Profile

Profile

dodano: 2017-02-16 17:00 przez: Marcin Natali (komentarze: 0)

Pamiętam jak dziś jak w sierpniu 2014 roku Al Jarreau wydał płytę dedykowaną zmarłemu w 2013 roku George'owi Duke'owi "My Old Friend. Celebrating George Duke" i jak popędziłem kupić ją tuż po polskiej premierze. George Duke - niezwykle innowacyjny i kreatywny wokalista, kompozytor, producent i multiinstrumentalista, łączący wiele gatunków, a skrótowo wrzucany do kategorii "jazz fusion", był jednym z moich ulubionych artystów i mam dobrych kilkanaście jego płyt CD w swojej kolekcji.

Al Jarreau poznałem natomiast kilka lat temu, kiedy praktycznie w ciemno (jedynie po usłyszeniu "Distracted") zakupiłem zestaw jego pięciu klasycznych płyt i zachwycił mnie niespotykanym wokalem, sposobnym przeplataniem jazzu, r&b i soulu, wyjątkowym sposobem śpiewania, jakiego nie słyszałem nigdy wcześniej, oraz kipiącą aż z utworów pozytwyną energią. Cztery dni temu, 12 lutego, obiegła świat informacja, że Al Jarreau, zdobywca 7 statuetek Grammy i piosenkarz aktywny na scenie od ponad 40 lat, a mający na koncie m.in. współpracę z Michalem Jacksonem w pamiętnym "We Are The World", odszedł z tego świata. Miał 76 lat.

Tagi:
dodano: 2017-01-17 20:00 przez: Tadeusz Turnau (komentarze: 2)

Dziś pierwsza rocznica śmierci bardzo cenionego, utytułowanego i niezwykle lubianego polskiego freestyle'owca, Piotra 'Ymcyka' Gawendy. Mistrz Wojny o Śląsk 2011, Bitwy o Kontrakt, a także dwukrotny finalista WBW zmarł tragicznie 17 stycznia 2016 roku w Radzionkowie.

Tagi:
kategorie: Hip-Hop/Rap, Klasyka, Profile
dodano: 2016-12-18 18:00 przez: Kontakt (komentarze: 2)

"The Blueprint" czy "Black Album" Jay'a-Z, "The Documentary" albo "Doctor's Advocate" The Game'a, lub "King" T.I.'a - każdy zainteresowany hip-hopem zza oceanu na pewno przynajmniej raz zetknął się z tymi tytułami. Jedne z jaśniejszych punktów w karierach raperów z wschodniego i zachodniego wybrzeża, a także z południa. Oprócz tego, że sprzedały się w kilkuset-tysięcznym nakładzie na całym świecie i w gronie słuchaczy rapu są uważane za klasyki, mają jeszcze jedną cechę wspólną - w ich produkcji maczał palce Just Blaze - producent, spod którego ręki na początku tysiąclecia wychodził hit za hitem. Nikt jak on nie potrafił tworzyć zarówno tak dobrych bitów samplowanych, jak i komponowanych. Nie będę ukrywał - jest on jednym z moich ulubionych beatmakerów, posiada chyba najfajniejszy nametag, dlatego dzisiaj chciałbym przybliżyć nieco jego sylwetkę.

Tagi:
dodano: 2016-12-08 21:15 przez: Maciej Wojszkun (komentarze: 0)

Gdy mówisz "rap z Australii", do głowy od razu przychodzą nazwy dwóch składów - Hilltop Hoods oraz Bliss n Eso. Pierwszy skład Czarodziejów już zaprezentowaliśmy - teraz czas przyjrzeć się dokładnie reprezentującym Sydney Bliss n Eso, panom najumiejętniej bodaj mieszającym amerykańskie wpływy oraz niepowtarzalny, australijski vibe -  w rezultacie tworząc pełen pasji, bujający, zawierający w sobie ogromny ładunek "hitowości" - jak i inspirujący, bliski tematycznie każdemu hiphopheadowi... cytując klasyka "czysty hip-hop, oczywisty hip-hop".   

Tagi:
dodano: 2016-12-03 16:00 przez: Piotr Sosienko (komentarze: 0)

Wracamy do Adelaide - i bierzemy pod lupę kolejną kultową australijską grupę, dobrych znajomych Hilltop Hoods, bohaterów pierwszej części naszego cyklu. Oto Funkoars, czyli trio Trials, Sesta i Hons.

dodano: 2016-11-25 19:00 przez: Maciej Wojszkun (komentarze: 1)

Z Sydney, gdzie poznaliśmy The Herd i ekipę Elefant Traks, przenosimy się do kulturalnej stolicy Australii - Melbourne. Zmieniamy też nieco klimaty - dzisiaj zaprezentujemy bowiem sztandarową australijską ekipę zajmującą się szeroko pojętym abstract hip-hopem. Surrealizm i psychedelia na zwariowanych, eklektycznych podkładach z drugiej jednak strony - "świadome", zaangażowane teksty. Powiecie, że niemożliwym jest połączyć te dwa światy? Curse ov Dialect udowadnia inaczej.

dodano: 2016-11-17 16:00 przez: Maciej Wojszkun (komentarze: 0)

Obok Hilltop Hoods, jednym z najbardziej szanowanych zespołów na australijskiej scenie jest mocarny kolektyw The Herd, rodem z Sydney. Wyobraźcie sobie zespół łączący polityczne zacięcie Public Enemy, bystre oko do społecznych obserwacji i melodyjność Looptroop Rockers - oraz bogate brzmienie oparte na żywych instrumentach... Oto The Herd w pigułce.

Tagi:
dodano: 2016-11-11 15:00 przez: Piotr Sosienko (komentarze: 1)

Kolejnym raperem, którego bierzemy pod lupę jest Drapht, pochodzący z "najbardziej osamotnionego miasta na świecie", Perth. Paul Reid - bo tak ma na imię raper, wywodzi się z rodziny muzyków - w szczególności ojciec, perkusista jazzowy, zaraził młodego Paula muzyką, o czym sam raper wielokrotnie nawija w swoich trackach (posłuchajcie choćby hitowego "Sing It (The Life of Riley)", w którym Paul opowiada o swym pierwszym kontakcie z hip-hopem...). Obdarzony charakterystycznym, wysokim głosem, elastycznym, melodyjnym flow, nieziemsko dobrym uchem do beatów (nierzadko korzystający z "żywego" instrumentarium) - Drapht jest obecnie jednym z najpopularniejszych raperów w Australii.

dodano: 2016-10-29 16:00 przez: Piotr Sosienko (komentarze: 2)

Mój brat śmigał kiedyś na deskorolce z kolegami, nie jeździłem, ale zawsze z nimi przesiadywałem na betonie. Później gdzieś na internecie brat wyczaił filmik "Hilltop Hoods - Nosebleed Section", gdzie do rapu Australijczyków jakiś koleś robił triki na bmx. Minęło ponad 9 lat, a zajawka australijskim rapem została, no i to, że przy każdej możliwej okazji chcę zarazić muzyką kangurów innych ludzi. Podobnie jak mnie, zaraził Arek C (pozdrawiam!). Na początku w luźnych rozmowach na lasfm, potem prowadząc ze znajomymi fanpage Hip-Hop Kolekcjoner na facebook'u, a teraz na Popkillerze. A naprawdę warto bliżej przyjrzeć się tej scenie. 

A co w niej jest najlepsze? Chyba to, że prawie od początku, aż do teraz jest to ciągłe eksperymentowanie z dźwiękami, nie usłyszymy tu prostych patentów na beat, a raczej wyszukanych połączeń, bardzo dużo żywych instrumentów, a nawet płyty nagrywane z całą orkiestrą symfoniczną. Niech muzyka broni się sama, więc jedziemy. Razem z Maciejem zaczynamy serię na temat rap sceny w Australii. Nie będziemy tego przeciągać w jakiś długi wstęp, bo to, co mamy wam do zaoferowania jest naprawdę ogromne.

kategorie: Hip-Hop/Rap, Klasyka, Profile
dodano: 2016-05-14 16:00 przez: Marcin Natali (komentarze: 0)

Niełatwy jest żywot producenta. Możesz mieć na koncie tuziny klasyków i dyskografię, o której 95% zajmujących się tym fachem może tylko pomarzyć, a i tak często przeciętny rapowy zjadacz chleba na dźwięk Twojej ksywki bez wahania sypnie wymownym „Kto?!”. Znakomitym przykładem takiego zjawiska jest pochodzący z Greensboro w Północnej Karolinie DJ Ski, znany też jako Ski Beatz. Sympatyczny, skromny muzyk nigdy nie pchał się na pierwszy plan, nie wbijał do klipów ubrany w odblaskowy, jaskrawy garniak, ani nie doprawiał produkowanych przez siebie tracków rozmaitymi wariacjami frazy „Ski on the beat!”.

Od samego początku dostarczał po prostu najlepsze podkłady dla pierwszej klasy nowojorskich MC’s, tworząc podwaliny studyjnego debiutu Jay-Z „Reasonable Doubt”, produkując cały album Camp Lo „Uptown Saturday Night”, a po piętnastu latach szokując świat innowacyjnym i ultra świeżym „Pilot Talk” z wlatującym do gry Curren$ym. Zanim jednak David Willis wkręcił się w ogóle w produkcję, samplery i odkopywanie zakurzonych płyt winylowych

dodano: 2016-02-17 20:30 przez: Marcin Natali (komentarze: 0)

Wiadomości o śmierci młodych, utalentowanych artystów zawsze są poważnym ciosem i każą ponownie zastanowić się nad priorytetami w życiu i codzienną pogonią za mniej istotnymi rzeczami… Rok 2016 przyniósł nam już smutne wieści o przedwczesnym odejściu Ymcyka, a mnie osobiście w ostatni czwartek mocno dotknął news o tragicznym wypadku motocyklowym Chrisa Morrisa – 25-letniego rapera i wokalisty z Brooklynu, wychowanego na Florydzie.

Swoje kondolencje złożył już też sam 9th Wonder, który wspierał i śledził karierę Chrisa od momentu, gdy ambitny, 22-letni wówczas MC podesłał mu swoje tracki i zachwycił zdobywcę Grammy przepełnionymi soulem refrenami, uderzającą szczerością bijącą z wersów i nieustannie motywującym przesłaniem, w myśl hasła "In Dreams We Trust".

Tagi:
kategorie: Audio, Funk, Klasyka, Profile, R&B, Soul
dodano: 2016-02-05 01:30 przez: Marcin Natali (komentarze: 1)

Rok 2016 coś nie oszczędza legend muzyki - dopiero co zmarł David Bowie, a dziś świat obiegła informacja o odejściu kolejnej legendy... Zmarł bowiem założyciel kultowego zespołu Earth, Wind & Fire i człowiek w ogromnej mierze odpowiedzialny za jego sukces - piosenkarz, muzyk, autor tekstów, producent, charyzmatyczny lider i wulkan pozytywnej energii - Maurice White.

wydarzenie
kategorie: Audio, Jazz, Klasyka, Pop, Profile, Rock, Soul
dodano: 2016-01-17 21:00 przez: Maciej Wojszkun (komentarze: 0)

Jest już niedziela - dokładnie tydzień mija od odejścia Davida Bowie... Dziewięć dni od premiery jego ostatniej, pożegnalnej płyty. Na zakończenie Tygodnia z Davidem będziecie mieli okazję przeczytać jej recenzję, autorstwa Rafała Samborskiego... Jednak zanim to nastąpi - myślę, że niezbędną rzeczą jest pewne wprowadzenie do obfitej dyskografii Człowieka z Gwiazd. Opowieść o nim samym, o jego wizji muzyki, sztuki. O wielu maskach jedynego w swoim rodzaju Kameleona muzyki. Postaram się więc, najlepiej jak umiem, poprowadzić Was, czytelnicy, przez bogatą, niezmiernie ciekawą  - i stanowiącą przeogromne źródło inspiracji - dyskografię - i przez to, karierę - Davida Bowie.

Zapraszam więc... Oto "Life and times of one David Robert Jones".

Tagi:
dodano: 2015-12-28 14:00 przez: Michał Zdrojewski (komentarze: 8)

East Coast... To tutaj w latach siedemdziesiątych zaczynali Sugarhill Gang, DJ Kool Herc, Afrikaa Bambataa, Kurtis Blow czy później RUN DMC, Public Enemy, Rakim i inni. To właśnie w tej części Stanów Zjednoczonych narodził się, obecnie kochany przez setki milionów ludzi, gatunek muzyczny o nazwie Hip-Hop. Zainspirowany świetnym artykułem autorstwa Pawła Miedzielca o jego dziesiątce najbardziej zmarnowanych talentów z Zachodniego Wybrzeża, postanowiłem zrobić swoją listę takiego typu raperów tylko, że z popularnego i królującego w hip-hopie przez wiele lat East Coastu. Obecnie zepchnięty na dalszy plan (za sprawą trapu z Atlanty i okolic, drillu z Chicago i charakterystycznym dźwiękom DJ Mustarda z Kalifornii) rap rodem ze wschodu coraz rzadziej trafia do masowego odbiorcy.

Mimo, że ostatnimi czasy zdecydowanie jego kondycja się polepszyła za sprawą m.in. A$AP Mob, Frencha Montany, Meek Milla czy Joeya Bada$$a to nadal nie są to czasy, gdy królowali NaS, członkowie Wu Tang Clanu, Jay Z przy wydaniu "Blueprint", G-Unit z 50 Centem na czele, Dipset z Cam'ronem, D-Block czy jeszcze trochę wcześniej, gdy obok Death Row Records to Bad Boy Diddy'ego, Notoriousa B.I.G. i Mase'a było największą stricte hip-hopową wytwórnią w grze. Na fali wymienionych wcześniej artystów próbowało na mainstreamową powierzchnię wielu młodych raperów, którzy często zdecydowanie przewyższali umiejętnościami swoich bardziej znanych "mecenasów sztuki". W rozwinięciu przedstawiam wam swoją osobistą dziesiątkę najbardziej zmarnowanych talentów ze Wschodniego Wybrzeża, którzy mieli wszystko by być na szczycie, lecz przez niezależne od siebie rzeczy lub z powodu własnej opieszałości, się tam nie znaleźli...

dodano: 2015-12-05 18:00 przez: Paweł Miedzielec (komentarze: 27)

Minęło kilkanaście lat od kiedy West Coast rap zszedł z piedestału jaki zajmował do drugiej połowy lat 90-tych. Wymykający się z rąk konflikt East/West zakończony morderstwami Tupaca Shakur'a oraz Biggie Smalls'a i gwałtowny upadek wytwórni Death Row Records sprawiły, że przemysł muzyczny zaczął się odwracać plecami od kalifornijskiego gangsta rapu, który popadł wraz ze swoimi reprezentantami w niełaskę na wiele lat. Tendencja ta utrzymywała się również przez większą część ubiegłej dekady, kiedy to większość raperów z zachodniego wybrzeża zmuszona była wydawać swoje nowe projekty własnym sumptem i praktycznie nikt z wyjątkiem Game'a nie liznął fejmu na mainstream'owym poziomie...

Strony