Ten Typ Mes, Pezet & Małolat, Pyskaty w Krakowie - relacja

kategorie: Hip-Hop/Rap, Relacje
dodano: 2011-05-07 15:00 przez: Tomek Wichrzycki (komentarze: 7)
Gdy zobaczyłem line-up tego koncertu, to długo nie mogłem wyjść z podziwu. Takiej paki dawno nie widziałem na koncertach w całej Polsce, co dopiero w Krakowie. Nawet na cyklicznych imprezach Rap Route na jednej scenie nie spotykały się tak potężne postacie naszej sceny rapowej. Nawet supportujący PeeRZeT nie jest tu zapychaczem, ponieważ swoimi projektami udowodnił, że zasługuje na szacunek odbiorców. Te wszystkie fakty sprawiły, że czekałem na ten koncert jak na pierwszą gwiazdkę.

5 maja, w krakowskiej Rotundzie mieliśmy dostać potężną dawkę energii, rapowej zajawki i niesamowite pokłady skillsów, które drzemią w Mesie, Stasiaku, Pezecie, Małolacie czy Pyskatym.
Czy tak długo wyczekiwany koncert spełnił nasze oczekiwania?
Z czystym sumieniem przyznam, że jak najbardziej.

Zacznijmy jednak od początku, czyli supportów w postaci Projektu 5/6 i PeeRZeTa. Panowie spełnili swoje zadanie, choć krakowska publika, która z każdym kwadransem rosła pod sceną, rozgrzewała się dość topornie. Dobrym posunięciem organizatorów było skrócenie supportów do 5-7 kawałków, ponieważ przy takim line-upie dłuższe występy byłyby męczące. Po krakowskich raperach, na scenie pojawił się beatboxer o enigmatycznej ksywie - Bartox. Totalnie niepozorny gość zrobił na scenie taki pokaz umiejętności, że większość osób zebranych pod sceną zbierała szczęki z podłogi Rotundy. Wyposażony w stację loopów, artysta dał półgodzinną próbkę swoich nieprzeciętnych umiejętności. Od klasycznych, sztandarowych setów, po dubstepowe wiertary. To naprawdę robiło wrażenie.

Po supportach nadszedł czas na pierwszą gwiazdę wieczoru, mianowicie Pyskatego. Założyciel Aptaun Records zaczął koncert z taką energią, że pod sceną natychmiast zrobiło się ciaśniej. Pysk dał około 40 minutowych przegląd swoich kawałków, przelatując od Skazanych Na Sukces, po ostatnie solo. Na szczególne wyróżnienie i uwagę zasługuje koncertowy masakrator w postaci "Proformy, "100%" zagrane w publice oraz refren "Śmierci" przy którym cała Rotunda skakała w rytm werbli. 

Po Pysku przyszedł czas na braci Kaplińskich. Pezet z Małolatem pokazali krakowskiej Rotundzie co znaczy charyzma, pewność swoich umiejętności i niesamowity kontakt z publiką. Trzeba tu zaznaczyć, że warszawski duet miał pod sceną największą rzeszę fanów. Repertuar braci zmieniał się jak w kalejdoskopie: od solowych kawałków Małolata z płyty z Ajronem, po największe klasyki Pezeta ze wszystkich "Muzyk". Co zrobiło na mnie największe wrażenie? Niesamowita energia przy "Jestem Sam", zapalniczki i telefony, które oświetlały całą Rotundę przy "Ukrytym w mieście krzyku", nieśmiertelny melanżowy "Szósty zmysł"oraz "Gdyby miało nie być jutra", które potężnie skończyło ponad godzinny koncert braci Kaplińskich. Muszę przyznać, że Pezet z Małolatem zrobili na mnie największe wrażenie tego wieczoru. Wielkie brawa za profesjonalizm.

Gdy bracia skończyli swój koncert, na scenie ponownie pojawił się Theodor, który prowadził całą imprezę i zapowiedział ostatniego artystę tego wieczoru. Kandydat na szaleńca pojawił się na scenie z Dj Hubsonem, Głośnym oraz Stasiakiem. Ten Typ Mes rozpoczął 1.5h koncert singlowym "Otwarcie", który mocno rozgrzał całą krakowską publikę. Co działo się dalej? Trochę solowych numerów Stasiaka, trochę 247, trochę tracków z "Zamachu na przeciętność". No właśnie. Było wszystko, prócz nowej płyty. Nie wiem jak inni słuchacze, ale ja byłem mocno rozczarowany, ponieważ 3-4 tracki z "Kandydatów Na Szaleńców" to dla mnie zdecydowanie za mało. Brakowało świetnego "Studio, Scena, Łóżko", brakowało "Tykającego zegara", brakowało "L.O.V.E". Nie wiem czy wynikało to ze strachu przed nieznajomością płyty przez publikę, czy z braku przygotowania ze strony artysty. Może jestem zbyt wymagający, ale poszedłem na Mesa po to, żeby usłyszeć nowe kawałki, a nie odgrzewane numery, które słyszeliśmy już wielokrotnie. Żeby już tyle nie narzekać, to wypada pochwalić formę Piotrka, ponieważ dubstepowe "Zanim Znajdziemy" brzmiało dokładnie tak jak na płycie, mimo językowych i dykcyjnych wygibasów. "25" zagrane "na siedząco" było mega klimatyczne. Te tracki, wraz z "Kombinuję" z refrenem Głośnego to elementy, które łagodziły gorycz braku kawałków z nowej płyty. Ten Typ z ekipą zakończył długi koncert "Oiomem", po czym zaprosił wszystkich do baru.

Słowem podsumowania - wielkie propsy lecą do ProAgency, ponieważ ogarnięcie takiego eventu, to nie była łatwa sprawa. Wszyscy artyści dali radę, choć najlepiej zagrali chyba Pezet z Małolatem. Publika również dopisała, co na krakowskie warunki jest nie-lada wyczynem. Oby jak najwięcej takich imprez w Krakowie, ponieważ na pewno są tu osoby mojego pokroju, czyli ludzie, którzy są ciągle głodni dobrych rapowych imprez. Pamiętajcie, że już w najbliższy piątek urodziny Popkillera w Błędnym Kole!

lapa
To może ja się podzielę wrażeniami. Co do publiki- rewelacji nie było. Po line-upie spodziewałem się, że biletów zabraknie już w przedsprzedaży, a tu sala Rotundy (fakt, spora) była wypełniona w ok. 3/4. Co do składu publiki- jakaś panienka podczas koncertu Kaplińskich pyta się mnie, kto to jest na scenie bo ona czeka na Mesa :) Być może z tym związane jest bardziej przekrojowe podejście Typa- lepiej nagrodzić starszych fanów, niż łasić się na propsy od ludzi, którzy znają np. tylko ostatnią płytę. Peerzet- props, wykonał zadanie. Pysk- na dobre rozbujał publiczność. Pezet Małolat- trochę słabo było słychać ale występ spoko. W sumie nic nowego, za to przynaję, profecha pełna. Mes- świetny koncert. Sporo się działo, spoko luźne gadki między kawałkami i faktycznie dał radę nawet w tych najtrudniejszych numerach. Theodor- props. Nawet jak zapomni zwrotki to zastąpi dobrym freestylem
aetfd
dzień później w ck Theodor też dał freestyle zamiast swojej zwrotki. ogólnie theo widać dobrze czuje się na scenie, troche szalał, troche go widziałem wmieszanego w publike. Mam nadzieję, że te freestyle to ma na każdym koncercie inny ^^ Wykonanie 25 rzeczywiście na plus, mes ze stasiakiem zeszli ze sceny i usiedli w tłumie, kolejny plus. Dobra energia na koncercie. To najważniejsze. Największy ogień był na samym końcu koncertu, zapewnił go: List, Oczy Owarte 2 i oiom. Bawiłem się dobrze choć śmieszyła mnie ilość wannabe mesa. Chyba nie pod taką publikę chcą grać. Typ musi mieć z takich ludzi niezłą beke. Serio.
kk
Nie wspomnieliscie o tym, ze ni stad ni zowad podczas wystepu Pezeta i Malolata na scene wszedl Sokol z jakims gosciem przywital sie z niemi pomachal do publiki i poszedl. Tej nocy w Krakowie byla niezla warszawska smietanka :D
Anonim
to i ja sie podziele wrazeniami. Pysk bardzo fajnie, kawalek "jestem" pod bit z "breathe" cud miod i orzeszki. Pezeta i Małolata bardzo słabo było slychac, kawałki grali bez pomyslu tylko jakis taki przypadkowy mix ale nadrabiali to bardzo dobrym kontaktem z publika. Plus piona za kawalek dubstepowy. A Mesiowo to klasa sama dla siebie, najpierw sprawdzil majki jak go slychac pozniej mocne wejscie z "otwarciem", pare kawalkow Stasiaka no i Głosny na organkach. Gwiazda wieczoru chociaz troche się bronił przed ta teza. Swoja droga jak na scene wpadł Sokół to przez chwile mialem nadzieje ze moze zagraja kawalek "a pamietasz jak" ale niestety zbil piatki z Pezetem i Malolatem i tyle go bylo widac Impreza na 5 generalnie
kk
To jux drugi koncert gdzie Pezeta i Malolata do dupy slychac, nawijaja bez flow, tak troche nad opierdol. Mes podszedl do tego bardzo profesjonalnie, a myslalem, ze w Rotundzie naglosnienie jest naprawde tragiczne.
A
Z tekstu wynika,że krakowska publika jest jakaś zacofana w rapie ...
25
25 na siedzaco robil w olsztynie.. nic nowego nie wymysla matął.

Plain text

  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>