając takie tezy, rodzi się twierdzenie, że chyba nawet nie mieli takiego zamiaru. Robili to, co czuli w tamtym czasie, wyszło im to znakomicie, niektórzy "zaliczyli" nawet życiowy poziom. To jest chyba w tym wszystkim najważniejsze. Prawdziwy polski klasyk, niesłusznie już zapomniany.




reklama
Anonim
Dziekowa zescie przypomnieli ten album, idealny dla mnie na dzisiejszy dzien, zara se odpale
LNTK
Warto też wspomnieć o zespole Ciągdalszy i ich płycie "Za-Gadka". Też są ze śląska, też w skład wchodzi DJ Haem, styl podobny do Ego i Pijanych, no i współpracowali z Fokusem i Śliwką.
Anonim
dzięki za przypomnienie, dawno nie ruszałem tego ciekawego materiału
Anonim
pijani b spoko ;)
Adam
Mam na kasecie ten album :)
Tej
A ja ten album ciskam codziennie... Po prostu geniusz.
Wojtek
Pamiętam jak 10 lat temu wyszła ta płyta to niektórzy w internecie pisali że po chuj im tą płytę opisują. Że to techno a nie rap haha. Ta płyta po prostu4wyprzedziła swoje czasy.

Plain text

  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>