SKLEP | O NAS | PATRONATY | KONTAKT | REKLAMA | RSS RSS
Kategorie
Multimedia
Na żywo
Gatunki

Nathaniel "Nate Dogg" Hale (1969-2011) - pośmiertne spojrzenie Mesa

kategorie: Felietony, Hip-Hop/Rap, Klasyka
dodano: 2011-03-23 15:30:00 przez: Ten Typ Mes



"Świat hip hopu ucierpiał", "Całe rapowe środowisko poniosło nieodżałowaną stratę" - te i podobne opinie słyszałem w ostatnich dniach wielokrotnie. Nie oddają całej prawdy. Nate Dogg był wielki.

Odmienił oblicze rapu, fakt, ale wyjąwszy go z hiphopowego kontekstu mamy do czynienia z artystą kompletnym. Z wokalem, który nie miał sobie podobnych. Precyzyjnie cięte słowa, niemal żadnych westchnień czy okrzyków w tle, pełna dyscyplina przed mikrofonem - Hale operował głosem w sposób, spod którego prześwitywała trzyletnia służba w US Marines.

Drogę do sławy (nie popularności - sławy!) torował sobie między twardymi łokciami gangsta raperów. Soulowe wokalizy i przystępne, choć nigdy infantylne melodie to dość egzotyczna przyprawa do historii o mordowaniu funkcjonariuszy LAPD. Kalifornijskie słońce nie pozwalało jednak spinać się nazbyt długo i dla wszystkich wyznawców g-funku wkrótce stało się jasne, że bez dobrego, śpiewanego refrenu na dłuższą metę robi się nudno. A Nate Dogg był pionierem takich rozwiązań.

Postawa Clinta Eastwooda, wiecznie ten sam wyraz twarzy i gangsterski etos kontrastowały ze wszystkim, co dotychczas widział i słyszał pościelowy rhythm and blues. Z drugiej strony Nate, jak każdy człowiek obdarzony talentem, czasem odsłaniał swoją wrażliwą stronę; jak wtedy, gdy śpiewał "I'm just a man scared of love/that's why I don't have a lady", "Anyone who feels that I ain't been hurt enough/You best duck or get stuck/Cos man I been hurtin for months" czy "I need me a bitch/just to make my ex feel mad" (Nathaniel, zdawałoby się mistrz opanowania, podpalił niegdyś w szale dom swojej byłej kobiety).

Jakieś dwa miesiące temu spreparowałem dwie różne wersje zwrotek poświęconych mojemu "hero". Udowadniałem jego wpływ na mnie, wspominałem, jak pierwszy raz usłyszałem go wraz z Dogg Pound w 1998 r. Przekonywałem, że to wokalna potęga, która zdarza się raz na 3 dekady.

Żadna kombinacja wersów nie zbliżała się jednak do precyzyjnego odwzorowania moich emocji. W dniu, w którym pisałem o Nate Doggu pod blok podjechał mój kumpel, dudniąc g-funkiem od Mistrza. Wsiadłem do samochodu i w dziwnej konfiguracji kaca, zamułki i głodu dźwięków poczułem ukłucie wzruszenia. Pomyślałem o "king of g-funk, the one and only"; jak leży gdzieś pod Los Angeles przykuty do łóżka po dwóch udarach, odpowiada spojrzeniem w górę na pytanie "czy chce mu się pić". Smutek przemożny ogarnął mnie i wiedziałem już, że nie dość przenikliwe obserwacje wylecą razem z obiema zwrotkami do kosza. Że mogę poradzić sobie z pisaniem o "ludziach mi bliskich" - takich, jak Pjus czy moja przyjaciółka od 20 lat - a z jakiegoś powodu nie potrafię wypowiedzieć się nt. najważniejszego dla mnie wokalisty. Artysty, który przeleżał trzy lata nie ruszając kończynami, by opuścić Long Beach i swoich fanów na zawsze 15 marca 2011 r.

Odszedł cesarz, a wcześniej książe (R.I.P. Pimp C) i z wielkiej czwórki od lat ubarwiającej rap niebanalnym śpiewem zostało dwóch; król Devin i generał Z-Ro. Nie dajmy odejść im na muzyczną emeryturę.


rymas napisał(a) 425 dni 10 godz. temu:
bardzo dobry felieton oddający w pełni zasłużony hołd Nate'owi [*]
Alfiak napisał(a) 425 dni 10 godz. temu:
Mes, dzięki, że pokazujesz polskim słuchaczom, że wartościowy rap nie powstawał i nie powstaje tylko w okolicach megalopolis, ewentualnie LA.

'Fuck how you feel, country rap tunes, nigga!'

Dobry tekst, dzięki Popkiller, dzięki Mes.

R.I.P. wszyscy Wielcy
Katekarin napisał(a) 425 dni 9 godz. temu:
nie ma co ale nie kto inny ajk własnie Mes z Polskich wykonawców był wielkim fanem Nate'a. bardzo podobał mi się ten Felieton. A swoją drogą jakoś nigdy nie trawiłem Z-Ro ale jesli jest w choc w połowe tak dobry jak Devin to musze się bliżej przyjrzeć jego tworczośći.
R.I.P.
x napisał(a) 425 dni 9 godz. temu:
3 słowa REST IN PEACE
bstruniawski napisał(a) 425 dni 9 godz. temu:
Spoczywaj w Pokoju
bronx44 napisał(a) 425 dni 8 godz. temu:
R.I.P Nate, Mes - dobra robota.
ssojest napisał(a) 425 dni 7 godz. temu:
a to mes nie żyje i z zaswiatów dzieli się z nami swoim "posmiertnym spojrzeniem"?
Mietek23 napisał(a) 425 dni 7 godz. temu:
Kokane, Butch Cassidy > Z-Ro
eastz napisał(a) 425 dni 7 godz. temu:
Dziwne ,że jak Nate leżał po drugim udarze to Mes nawet w żadnym wywiadzie nie wspomniał o nim ,że ubolewa na jego stanem , a teraz wielki fanatyk.

LV > Devin , Z-ro
Mietek23 napisał(a) 425 dni 5 godz. temu:
^^^To jakby normalne zachowanie w internecie. Ktos umiera i nagle ma milion nowych fanow z ktorych 99% nie ma zadnej plyty na polce tylko wszystkie na dysku w mp3 i kazdy jest wielkim koneserem - przykre ale prawdziwe.
Soul Seven napisał(a) 425 dni 5 godz. temu:
A co, znasz Mesa, byłeś u niego w domu i znasz zawartość jego półek? Czy w dzisiejszych czasach nie można już sobie felietonu napisać o swoim ulubionym artyście? Zawsze się znajdzie jakiś baran, któremu nawet to się nie podoba i musi się przypierdolić.
eastz napisał(a) 425 dni 4 godz. temu:
Beka z Twojej spiny, "A u mesa byłeś i znasz go ,bla bla bla"

Pokaż mi gdzie Mietek powiedział ,że Mes nie ma płyty Nate na półce?
Soul Seven napisał(a) 425 dni 4 godz. temu:
Piłem do ciebie a nie do Mietka, bo nie znasz typa a pierdolisz, że się nie przejął jak była informacja o drugim udarze, a teraz wielki fanatyk. Nie spinam się, tylko wyrażam moją irytację takim pierdoleniem jak twoje. W czym ci przeszkadza ten felieton? A w czym ci przeszkadza, że ktoś był fanem Nate Dogga? Jakby twój idol hip hopowy, kimkolwiek jest napisał takie coś to byś się zesrał. And just for the record - nie bronię Mesa, bo nie przepadam za nim, po prostu punktuję ciebie za głupie, typowo hejterskie pierdolenie, którego nie trawię.
fan rapu napisał(a) 425 dni 4 godz. temu:
Soul Seven - chyba wczoraj dawałeś mi jakieś rady nt. nie komentowania głupoty innych użytkowników. Zapomniałeś już o nich?
Łatwo jest rzucić hasło, trudniej jest się z niego samemu wywiązać.
eastz napisał(a) 425 dni 3 godz. temu:
I tu Cię zaskoczę, bo Mes jest moim idolem hip hopowym , więc całe Twoje wypociny nie mają teraz sensu. Przeczytaj dokładnie sobie co napisałem , czy ująłem tam swoją niechęć do wyżej umieszczonego felietonu , lub zadaje pytanie po co on w ogóle go napisał ?. Nie ,zauważyłem tylko iż tak samo jak z Mesem , tak i z homies Nate'a , kiedy ten leżał sparaliżowany i rodzina prosiła o pomoc to nikt się nie odezwał .
eastz napisał(a) 425 dni 3 godz. temu:
Ale zostańmy takimi ignorantami jak Ty ,gdzie każda opinia wypowiedziana w niepozytywny sposób jest od razu głupotą i hejtingiem .
Soul Seven napisał(a) 425 dni 3 godz. temu:
Nie głupoty innych użytkowników, tylko konkretnie twojej głupoty "fanatyku rapu". Eastz - faktycznie zaskoczyłeś mnie i zwracam honor, uniosłem się bo strasznie wkurwia mnie fala negatywnych i nienawistnych komentarzy, tylko po to by komuś pocisnąć. Ja zacząłem, więc i ja skończę. Peace!
eastz napisał(a) 425 dni 2 godz. temu:
Rozumiem Cię i ciesze się ,że potrafisz się tak taktownie zachować, bo mało ludzi potrafi cofnąć swoje słowa ,a to ważna cecha. Niech Nate spoczywa w pokoju.
ORTOPEDA napisał(a) 424 dni 18 godz. temu:
Mes to się nadaje... niech on lepiej odstawi mikrofon bo mu na głowę padło, niech przestanie faflunić
def napisał(a) 424 dni 16 godz. temu:
ORTOPEDA

Jakie to uczucie, kiedy wiedza nie jest wystarczająca do tego, żeby się wypowiedzieć na zadany temat, a wiesz, że i tak musisz autorowi felietonu dosrać, bo w przeciwnym wypadku nie byłbyś sobą? Kogo miałoby obejść to, co myślisz o usposobieniu Mesa w tym konkretnym przypadku, kiedy nie jest ono przedmiotem dyskusji?

5.
dzidek87 napisał(a) 424 dni 14 godz. temu:
debile, nawet czytajac feliton szukacie okazji do spięcia,żal mi was i wstyd wy szmaty z korkiem w dupie. Mes- pjona.
Olala napisał(a) 423 dni 9 godz. temu:
@eastz, to, że Mes nie wspominał o Nim w wywiadach nie oznacza, że nie martwił się Jego stanem. Nie widzę powodu, dla którego miałby o tym mówić... "Sorry, dziś nie jestem w stanie odpowiadać na pytania, myślę o Nate Doggu". Ja nie wątpię w to, że Nate był idolem Mesa, to widać w Jego kawałkach. Niewielu raperów w Polsce odważyło się np. na śpiewane refreny (ryzykowne, bo zaraz padają zarzuty o hiphopolo), rytmiczne i bardzo "muzyczne", które od zawsze kojarzą mi się właśnie z Nathanielem.
V napisał(a) 423 dni 7 godz. temu:
@Olala - podpisuje się pod tym co mówisz.
A odnośnie śpiewanych refrenów - tak samo jak odwagi, jest to również kwestia umiejętności. Jakoś nie wyobrażam sobie podśpiewującego w refrenie Pei, czy innego ulicznika.

Dobry felieton, R.I.P.
theone napisał(a) 421 dni 8 godz. temu:
rip
Strzelec187 napisał(a) 418 dni 16 godz. temu:
To prawda, Nate był świetny. Pamiętam, jak go pierwszy raz usłyszałem w "Ain't no Fun" Snoop'a to zajarałem się, że można takim wrażliwym głosem, takie teksty śpiewać. :) (Dla tych co nie wiedzą OCB polecam posłuchać ten track ze zrozumieniem)
Nie wiem tylko dlaczego Mes nie wspomniał o Kokane'ie, przecież on też jest świetny.
Pozdro
Michleyo napisał(a) 292 dni 18 godz. temu:
@V Nie wyobrażasz sobie śpiewającego peji?

http://www.youtube.com/watch?v=-2q2ByaizWU

to posłuchaj refrenu ;p
Popkiller Młode Wilki:
Białas feat. Solar Hajlajf - specjalny konkurs
Artysta tygodnia:
Patronaty:
Komentowane:
Recenzje:
Wywiady:
Polecamy:
 
Masz dosyć muzycznej papki z TV? Popkiller wyeliminuje wszystkie szumy i pozwoli skupić się na tym, co w muzyce naprawdę wartościowe. Zaserwujemy Ci najlepsze piosenki, teledyski, recenzje płyt i newsy z branży hip-hopowej. Wykonawcy ze świata hip-hopu opowiedzą w wywiadach o swoich planach na koncerty i festiwale hip-hopowe. Na Popkillerze znajdziesz to wszystko, my piszemy konkretnie o muzyce.
copyrights © 2010-2011 by popkiller