Doych "Perkusja jest troszeczkę olewana w rapowych kawałkach" - wywiad


Zastanawialiście się kiedyś, jaki jest przepis na zaskarbienie sobie przychylności zarówno entuzjastów ciężkiego grania na żywych instrumentach, jak i miłośników rapu? Mój rozmówca znalazł go w przerabianiu na własną modłę kawałków najbardziej znanych raperów za pomocą żywiołowej perkusji. Przed Wami wywiad z Doychem, jednym z najgorętszych tegorocznych "debiutantów" naszego światka.

Witaj Przemku. Na początek najbardziej oklepana z regułek, jakie można wypowiedzieć na wstępie wywiadu: powiedz nam o sobie kilka słów, bo zapewne nie wszyscy nasi czytelnicy kojarzą Twoją osobę, pomimo stale rosnącego nią zainteresowania.


Siema. Nazywam się Przemek Niemiec, na chwilę obecną mieszkam w Rzeszowie, mam jeszcze 24 lata (w momencie ukazania się wywiadu już 25 - przyp. red.) i gram na perkusji.

Z tego, co wiem, Twoja rodzinna miejscowość, czyli Trzebownisko, liczy nieco ponad 3 tys. mieszkańców. Swoje pierwsze kroki w muzyce stawiałeś w ognisku artystycznym czy może jesteś samoukiem?

Tak, urodziłem się i mieszkam w Trzebownisku. Nigdy nie chodziłem na ogniska muzyczne i nie grałem w żadnym zespole szkolnym. Raz chciałem, ale nie przypadło mi do gustu granie spod znaku "Lady Pank i Ich Troje", więc założyłem z kumplami zespół w garażu i tłukliśmy Metallikę. Wtedy moim największym sukcesem było zagranie całego "...And Justice for All".

Przyznasz chyba, że droga od Metalliki do rapu jest dość daleka. Słuchałeś w wieku młodzieńczym muzyki, którą najłatwiej sklasyfikować jako "różna", czy może później przyszła zajawka na rap, bo mniemam, że taką z pewnością posiadasz.

Wiesz, zawsze mnie to denerwowało, bo jak tłukłem Metallikę i później wracałem do domu, to często słuchałem "Konfrontacji" albo "Chwil ulotnych", a kumple z kapeli krzywo na to patrzyli. Nigdy nie siedziałem w jednym gatunku muzycznym, podobało mi się to, co jest po prostu dobre i zrobione z sercem, a klapki na oczach, jeśli chodzi o style muzyczne i szufladkowanie nie są dla mnie.

Fajnie, że masz takie podejście - nie ma nic gorszego niż zamknięte głowy. Przenieśmy się jednak trochę w przód - jak trafiłeś do zespołu Rotten Bark? Swoją drogą - sprawa Twojego pobytu w tej ekipie też jest ciekawa, jak bowiem powiedziały mi źródła internetowe, byłeś tam zaledwie niecały rok.

Rotten Bark było dla mnie poszukiwaniem - chciałem po prostu dołączyć do jakiegoś zespołu, gdzie dużo jest już zrobione i faktycznie - przyszedłem na gotowe. Był materiał na płytę, a musiałem się nauczyć numerów (nauczyłem się osiemnastu). W międzyczasie było Must Be The Music, które wspominam dobrze tylko ze strony "alkoholowej". Według mnie udział w takich programach daleko nie prowadzi. Później graliśmy z chłopakami na Top Trendy "King Of The Disco", ale już dużo wcześniej moi bliscy znajomi wiedzieli co się święci i że granie takiej muzyki mnie totalnie nie jara. W czerwcu nasze drogi się rozeszły, a ja zacząłem pracować nad własnymi projektami, które miałem w głowie od dłuższego czasu, a nie było czasu na ich realizację. A chłopaków pozdrawiam i życzę im powodzenia.

Trochę uprzedziłeś moje kolejne pytanie, ale i tak chce poznać Twoja opinie - nie masz poczucia, że odejście z RB było dla Ciebie niejako krokiem wstecz? To przecież tam objawiłeś się jako instrumentalista - nie bójmy się użyć tego słowa - ogromnej ilości ludzi za sprawą Top Trendy oraz Must Be The Music, a do tego miałeś szansę na "legal", jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi poza środowiskiem rapowym.

Nie uważam odejścia z Rotten Bark za krok wstecz, a wręcz przeciwnie - za duży krok naprzód. Zapytaj Ostrego i Kazika Staszewskiego, czemu nie grają na Top Trendy. Dla mnie ich postawa jest godna podziwu.

Chętnie kiedyś o to spytam, chociaż odpowiedź już znam. Jesteś w stanie szerzej uzasadnić, czemu skierowałeś się w stronę rapu, poza oczywiście argumentem "muzyki młodzieńczej"? Twierdzenie, "nikt tego jeszcze w Polsce nie robił", nie wyczerpuje według mnie tematu.

Nagrałem parę numerów rapowych, bo uważam, że perkusja jest w nich troszeczkę olewana, a że się na tym trochę znam, to chciałem zapełnić lukę. Była to również okazja do wypromowania samego siebie, a dzięki niej już pracuję nad numerami autorskimi, co mnie zresztą bardzo cieszy.

Chyba jesteś dzisiaj wróżbitą, bo nagminnie uprzedzasz moje pytania <śmiech> Miałem spytać o kwestię perkusji w rapowych kawałkach - jak ją oceniasz i z czego wynika, że tak źle?

Nie wiem co Ci odpowiedzieć. Żywe bębny to nie sample i tak to pozostawmy.

Nie wiem, czy mogę to powiedzieć, ale widziałem, że zaczynasz przygodę z Fruity Loopsem. Stawiasz sobie jakieś cele w działalności na hiphopowym poletku? Dajmy na to: najpierw remixy, później wspólne kawałki z ulubionymi artystami, a na koniec coś, co wstrząśnie sceną?

FL jest mi potrzebny tylko po to, by na szybkości ułożyć podstawowy bit i zobaczyć, jak to będzie chodzić, bo na chwile obecną nie mam studia pod ręką, a że jest niedziela, to próbowałem to zrobić. Olałem sprawę - pojadę do studia w tym tygodniu i zrobię to, jak należy. Jestem w trakcie robienia własnych numerów, nagrałem tydzień temu sześć kawałków dla Tkaczyka - warszawskiego producenta, gdzie moje bębny będą już bez sampli. Autorską kompozycję robię teraz także ze "znajomym" z Poznania. Mam parę pomysłów na moje produkcje, ale nie ukrywam, że będę szedł w stronę stworzenia własnego zespołu w nieszablonowym układzie.

Mam rozumieć, że poważnie myślisz nad stworzeniem własnego livebandu?

Tak, ale chwilowo mam parę rzeczy na głowie, którymi zobowiązałem się zająć. Myślę, że od stycznia będę ciężko pracował nad zespołem - mam parę pomysłów.

Cieszę się, bo nie ukrywam, że kibicuje wszystkim bez wyjątku livebandom, jakie powstają w naszym kraju. Wiem, że to może dość niewygodne pytanie, ale z którym polskim artystą najbardziej chciałbyś popracować w studio? Odnoszę wrażenie, że najbliżej Ci do Mesa, gdyż to właśnie on najbardziej eksperymentuje, ale także i wspiera młodych artystów, którzy podchodzą do rapu w sposób nietypowy, jak chociażby "żywoinstrumentalne" The Pryzmats.

Mes jest bardzo spoko typem i nie mam nic przeciwko temu, by z nim współpracować. Nie mam chyba artysty, z którym bardzo chciałbym coś nagrać - bardziej zważam na to, czy projekt z daną osobą będzie ciekawy, czy też nie. Jednak żeby nie ujmować Typowi - maksymalnie zajarałem się jego numerami, których wcześniej nie znałem. Tak na dobra sprawę nie znałem ani jednego numeru.

Po tym poznaje się dobrego artystę - urzeka w pierwszej chwili, przynajmniej moim zdaniem. Wracając do tematu - wiem, że nie lubisz szufladkowania, ale jak określiłbyś swoją muzykę - to energetyczny rap, punkhop, a może muzyka z duszy Doycha?

Nigdy bym sam tego nie określił, bo nie wiem jak. Ogólnie chyba widać, że mój styl grania jest ostry, z pazurem i wszystko, czego się nie dotknę - nabiera ciężaru, więc nazwij to, jak chcesz, plus dołóż pierwiastek "core" bądź "punk". Lubię pierdolniecie, więc łatwo się domyślić, jakie bębny układam.

Fakt, nie sposób tego pazura nie zauważyć... Umówmy się tak, że ja jeszcze pomyślę, jak to nazwać i powiem Ci innym razem, co? <śmiech> Jesteś w stanie na szybko wymienić trzy najważniejsze plusy, jakie wypłynęły z publikacji Twoich remixów dla samego Ciebie? Jeśli jest ich więcej, to wal śmiało.

Łatwość w nawiązywaniu kontaktów i współpracy, "fame" w Rzeszowie i wódka za darmo przy barze, chociaż to drugie mnie pierdoli. A tak serio najważniejszym plusem jest współpraca z Mesem i Sobotą.

Masz dobre podejście w kwestii "fame'u", propsy. Wiadomo - jeśli się pojawi to dobrze, ale nie warto się nigdy podpalać. Wracając do pojęcia "liveband" - słyszałeś polskie zespoły, które wpisują się w tej nurt? Jak je oceniasz?

Chodzi Ci o zespoły, które robią rap?

Tak.

Oczywiście zespół Mesa jest najlepszy! <śmiech> Stasiak, dwóch Niemców, DJ i klawisz - więcej nie trzeba. A tak poważnie to znam tylko jeden, czyli skład Funky Flow, który gra razem ze Skubim, rzeszowskim raperem. Grają w chuj dobrze i mają flow max, więcej nie znam.

O, to mamy coś ze sobą wspólnego - też lubię Skubiego i Funky Flow. To, co widzimy na "klipach" do Twoich remixów to Twój dom czy też może odległe studio?

To jest studio chłopaków z Rotten Bark, lecz obecnie nagrywam w Krasnym pod Rzeszowem w Sound Brillance Studio. Szale przeważyła cena i odległość.

Możesz nam zdradzić, na jakiej zasadzie działa Twoja współpraca z Tomaszem Gulakiem? Rozumiem, że jest to Twój manager (impresario?), ale czym tak naprawdę się "przy Tobie" zajmuje?

Tomek ogarnia to, czego ja nie umiem i nie lubię, dzwoni, załatwia, ustala terminy, konsultuję się również z nim co do moich przyszłych kroków. Na razie efekty naszej współpracy są ciekawe.

Zgadzam się - nawet bardzo ciekawe, co pokazują niemałe rzesze fanów na fb. Z racji imienia i nazwiska powinieneś być pierwszorzędnym fanem kolarstwa, zakładam jednak, że tak nakręcona osoba, jak Ty ma inne ulubione sporty - jaka dyscyplina Cię najbardziej fascynuje?

<śmiech> Jest polski kolarz, który nazywa się tak jak ja. A co do sportów - dawno nic nie uprawiałem. Od maja jeździłem dwa razy w tygodniu na Orlika pograć w piłkę, ale jest już za zimno. Zawsze było to na poziomie hobbystycznym - na perkusji się omacham i mi wystarczy. Pamiętam, że w gimnazjum byłem dobrym bramkarzem w piłkę ręczną i nożną, ale polscy sportowcy nie świecą dobrym przykładem zachęcającym do gry, chociaż Ignaczak jest zawsze pierwszy do picia wódki. BTW. Resovia Rzeszów!

Jako zdeklarowany fan Queens Of The Stone Age nie mogę nie zapytać, czy Twoje facebookowe "Go with the flow" pochodzi z ich mega energetycznego utworu?

Nie, bardziej z filmu Forrest Gump, chociaż może to nie był ten film? Nie pamiętam. Wiem, że to była jakaś głupia amerykańska komedia. "Go with the flow" to moim zdaniem uniwersalne hasło w tych czasach, określa sposób życia, takie nowoczesne "carpe diem".

Dobrnęliśmy do końca naszej rozmowy. Dzięki serdeczne Przemek! Chciałbyś coś jeszcze powiedzieć na koniec naszym czytelnikom?

Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia na koncertach, które wkrótce ogłoszę. SIŁA!


Tagi: 

Anonim
Doych dobra perka wiadomo! . propsy
naleśnikowy B.K.-wiorysta
Wielki szacunek dla gościa!
Anonim
Doych dobra perka wiadomo! . propsy [2]
ldn
dobre
kandydat  na szalenca
Doych dobra perka wiadomo! . propsy [3]
dee
perkusja to dla dobrego sluchacza kluczowa częsc bitu...
Anonim
Doych dobra perka wiadomo! . propsy [4] a media zrobią z niego polskiego Trevisa :]
Doych
zesrają sie a nie zrobią Travisa ;) dzieki i pozdro!! PO PO PO!
Anonim
"Metalliki" Wstyd panowie, wstyd. Żeby tak przekręcić nazwę legendarnego zespołu.
WZUCh
@TheMaxJa - zanim zaczniesz oskarżać, kolego, wiedz, że taka pisownia jest przyjęta w języku polskim - to swego rodzaju "spolszczenie" (z braku lepszego słowa), tutaj w dopełniaczu. Mianownik to "Metallica", dopełniacz - kogo? Czego? Nie napiszemy "Metallici", bo to mogłoby spowodować błędne odczytanie ("Metalicia"?). Stąd "c" zamienia się w "k". Pojął?
WZUCh
Inny przykład - nazwa "Matrix". Na pytanie np. "Gdzie jest Neo"? Nie odpowiesz "w Matrixie", tylko prawidłowo po polsku, "w Matriksie". Spotkałem się z obiema pisowniami tej nazwy w tym przypadku, ale to "w Matriksie" jest poprawne.
Anonim
Od razu widać, że WZUCh odrabiał zadania domowego z polskiego :D
Krzysztof Nowak
@WZUCh: otóż to, dzięki Tobie nie musiałem tego tłumaczyć. Dostajesz propsy od studenta filologii polskiej, piątka :D
sfientyjuzef
Sokół i Marysia Starosta - Kilka pytań - DOYCH RMX , w opisie na moim gg :D niech znajomki łykają :) Propsy DOYCH. Dawaj więcej,czekamy!

Plain text

  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>