SKLEP | O NAS | PATRONATY | KONTAKT | REKLAMA | RSS RSS
Kategorie
Multimedia
Na żywo
Gatunki

Klasyk Na Weekend: Lords Of The Underground "Here Come The Lords"

kategorie: Hip-Hop/Rap, Klasyk Na Weekend, Klasyka, Recenzje
dodano: 2012-01-21 22:30:00 przez: Daniel Wardziński

Newark zwane też popularnie Bricks to największe miasto w stanie New Jersey. Miasto, które wydało na Świat tak genialnych muzyków jak Nick Massi z zespołu Four Seasons, Faith Evans a ze światka rapowego choćby Redman, The Fugees czy Queen Latifah. I Lords Of The Underground. Jeden z najbardziej bujających grup jakie znam. Autorzy rewelacyjnego i znanego pewnie większości z was "Chief Rocka" wydali kilka albumów, ale tak naprawdę najbardziej kojarzeni są z dwóch pierwszych - "Here Come The Lords", który się dzisiaj zajmiemy oraz "Keepers Of The Funk".

Debiut trio ukazał się w 1993 roku. Zespół powstał, kiedy pochodzący z Cleveland DJ Lord Jazz poznał dwóch raperów - Mistera Funke i DoItAll Dupre. To właśnie ta trójka wchodzi w oficjalny skład Lords Of The Underground, ale pisząc o zespole nie można pominąć jeszcze dwóch niezwykle istotnych ksywek - Marley Marla i K-Defa, którzy odpowiadają za całość produkcji "Here Come The Lords".

Album jest kwintesencją tego co w 1993 roku miało do zaproponowania wschodnie wybrzeże. Niby to takie proste i eksploatowane tyle lat - perkusja, która nie uderza, tylko napierdala, bas który moc sekcji rytmicznej mnoży jeszcze przez cztery i MC's, którzy dysponują umiejętnościami na takim poziomie, że uczestnicy konkursów na remix "Break Ya Neck" łapią się za głowę. Mr. Funke wydaje się z perspektywy czasu być frontmanem L.O.T.U.G., a w mojej osobistej opinii wraz z Redmanem i Treachem z Naughty By Nature stanowią trójkę największych raperów w historii Jersey. DotItAll nie ustępuje mu wcale bardzo. Jego głos dla mnie jest bardzo charakterystyczny, ale spotkałem się też z opiniami, że jest wkurzający przez wysoki ton i bardzo dużą ekspresję. To co jest typowe dla chłopaków (choć w tamtym okresie było to znacznie częstsze niż dziś) to fakt, że rapują tak jakby mikrofon był ustawiony na najniższej głośności. Innymi słowy drą się strasznie, a efekt jaki to daje to nieprawdopodobna ilość energii, która np. w podróży w miasto z tą płytą na uszach jest czymś w opór zajebistym.

Muzycznie "Here Comes The Lords" to arcydzieło. Marley powoli przestawia się tutaj ze swojego starego stylu produkcji z czasów świetności Juice Crew na boom-bapowe brzmienie połowy lat 90. jednocześnie nie tracąc swoich największych atutów. K-Def... Ehhh. K-Def na tej płycie to jeden z najlepszych producentów w historii rapu. Próbki perkusji z tej płyty powinny stanowić wzór dla młodych producentów jak się robi klasyczny hip-hop. Nie ma też co ukrywać, że na tej płycie rządzą perkusja i bas, co wcale nie znaczy, że sample są zaniedbane. W żadnym razie. Próbka z Jamesa Browna w "Funky Child" robi z tego banger w mgnieniu oka. O "Chief Rocka" to nawet nie będę pisał, bo każdy chyba wie, że ta trąbeczka jest genialna. Podobnie w kawałku "LOTUG", który dodatkowo z perkusją może sprawić, że uderzycie w coś głową, więc polecam uważać. Dużą rolę grają tutaj też stanowiące charakterystyczną część tamtego okresu króciutkie próbki wplecione w pętle i dodające fajnego vibe'u. Dużo na płytę wnosi też DJ Lord Jazz, który w kategorii skreczu jest mistrzem i nie pcha się chamsko na pierwszy plan. Koledzy docenili go sami w numerze "Lord Jazz Hit Me One Time". Zresztą nie tylko w tym.

Materiał wydany przez Pendulum Records w 1993 do dziś ma rzesze fanów na całym Świecie, czemu trudno się dziwić. Wiele osób wychowało się na kawałkach Funke'go, DoItAll'a, Lord Jazza, Marleya i K-Def'a. Również w Polsce. O popularności L.O.T.U.G. świadczy chociażby liczba odtworzeń klipów, które znajdziecie pod spodem. Swoją drogą polecam obejrzeć je wszystkie kilka razy, bo pomoże wam to wprowadzić się w niesamowity klimat Newark tamtego okresu. Sama płyta, jeśli puścicie ją dwa-trzy razy może zabrać wam bardzo dużo czasu. Prawie dwadzieścia lat, a to wciąż jest "fresh".

 

Kondi napisał(a) 122 dni temu:
no tą płytą jaram sie już dobre pare lat ;DD
polecam też również Keeper of the Funk z '94 (którą wyczaiłem pół roku temu na allegro za 25zeta!!!)
o jaa... napisał(a) 121 dni 12 godz. temu:
Pamietam jak grandmaster flash zapuścił lordsow i cala sala ocipiała z radości xD. Kocham ta płytkę świetna realizacja!
pyzatym numer flow on gdzie sah-b rozpierdala bit, ten zloty moment jak wchodzi lala z swoim skillsem i wszyscy "WOOOO!" wymiata ^^
Ello napisał(a) 121 dni 10 godz. temu:
Pierwsze 3 albumy wypas. 4 sprzed kilku lat to niewypał jak dla mnie. Czekamy co będzie dalej :)

Polecam również świetny kawałek: Lords of the Underground feat. Endo - What up dogg?
Glanc napisał(a) 121 dni temu:
ziomek miał ten album w oryginale, więc swego czasu się nasłuchałem sporo :)
Zajawkowicz napisał(a) 120 dni 15 godz. temu:
Pierdolony...(tu dokończ) Top5 wszechczasów nie inaczej.
Zajawkowicz napisał(a) 120 dni 14 godz. temu:
A może dacie Fu-Schnickens w w tej kategorii??? tam to dopiero jest flow!!!! pierwszy lub drugi album, podobny skład do Lordów.
Popkiller Młode Wilki:
Białas feat. Solar Hajlajf - specjalny konkurs
Artysta tygodnia:
Patronaty:
Komentowane:
Recenzje:
Wywiady:
Polecamy:
 
Masz dosyć muzycznej papki z TV? Popkiller wyeliminuje wszystkie szumy i pozwoli skupić się na tym, co w muzyce naprawdę wartościowe. Zaserwujemy Ci najlepsze piosenki, teledyski, recenzje płyt i newsy z branży hip-hopowej. Wykonawcy ze świata hip-hopu opowiedzą w wywiadach o swoich planach na koncerty i festiwale hip-hopowe. Na Popkillerze znajdziesz to wszystko, my piszemy konkretnie o muzyce.
copyrights © 2010-2011 by popkiller